Popularność tej metody wynika z prostoty. Zamiast przełamywać zabezpieczenia, napastnicy namawiają ofiarę, by sama uruchomiła szkodliwy skrypt. W ostatnich dniach, jak przekazuje CERT Orange, takich kampanii przybywa.
Scenariusz często wygląda niewinnie. Użytkownik widzi komunikat związany z potwierdzeniem, że nie jest robotem, albo instrukcję potrzebną do pobrania pliku. Z jego perspektywy to kolejna zwykła strona internetowa, choć w tle działa socjotechnika ClickFix.
Zainfekowanie komputera następuje po wklejeniu komendy do okna "Uruchom" w Windows, do PowerShella albo do terminala w macOS. Polecenie bywa niezrozumiałe dla większości osób, ale system odczytuje je poprawnie i uruchamia bez większych przeszkód.
WIDEOAI wszędzie, ale czy to ma sens? Sprawdziłem niedrogi telewizor Haier H55S90GUX
To właśnie dlatego atak jest skuteczny. Komendę wpisuje sam użytkownik, więc działanie może wyglądać na dobrowolne i bezpieczne. W efekcie mechanizmy ochronne nie zawsze reagują, a złośliwe oprogramowanie może pobrać się lub uruchomić na komputerze.
CERT Orange przypomina, by nie kopiować i nie wklejać poleceń, których znaczenia nie da się sprawdzić. Ostrożność warto zachować zwłaszcza wtedy, gdy instalacja programu wymaga nietypowej komendy ze strony internetowej albo uruchomienia jej z poziomu przeglądarki.
Eksperci zwracają też uwagę na ograniczanie skutków ataku. W codziennej pracy lepiej nie korzystać z konta administratora. Windows i macOS mają własne zabezpieczenia przed ClickFix, ale nie gwarantują one pełnej ochrony przed utratą danych.