Pixel Heaven 2019 – relacja. Niebo jest tam gdzie piksele
Nie znalazłem żadnego stanowiska z "Fortnite'm" ani "CS-em" i nie stratowała mnie grupa dzieci pędzących za idolem z YouTube'a. Za to pograłem m.in. w "Dooma" na PowerBooku G4 i klasycznego "Ponga" wbudowanego w stolik kawowy. Zobaczyłem całą masę sprzętu do gier, od Atari 2600 aż po dziwacznego Arduboy'a; 8-bitowy handheld wielkości karty kredytowej, kompatybilny z platformą Arduino. Spotkałem dziesiątki twórców niezależnych, którzy na pojedynczych komputerach, uzbrojeni tylko w garść ulotek, starali się zachęcić do sprawdzenia swojej produkcji. Wreszcie, ścigałem się z Anią na elektronicznych kucykach. Oto kwintesencja gamingu, oto Pixel Heaven 2019.