Intel DG1 oficjalnie. Samodzielna karta graficzna niebieskich w końcu zaprezentowana

Strona główna Aktualności
fot. Materiały prasowe
fot. Materiały prasowe

O autorze

Po miesiącach oczekiwań i spekulacji, Intel w końcu zdecydował się oficjalnie zaprezentować kartę graficzną DG1. Fajerwerków nie ma. Zresztą, zgodnie z oczekiwaniami.

Intel nie podaje specyfikacji DG1, ale wyraża się jasno: to dokładnie ten sam układ krzemowy, który pojawi się również w niskoprądowych procesorach Tiger Lake. Istotną różnicę stanowi jednak limit mocy. Jak wynika z ujawnionych danych, samodzielna grafika domyślnie będzie mieć przydzielone 20 W, z możliwością skalowania jej architektury aż do 50 W. Natomiast cały Tiger Lake jest 15-watowy, w czym musi zmieścić zarówno CPU, jak i GPU.

Należy spodziewać się zatem, że w wariancie samodzielnym znacząco wzrosną częstotliwości zegara taktującego. Prawdopodobnie otrzyma on też szybszą, bo własną pamięć VRAM. O tym jednak Intel nie wspomina w swych materiałach, więc pozostają tylko domysły.

Wydajność nowej grafiki jest ponoć wystarczająca, aby grać we współczesne gry w rozdzielczości Full HD. Przy czym nie pokazano żadnych wykresów, a tylko przykład laptopa marki Compal, na którym Destiny 2 chodzi w stałych 60 klatkach na sekundę. Osiągi z całą pewnością są wyższe niż w przypadku GeForce'a GT 1030 i mu pokrewnych, konstrukcji powszechnie dzisiaj stosowanych w scenariuszach wymagających zminimalizowania zużycia energii. Ale też trzeba mieć świadomość, że pod względem wydajności nie gorzej radzi sobie GTX 1050 Ti.

Karta graficzna szyta na miarę

Dlatego największą zaletą DG1 ma być elastyczność. Wariant zintegrowany, określany ogólną nazwą Xe Low Power, otrzyma funkcję dynamicznego przydzielania budżetu energetycznego w zależności od poziomu obciążenia procesora. Z kolei samodzielna DG1 będzie mogła z nim współpracować w tandemie, podnoszą wykładniczo ogólną efektywność przetwarzania 3D.

Nie przywiązujcie tylko zbyt dużej wagi do konstrukcji widocznej na zdjęciach. Intel wyjaśnia, że jest to egzemplarz testowy dla deweloperów, który w takiej formie niemalże na pewno do sklepów nie trafi. Jasne, dwuslotowe chłodzenie dla 20-watowej grafiki to spory przerost formy.

Summa summarum wydaje się, że DG1 to karta graficzna przede wszystkim do notebooków, i to raczej tych smuklejszych. Bardziej niż na specyfikacji producent skupia się na korzyściach dla platformy jako monolitu, a zarządzanie energią to niemalże motyw przewodni. Na pewno jest to podejście dotąd na rynku dGPU niespotykane. Pytanie: czy słuszne?

© dobreprogramy