Informacje o incydencie zaczęły krążyć po rozesłaniu e-maili sugerujących problem bezpieczeństwa w systemach Żabki. Wiadomości trafiły zarówno do redakcji, jak i do części firm współpracujących z siecią. Niedługo później na forum używanym przez cyberprzestępców pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży danych przypisywanych Żabce za 5 tys. eur. Do wpisu dołączono próbkę, która wskazywała na dostęp do systemu Jira, używanego do obsługi zgłoszeń i zarządzania projektami.
Na skrzynki części podwykonawców miały też trafiać wiadomości od osoby podającej się za sprawcę ataku. Nadawca przekonywał, że w wyniku włamania wyciekły dane pracowników współpracujących firm.
Co potwierdziła Żabka
W oficjalnym stanowisku Żabka podała, że wykryła nieautoryzowany dostęp do wybranych zasobów technicznych wspierających wymianę informacji między franczyzodawcą a franczyzobiorcami. Według spółki sprawca wykorzystał konto zewnętrznego dostawcy usług, a dostęp został szybko zablokowany zgodnie z procedurami bezpieczeństwa.
WIDEORakieta nad Polską. Jak na świecie działają systemy ostrzegania?
Firma przekazała też, że według obecnej wiedzy napastnik uzyskał dostęp do systemu kolejkowania zgłoszeń. Żabka nie wskazuje, kto stoi za atakiem, tłumacząc to trwającym postępowaniem i współpracą z organami ścigania oraz ekspertami.
Czy incydent objął Żappkę i rabaty w sklepach
Sieć zapewnia, że incydent nie naruszył bezpieczeństwa danych transakcyjnych ani usług konsumenckich. W swoim stanowisku zaznaczyła również, że poufność danych aplikacji Żappka oraz bieżąca działalność operacyjna pozostały nienaruszone.
Równolegle w sklepach Żabki pojawiły się problemy z naliczaniem rabatów. Spółka odcina jednak ten wątek od ataku i wyjaśnia, że błędy wynikały z wewnętrznej konfiguracji mechanizmu promocyjnego, a nie z działań sprawcy.
Skala sprawy i możliwe konsekwencje
Żabka informuje, że sprawę przekazała inspektorowi ochrony danych, zgłosiła ją do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz do wyspecjalizowanych organów ścigania. Osoby, których dane mogły zostać objęte incydentem, mają być informowane bezpośrednio o charakterze zdarzenia, możliwych zagrożeniach i zalecanych środkach ostrożności.
Dodatkowe pytania budzi moment ujawnienia sprawy. Incydent wyszedł na jaw dwa dni po ogłoszeniu zamiaru nabycia 100 proc. akcji Żabki przez Circle K. To uruchomiło spekulacje o możliwym związku obu spraw, ale dostępne informacje tego nie potwierdzają. Z próbek opublikowanych przez osobę oferującą dane wynika jedynie, że mogła mieć dostęp do infrastruktury Żabki co najmniej do 29 lipca 2026 r., a więc jeszcze przed upublicznieniem informacji o planowanej transakcji.
Co radzą eksperci?
W praktyce sprawa może oznaczać zwiększone ryzyko prób wyłudzeń. Jak podaje Niebezpiecznik, "jeśli Wasze dane w istocie zostały wykradzione w tym ataku, zapewne na dniach dostaniecie od Żabki informacje na ten temat. Ale my już teraz — jak zwykle — polecamy założyć najgorsze".
Eksperci zaznaczają, że "jeśli jakieś swoje dane kiedykolwiek przekazywaliście Żabce (w zgłoszeniach, reklamacjach, podpisywanych umowach, wypełniając formularze konkursów, itp.) — załóżcie, że mogły się one znaleźć na jednym z systemów do których atakujący uzyskał dostęp i są mu znane (i mogą stać się publicznie dostępne)".
Niebezpiecznik zaleca uważać na wszelkie próby kontaktu w tematach "okołożabkowych": promocje, konkursy, oferty. "Ktoś może chcieć wyłudzić od Was dodatkowe dane. Zresztą atakujący nie muszą poszywać się pod Żabkę, mogą danymi które Żabce przekazaliście uwierzytelniać się w rozmowie z Wami w zupełnie innym kontekście" - piszą eksperci.
"Ze względu na dostęp do kodów źródłowych i nieokreślony do tej pory czas przebywania atakującego w infrastrukturze Żabki, sugerowalibyśmy chwilowe powstrzymanie się od instalowania aplikacji, dodatków i innego oprogramowania związanego z Żabką do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy przez firmę".