r   e   k   l   a   m   a
reklama

Microsoft pracuje nad nową, „współczesną” wersją Windowsa. Jaki będzie Polaris?

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

W ciągu ostatnich miesięcy, a nawet wcześniej, gdy nie przekreśliliśmy jeszcze mobilnego Windowsa, co jakiś czas jak echo wracały hasła związane z pracami Microsoftu nad czymś nowym. O CShell, projekcie Andromeda, unifikacji komponentów systemu w oparciu o Windows Core wiele ogólników znanych jest od dawna. W końcu zaczynają się one składać na bardziej kompletną wizję – Microsoft pod nazwą kodową Polaris ma pracować nad nowym, lżejszym i „współczesnym” Windowsem.

Świeżą porcją swoich ustaleń podzielił się Zac Bowden z redakcji Windows Central, który odpowiada za lwią częśc wycieków dotyczących planów Microsoftu na rozwój dalszy (na ogół dalekosiężny) rozwój Windowsa. Według jego źródeł, Microsoft pracuje nad nową wersją Windowsa 10 skrojoną na miarę pecetów i hybryd. Najważniejsze założenia nie są bynajmniej zaskoczeniem. Każdy kto choć pobieżnie śledził decyzje Microsoftu w ciągu ostatnich 30 miesięcy, jakie minęły od premiery Windowsa 10, stwierdzi zapewne, że ich realizacja była kwestią czasu:

  • Całkowite porzucenie natywnego lub emulowanego oprogramowania Win32 na rzecz UWP.
  • Oprogramowanie Win32 wirtualizowane na zdalnych maszynach.
  • CShell – nowe, ujednolicone, skalowalne i adaptowalne do różnej wielkości wyświetlaczy środowisko graficzne.
  • Polaris będzie trafiać do użytkowników wyłącznie na licencji OEM, jako oprogramowanie preinstalowane na nowych urządzeniach.
  • Konsekwentna rezygnacja z narzędzi systemowych Win32, jak Panel Sterowania czy Eksplorator na rzecz lekkich ekwiwalentów UWP.

Według ustaleń Bowdena, Windows Polaris nie oznacza końca standardowej wersji Windowsa 10. Wręcz przeciwnie, korporacja zakłada koegzystencje obu systemów w coraz ciaśniejszym ekosystemie. Na scenie wciąż przecież mamy jeszcze Windowsa 10 S, który w założeniach pokrywał się w dużej mierze z Polaris. Poza wspólnym zbiorem pozostawał natomiast mobilny Windows, który także wypełniał część zadań stawianych przed nowym, „współczesnym” Windowsem.

Rezygnacja Win32 uruchamianego w ten lub inny sposób lokalnie czy zastępowanie najważniejszych elementarnych składników programami UWP ma się przede wszystkim przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa i odchudzenia Windowsa. Dzięki tym zabiegom jeszcze lepiej ma zostać wykorzystana nadrzędna zaleta urządzeń Always Connectem (Windows 10 S na procesorach ARM), jaką jest długi czas pracy na baterii.

Wizja skrupulatnego odcinania od systemu wieloletnich rozbudowanych komponentów wydaje się jednak dziś dość naiwna – przez lata Windows stał się systemem wewnętrznie tak skomplikowanym, że trudno liczyć tu na czyste cięcia i szybkie amputacje. I nie chodzi nawet o ewentualne bóle fantomowe odczuwane przez użytkowników Windowsa, lecz o techniczną złożoność całego przedsięwzięcia.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNa Facebooku zamówisz hydraulika. Nowość w Marketplace