reklama

Koniec anonimowych hotspotów. Po wyroku ETS otwarte Wi-Fi tylko z hasłem

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Europejski Trybunał Sprawiedliwości właśnie zatopił jeden z fundamentów wolnego Internetu – otwarte, publiczne hotspoty. Wyrok w sprawie Tobiasa McFaddena, członka niemieckiej Partii Piratów, który od 2010 roku ma problemy z Sony, oznacza koniec anonimowości. Od tej pory bowiem każdy operator takiego otwartego hotspotu poniesie pełne konsekwencje prawne wszystkiego, co zrobili korzystający z niego użytkownicy.

Tobias McFadden udostępniał w swoim sklepie w Monachium sieć Wi-Fi poprzez otwarty hotspot dla wszystkich chętnych. W 2010 roku Sony Music Entertainment Germany GmbH uznając, że hotspot ten został wykorzystany do nielegalnego rozpowszechniania należącego do koncernu utworu, zdobyło nakaz sądowy jego zamknięcia i wygrało od operatora odszkodowanie za wspomniane naruszenie. Sąd regionalny (Landgericht) uznał, że McFadden nie zabezpieczył należycie swojej sieci, a więc jest odpowiedzialny za to, co się stało.

Apelacja za apelacją – i w końcu sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Prawnicy McFaddena wskazywali, że działał on jako dostawca internetu (ISP), a to na mocy artykułu 12 dyrektywy o handlu elektronicznym oznacza, że jest wolny od odpowiedzialności za działania użytkowników w Sieci.

Trybunał zgodził się z tą argumentacją. Uznał, że McFadden spełnia warunki konieczne do potraktowania go jako dostawcy internetu. Dostarczał bowiem łącze, nie zainicjował sam naruszenia praw autorskich, nie wpływał też w żaden sposób na połączenie. Jednak dalsza część stanowiska ETS nie wygląda już tak dobrze. Uznano, że otwarte punkty dostępowe Wi-Fi muszą żądać hasła od korzystających z nich osób, a operator hotspotu przed udostępnieniem im hasła musi ujawnić ich tożsamość, by uniemożliwić anonimowe korzystanie z dostępu do Sieci.

Jest to konieczne, zdaniem Trybunału, do zachowania równowagi pomiędzy koniecznością ochrony interesów posiadaczy praw autorskich a swobodą prowadzenia działalności polegającej na udostępnianiu łącza internetowego i wolnością pozyskiwania informacji przez użytkowników.

Możemy podziękować za ten wyrok niemieckiej Piratenpartei, której McFadden jest aktywnym członkiem. Od werdyktów Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie ma odwołania.

Z tekstem wyroku możecie zapoznać się na stronach curia.europa.eu.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić