r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Firefox 54: sprawdziliśmy, czy zużywa mniej RAM-u niż Chrome 59

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wczoraj premierę miała najnowsza wersja Firefoksa, oznaczona numerem 54. Miała okazać się przełomowa w kwestii zarządzania pamięcią operacyjną. Umożliwia bowiem izolowanie kart w osobnych procesach: domyślnie czterech, co przez twórców programu uznane zostało za optymalną liczbę.

Zdaniem Mozilli przekłada się to na świetny kompromis pomiędzy wykorzystaniem RAM-u, a wydajnością. Postanowiliśmy sprawdzić, jak sytuacja wygląda w praktyce i jak wypada w zestawieniu z niekwestionowanym liderem – Google Chrome. Platforma testowa to w tym przypadku 64-bitowy Windows 10, procesor AMD Phenom II X4 965 oraz 12GB pamięci operacyjnej, której na potrzeby tego testu z pewnością nam nie zabraknie.

r   e   k   l   a   m   a

Problemy już na starcie

Pomimo, iż przy okazji premiery najnowszego Firefoksa sugerowano pełną implementację obsługi wielu procesów, w rzeczywistości funkcja okazuje się wciąż nie być dostępna dla wszystkich. Oficjalne stanowisko Mozilli przybliżyliśmy w aktualizacji poprzedniego newsa związanego z premierą.

Kiedy rozpoczynaliśmy testy, funkcja nie była dostępna również u nas. Sprawdziliśmy to, wyświetlając jej status po wpisaniu w przeglądarkę about:support. Co ciekawe, kilkanaście minut standardowego korzystania z Firefoksa wystarczyło, by (najwidoczniej po odbywających się w tle operacjach konfiguracyjnych), status uległ zmianie i funkcja stała się w naszym przypadku dostępna.

Na tym jednak przygody z jej uruchomieniem się nie zakończyły. Pomimo teoretycznego funkcjonowania, przeglądarka nie zwiększyła samodzielnie limitu procesów dla zawartości do zalecanych czterech, pozostając przy jednym. Aby to zmienić ręcznie, konieczne jest uruchomienie zaawansowanej konfiguracji Firefoksa.

W pasek adresu należy więc wpisać about:config, zatwierdzić przyciskiem Enter, a na koniec zaakceptować konsekwencje ryzyka samodzielnej zmiany parametrów pracy programu. Następnie, korzystając z wyszukiwarki w górnej części, zlokalizować należy parametr dom.ipc.processCount i jego wartość ręcznie zmienić. W praktyce może to być dowolna liczba całkowita, jednak z tego miejsca przypominamy, iż Mozilla zaleca 4, zaś czy jest sens używać jeszcze większej liczby procesów dowiecie się za moment. Po modyfikacji ustawień konieczne jest ponowne uruchomienie programu.

Czas na testy

Nasz test przeprowadziliśmy na czystych instalacjach obu przeglądarek, pozbawionych jakichkolwiek dodatków. Do odczytania całkowitej ilości zużywanej pamięci operacyjnej przez procesy każdego z programów, wykorzystaliśmy natomiast aplikację Process Hacker.

Nasz test składał się z dwóch części. W pierwszej z nich w obydwu przeglądarkach uruchomiliśmy wyłącznie jedną kartę, w której załadowaliśmy stronę główną naszego portalu. Następnie porównaliśmy wyniki: Firefox zużywał w tym momencie sumarycznie około 452 MB pamięci, zaś Chrome – jedynie 335. Nie ulega więc wątpliwości, że dla pojedynczej witryny przeglądarka Google'a okazuje się w tym względzie lepsza.

Bardziej interesująca jest natomiast druga część, w której zarówno w Chromie, jak i Firefoksie uruchomiliśmy jednocześnie 14 takich samych kart. Wśród nich nasz portal, kanał YouTube, serwisy społecznościowe, wyszukiwarki i strony informacyjne. Test przeprowadziliśmy trzykrotnie, za każdym razem modyfikując w Firefoksie maksymalną liczbę procesów, które może tworzyć: kolejno 1, 4 oraz 8. Wyniki przedstawiamy na poniższym wykresie:

Rezultaty mogą zaskakiwać. Najmniej RAM-u zużył Firefox działający „po staremu”, wykorzystujący tylko jeden proces dla zawartości, co w RAM-ie zajęło niespełna jeden gigabajt. Kolejny wynik to również Firefox, tym razem już działający na 4 procesach, ale jego rezultat jest niemal identyczny z tym, jaki osiągnął Google Chrome. Dalsze zwiększanie liczby procesów w Firefoksie przyczyniło się natomiast jedynie do pogorszenia wyników.

Warto przy tym dodać, iż zastosowanie czterech procesów względem jednego w Firefoksie przyniosło niewielkie, ale odczuwalne zwiększenie wydajności pracy całej aplikacji. W naszym przypadku wciąż było ono zauważalnie niższe, niż podczas pracy z tymi samymi kartami w Chromie. Wyniki pokazują jasno, że Mozilla ma jeszcze nad czym pracować, jeśli docelowo chce zawalczyć z wciąż świetną pozycją przeglądarki konkurencji. Szumne zapowiedzi rewolucyjnych zmian są jak widać niewystarczające.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.