34-latek bezgranicznie zaufał Mapom Google. Wypadek zakończył się tragicznie

Strona główna Aktualności
34-latek popełnił duży błąd i całkiem zaufał nawigacji, fot. Pixabay
34-latek popełnił duży błąd i całkiem zaufał nawigacji, fot. Pixabay

O autorze

Bezgraniczne ufanie wskazówkom nawigacji GPS nie pierwszy raz kończy się uszkodzeniami pojazdów, ale tym razem skutki okazały się również tragiczne dla pasażerów. 34-letni kierowca z Indii utonął po tym, jak wjechał samochodem do wody, próbując skorzystać z zatopionego mostu. Skierowały go na niego Mapy Google, w których zabrakło informacji, że droga jest w danej chwili nieprzejezdna – informuje autoevolution.

Jak się okazuje, problemem okazał się most, który jest dostępny dla kierowców tylko przez 8 miesięcy w roku. W pozostałym okresie jest nieprzejezdny, bowiem zalany wodą wskutek spuszczania wody z tamy w porze deszczowej. Kierowca nie był w samochodzie sam; wiózł swojego szefa i jego przyjaciela i niestety nikt nie był świadomy zagrożenia.

"Jadąc w kierunku Kalsubai na trekking, zgubili drogę i szukali wskazówek w Mapach Google, kiedy przypadkowo wjechali do wody" – tłumaczył Rahul Madhne, zastępca komendanta lokalnej policji cytowany przez serwis indianexpress. Pasażerowie wydostali się z samochodu i uratowali, ale kierowca niestety nie przeżył – nie umiał pływać.

Polecenia nawigacji to tylko wskazówki, nie rozkazy

Ten tragiczny przypadek pokazuje w najdobitniejszy możliwy sposób, że technologia bywa zawodna i podczas codziennej jazdy powinna być tylko wsparciem kierowcy, a nie wyznacznikiem działań, którego sugestie należy bezkrytycznie przyjmować i wykonywać. Z drugiej strony zaskakujące jest, że w Mapach Google zabrakło informacji o nieprzejezdnym moście, bo przecież system powinien być w stanie na bieżąco reagować na sytuację na drodze – szczególnie odkąd zamknięte odcinki można zgłaszać samodzielnie.

Analiza bieżącej sytuacji to z jednej strony wyzwanie, ale z drugiej (jak niedawno tłumaczył Yanosik na swoim przykładzie), masa użytkowników aplikacji to stale napływające świeże dane, które można na wiele sposobów analizować w czasie rzeczywistym, by pomagać pozostałym uczestnikom ruchu.

W przyszłości takich i podobnych przypadków powinno być mniej. Producenci samochodowych nawigacji nawiązują bowiem współpracę z producentami samochodów, by zbierać jeszcze więcej danych i szybciej aktualizować mapy. Świeżym przykładem takiego rozwoju jest zacieśniona współpraca Volvo z Waze oraz zapowiadany przez TomToma system niemal natychmiastowego ostrzegania kierowców o wypadkach lub innych utrudnieniach.

Mapy Google na Androida i iOS-a są dostępne w naszym katalogu oprogramowania.

© dobreprogramy
s