reklama

Aplikacja Rycerz bronią internetowej husarii, walczącej ze szkalowaniem Polski

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Niewiele jest fraz, które w takim stopniu podnoszą ciśnienie przyznającym się do patriotyzmu internautom z naszego kraju, co „polskie obozy koncentracyjne”. Do walki z tymi, którzy używają tego i innych oszczerczych, zniesławiających Polskę określeń stanęła założona pięć lat temu Fundacja Reduta Dobrego Imienia, która miała wytaczać im sądowe procesy. Jednak do tej pory jej wolontariuszom sporo w tej sprawie umykało – garstka ochotników nie jest w stanie przejrzeć najważniejszych światowych mediów, a co dopiero mediów alternatywnych czy niszowych blogów. Sytuacja ma się znacząco zmienić wraz z powstaniem „internetowej husarii”, uzbrojonej w system informatyczny o nazwie „Rycerz”.

Podczas konferencji „Support Poland! Wspieraj Polskę!” przedstawiono Rycerza, jak i strategię jego stosowania. Prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia, pani Mira Wszelaka, w wywiadzie dla Polskiego Radia powiedziała, że chce stworzyć bardzo gęstą siatkę współpracowników, nawet kilka milionów osób z całego świata, którzy poprzez Rycerza będą mogli zgłaszać oszczerstwa, a w konsekwencji prowadzić nawet do paraliżu redakcji mediów zagranicznych.

Dlaczego „Rycerz”? Tłumaczenie pani Wszelakiej jest mało precyzyjne – wpierw mówi o współczesnej internetowej husarii, którą mieliby stać się użytkownicy aplikacji, potem o dobrze zorganizowanym pospolitym ruszeniu. Biorąc pod uwagę to, że słowo „rycerz” pochodzi z niemieckiego „der Ritter” i odwołuje się do wywodzącej się z arystokracji ciężkiej jazdy średniowiecznych armii Zachodu, których nigdy w Polsce w praktyce nie było, i które nic z pospolitym ruszeniem wspólnego nie mają, wybór dziwny... czy nie lepszy byłby „Husarz”?

Pomijając jednak kwestie nazewnictwa, z tego co pokazano podczas spotkania w warszawskim centrum prasowym Foksal, Rycerz to obecnie aplikacja webowa, która będzie scentralizowanym systemem zgłaszania, archiwizowania i reagowania na wszelkiego rodzaju naruszenia dobrego imienia Polski. Zastąpić ma dziś pisane przez ochotników e-maile, ulotne i mało skuteczne, nie wywołujące systemowych reakcji.

Napisany w PHP system gromadzi informacje o wszelkiego rodzaju takich naruszeniach z różnych źródeł – Sieci, powiadomień e-mailowych i zgłoszeń wolontariuszy. Zredagowane przez internetową husarię komunikaty będą wysyłane do dalszej weryfikacji i podjęcia decyzji o sposobie działania, Oprogramowanie pozwoli na wygenerowanie poleceń do współpracowników, których zadaniem będzie masowe rozsyłanie tekstów sprostowań poprzez wszelkie możliwe kanały komunikacji. Dodatkowo Rycerz oferuje zarządzanie centralną bazą adresową odbiorców takich sprostowań.

Podczas konferencji wspomniano też o systemie o nazwie „Dragon”, który ma automatycznie przeszukiwać Internet pod kątem drażliwych fraz, ściśle zintegrowanym z Rycerzem i z tego co widać, obecnie jest głównym źródłem zgłoszeń dla Rycerza. Niezależnie od pochodzenia, ścieżka działań jest taka sama – wydawca serwisu, na którym umieszczono szkalującą informację otrzymuje żądanie jej usunięcia, a jeśli odmówi, sprawa ma być kierowana do sądu.

Twórcy systemu przekonani są, że Rycerz przyda się nie tylko samej Reducie Dobrego Imienia, ale też polskim służbom dyplomatycznym – i z tego co widać, podobnie sądzi Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Na panelu logowania systemu obok logotypu Fundacji widać też logotyp Ministerstwa i dopisek „zadanie publiczne, współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP”.

Według przedstawicieli Reduty, Rycerz pojawi się też w formie aplikacji mobilnej. Podczas spotkania nie pokazano jednak nawet prototypu takiej aplikacji, być może więc chodziło o po prostu dostosowanie webowej aplikacji do przeglądarek mobilnych.

Na razie musimy jednak powiedzieć, że Rycerz bez zbroi chodzi – panel logowania do aplikacji, dostępny pod adresem rycerz.rdi.org.pl, nie stosuje szyfrowania SSL/TLS, stosuje przestarzałą wersję biblioteki jQuery ze znaną podatnością, wydaje się być też podatny na ataki typu MIME content-sniffing.

Prawdziwy anachronizm zobaczymy jednak dopiero zaglądając do kodu strony – wykorzystuje ona starodawne ramki HTML (HTML frameset). Pozostaje mieć nadzieję, że te niedociągnięcia zostaną usunięte, gdy Rycerz zostanie już oddany w finalnej formie wolontariuszom, muszącym zmierzyć się z internetowymi wrogami Polski.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama