reklama

Moc silna jest: Epizod VII Gwiezdnych wojen i nowa gra ojców Battlefielda

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

George Lucas stworzył kultową trylogię filmów fantastycznonaukowych, której status potem pogrzebał pociągnięciem tematu w kolejnych trzech częściach. Nic dziwnego, że fani Gwiezdnych wojen ogromne nadzieje pokładają w Epizodzie VII wielce znanej sagi, tym razem reżyserowanej przez Jeffreya Jacoba Abramsa. O ile pomysł na nowe miecze świetlne średnio się spodobał, tak najświeższy zwiastun produkcji daje nadzieję na konkretny ukłon w stronę fanów. I nie chodzi tylko o Hana Solo oraz Chewbaccę...

W grudniu przekonamy się, czy Przebudzenie mocy faktycznie spełni oczekiwania, ale oczywiście film kinowy to tylko jedno z kół ogromnej, mknącej marketingowej maszyny. Obrazowi po prostu musiała towarzyszyć gra, a że końcówka roku to zazwyczaj starcie EA z Activision w temacie strzelanek FPP to również twórcy Battlefielda nie zasypiali gruszek w popiele. Licencja na produkty spod znaku Gwiezdnych wojen, pozyskana od Disneya w 2013 roku, wreszcie przynieść ma efekty. 20 listopada w Europie zadebiutuje Star Wars: Battlefront, nastawione na wieloosobowe szaleństwo dzieło dobrze znanego szwedzkiego studia DICE. Nie zamierza ono zawieść, bo w sumie też nie może...

Wyzwanie rzucono deweloperom spore, ponieważ nie tylko miłośnicy dotychczasowych jego dokonań patrzą im po problematycznym Battlefieldzie 4 na ręce, ale także maniacy machania mieczami świetlnymi. Chodzi o miliony osób na całym świecie. Z jednej strony dostać mamy więc dokładnie odtworzone lokacje, pojazdy czy wyposażenie znane z filmów (w tym nadchodzącej części). Z drugiej, porządną, dopracowaną produkcję, która bardzo ostrożnie podchodzi nawet do tematu DLC. Zamówienia przedpremierowe przykładowo dadzą szybszy dostęp do jednej nowej mapy, ale potem wszyscy i tak dostaną ją za darmo. Projekt pojawi się na PC, Xboksie One oraz PS4.

Star Wars: Battlefront pozwoli odtworzyć najbardziej znane walki z filmów. Będziemy między innymi próbować zwyciężyć na Hoth, Endorze, Tattoine, a także po raz pierwszy na pokrytym skałami oraz lawą Sullust. Zasiądziemy za sterami charakterystycznych śmigaczy, X-Wingów czy nawet olbrzymich maszyn kroczących i Sokoła Millenium, a plecaki odrzutowe znacznie usprawnią przemieszczanie się w trudnym terenie. Do tego wcielimy się w kultowe postacie po obu stronach konfliktu Rebelianci kontra Imperium, w tym Dartha Vadera oraz Bobbę Fetta. Ponieważ starcia będą niezwykle dynamiczne, a środowisko zmieniać się ma od każdego wystrzału oraz wybuchu, liczbę możliwych graczy ograniczono do 40 (dzielone na dwie drużyny). I tak będzie się dużo działo.

Warto przypomnieć, że tak jak EA z DICE czerpią z kinowych Gwiezdnych wojen, tak Disney od jakiegoś czasu w produkcji kolejnych filmów wykorzystuje narzędzia z gier. Chodzi między innymi o technologie i oprogramowanie stworzone na potrzeby skasowanego projektu Star Wars 1313, który miał być zwyczajnie fotorealistyczny. Firma w ten mądry sposób obniża koszty przygotowywania kolejnych obrazów, oszczędzając na motion capture, aktorach, operatorach kamery czy postprodukcji.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama