Alek Wasilewski, twórca "Tsioque": Chciałem stworzyć grę, w którą zagra każdy (wywiad)

Strona główna Aktualności
Alek Wasilewski (po lewej) / Fot. dobreprogramy (Ania Rymsza)
Alek Wasilewski (po lewej) / Fot. dobreprogramy (Ania Rymsza)

O autorze

Wspominałem, że na Pixel Heaven 2019 można spotkać ciekawych ludzi, prawda? Takim człowiekiem niewątpliwie jest Alek Wasilewski, jeden z twórców gry "Tsioque". Ręcznie rysowanej przygodówki 2D z animacją poklatkową, która na imprezie zdobyła wyróżnienie za... najlepsze audio. (Ale zdaniem jednoosobowej komisji w składzie "Xyrcon" była też najładniejszą grą strefy expo). Ucięliśmy sobie z Alkiem małą pogawędkę o jego grze; procesie twórczym, liczbie zaangażowanych ludzi, podejściu do innych niż Windows PC platform, w tym systemu Linux. Oto co ma do powiedzenia.

Piotr Urbaniak, dobreprogramy.pl: Alek Wasilewski, czyli człowiek orkiestra tworzący grę. Według wizytówki jesteś szefem zespołu, scenarzystą i animatorem...

Alek Wasilewski, "Tsioque": ...i w tym momencie jeszcze przedstawicielem handlowym. (Śmiech). Gra powstała w ramach współpracy dwóch zespołów, mieszczącego się w Gdyni OhNoo Studio i warszawskiego Smile, którego ja jestem głową. Mówić, że to tylko moja zasługa jest pewnym nadużyciem. Jestem mechanizmem, choć w produkcji brałem zasadniczy udział.

Ale z tego co wiem zespół nie był szczególnie liczny?

Cóż, jeśli chodzi o kluczowe zabiegi, tzw. "core", to mogę mówić o jakichś czterech osobach. Co innego jeśli mówimy o wszystkich osobach, które dołożyły coś od siebie. I pracy zdalnej na freelance. Wielu angażowaliśmy tylko na pojedynczych etapach prac, do konkretnych zadań. Było to ze 20-kilka, może 30 osób. Z czego jedna osoba mogła pracować kilka lat, a druga – miesiąc. Nie należy pomijać ich wkładu, ale mogę powiedzieć, że było nas czterech.

Ile trwa taki proces stworzenia gry od zera, od pomysłu do realizacji? Budzisz się pewnego dnia, myślisz: klamka zapadła, tworzę grę. Co się dzieje dalej?

Pięć lat. Stworzenie "Tsioque" zajęło nam jakieś pięć lat, ale to nie jest tak, że cały czas pracowaliśmy pełną parą. Natężenie prac bywało różne. Najpierw to miał być malutki projekt, stworzony własnym sumptem. Potem pomyśleliśmy, że zrobimy Kickstartera [kampanię crowdfundingową]. Na Kickstarterze nie ma miejsca na małe projekty. To musi wzbudzać wyobraźnię tak, żeby społeczność chciała wyłożyć pieniądze. Kiedy się udało zebrać środki, pojawiła się presja, żeby marzeniom graczy sprostać. Wszystko zaczęło trwać dłużej. Jeden prosty rysunek to parę godzin.

Właśnie, gra wygląda niczym staroszkolna kreskówka. Rzeczywiście została narysowana?

Tak. Moim zdaniem to jeden z jej autów. Sam mam bazę z animacji, dotąd robiłem filmy animowane. Bardzo chciałem pokazać wizję tego, co mogłoby być, gdyby kierunek rozwoju grafiki nie poszedł w stronę CGI, a właśnie w stronę animacji. To alternatywna wizja rozwoju.

Ja dostrzegam jeszcze jeden plus. Wymagania sprzętowe nie powinny być wysokie, pomimo iż "Tsioque" prezentuje się naprawdę dobrze. Mam rację?

Tak, to również jeden z elementów planu. Nie tylko pod kątem wymagań sprzętowych, ale także dostępności. Może był to pomysł karkołomny, ale kiedy na początku zastanawialiśmy się, kto powinien w "Tsioque" grać, padła odpowiedź: wszyscy. Bardzo chciałem stworzyć grę, w którą będzie mógł zagrać każdy. I młodszy, i starszy. I posiadacz mocnego sprzętu, i nie.

To dlaczego wyłącznie pecety?

Tylko na ten moment – są wersje na Windowsa i Maca. Niemniej mamy nadzieję, że wkrótce uda nam się wydać na platformach mobilnych, Androidzie i iOS-ie. Konsol w planach nie mamy, ale czas pokaże. Przeniesienie na inne platformy nie powinno być szczególnie trudne, choć zastosowaliśmy częściowo autorski silnik, a nie na przykład Unity, z którym byłoby to jeszcze prostsze. Dodam, że taką decyzję podjęli programiści i to z nimi lepiej rozmawiać o jej szczegółach.

A dlaczego Windows i macOS, ale nie Linux? Wielu naszych użytkowników pyta o gry na ten właśnie system. Wygrały względy ekonomiczne i większa popularność innych rozwiązań?

Nie wiem – znów wolną rękę mieli programiści. Prywatnie jestem fanem Linuksa, więc to dobre pytanie. Od znajomych wiem tyle, że "Tsioque" w wersji na platformę Steam można spokojnie uruchomić na Protonie. A pewnie i na wersję DRM-free z GOG-a znalazłbyś sposób.

Gra "Tsioque" dostępna jest od 7 listopada 2018 r.. na platformach Steam i GOG, natywnie dla Windows PC i Maców. Kosztuje 49,99 zł w wersji podstawowej lub 67,29 zł w wersji rozszerzonej z cyfrowym artbookiem i soundtrackiem. Na Pixel Heaven 2019 zdobyła nagrodę za najlepsze udźwiękowienie. Serdecznie gratuluję Alkowi i jego ekipie, życząc dalszych sukcesów.

© dobreprogramy