PlayStation 5 pojawi się w 2020 roku, ale... nie dla każdego

Strona główna Aktualności
Kontroler DualSense dedykowany konsoli PlayStation 5, fot. Materiały prasowe
Kontroler DualSense dedykowany konsoli PlayStation 5, fot. Materiały prasowe

O autorze

PlayStation 5 zadebiutuje zgodnie z planem, czyli przed końcem 2020 roku, ale dostępność konsoli może być ograniczona – donosi Bloomberg, powołując się na źródła w łańcuchu dostaw.

Wiadomo, że Sony jako datę debiutu PS5 od początku konsekwentnie wskazuje właśnie rok 2020, jednak pandemia wirusa SARS-CoV-2 zrobiła swoje. Fabryki zaliczyły kilkutygodniowe przestoje, a niektóre z nich pozostają nieaktywne do dzisiaj. Mimo wszystko, według raportu Bloomberga, pierwotny termin wydania konsoli miałby zostać dotrzymany. Choć nie obejdzie się bez zgrzytów, a konkretniej ograniczonej podaży.

Źródło wskazuje, że przed końcem marca 2021 roku Sony może dostarczyć na rynek między 5 a 6 mln egzemplarzy PS5. Mowa tu o dwóch kwartałach finansowych po premierze. Czy to dużo? Niezupełnie – w analogicznym okresie PlayStation 4 znalazło ponad 7,5 mln nabywców.

Co jednak ciekawe, zdania na temat negatywnego wpływu obniżonej podaży na dostępność konsoli są podzielone. Analityk Matthew Kanterman, powołując się na zaprzyjaźnionych deweloperów, wskazuje, że urządzenie może być dość drogie. Stawia na cenę w przedziale 499-549 dol., a więc znacznie wyższą niż w przypadku PS4 (399 dol.).

Tu z kolei pojawia się jeszcze jedna perspektywa, a mianowicie intencjonalne przedłużenie życia PS4, które – według przedstawionych informacji – w pierwszych miesiącach po premierze następcy wciąż będzie mocno promowane. Wszystko po to, aby móc angażować na platformie PlayStation kolejnych użytkowników, nie odstraszając ich cenami sprzętu.

Nie wiadomo tylko, jak ta organizacyjna niepewność i ogólny bałagan wpłyną na końcową jakość PlayStation 5. Kontroler DualSense, przedstawiony w minionym tygodniu, zdaniem Bloomberga ewidentnie był pokazywany w pośpiechu. Zagadką pozostaje, cóż ów pośpiech w niniejszym kontekście oznacza. Ale takie wiadomości nigdy nie nastrajają pozytywnie. Wystarczy przypomnieć sobie przykład Xboksa 360 i aferę z czerwonymi diodami śmierci (RROD).

© dobreprogramy
s