ProtonMail atakuje Kalendarz Google. Choć w tej chwili to bardziej wymachiwanie patykiem

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

ProtonMail wchodzi w Nowy Rok z nową usługą, kalendarzem ProtonCalendar, który wzorem poczty e-mail tego dostawcy oferuje pełne szyfrowanie danych. Firma wprost deklaruje, że chce stworzyć bardziej bezpieczną alternatywę dla popularnego Kalendarza Google, choć liczy sobie za ten rarytas 4 euro na miesiąc, przynajmniej chwilowo.

"Uważamy, że każdy ma prawo zaplanować kolację z przyjaciółmi bez powiadamiania Google o tym, kto weźmie w niej udział – czytamy na blogu ProtonMail. Cóż, doprecyzujmy raz jeszcze, mowa o każdym, kto chce przeznaczyć na ten cel 4 euro (ok. 17 zł) miesięcznie, gdyż usługa trafia tylko do subskrybentów płatnego planu ProtonMail Plus lub wyższych. Firma sugeruje, że w przyszłości może się to zmienić, ale nie podaje w tej sprawie żadnych konkretów.

Wiemy tylko, że w tej chwili ProtonCalendar znajduje się w fazie beta, a kiedy tylko ją opuści, zostanie udostępniony publicznie. Płatni subskrybenci otrzymają za to dodatkowe funkcje. I tak Bogiem a prawdą to jakieś funkcje by się tu przydały. Na razie mamy dość spartański harmonogram, który nie oferuje choćby udostępniania wydarzeń innym użytkownikom ProtonMail, nie wspominając już o tych z zewnątrz. No ale konkurencji nigdy za wiele, więc sama inicjatywa cieszy.

Dlaczego ProtonCalendar? Bo twórcy obiecują, że nie handlują danymi z reklamodawcami

ProtonMail, w charakterystycznym dla siebie stylu, buduje marketing oparty na zaufaniu. "Przez długi czas czas, aby łatwo organizować wydarzenia, trzeba było pozwolić dużym korporacjom na ich monitorowanie" – czytamy we wpisie blogowym. "Firmy te przeglądają Twój kalendarz i wykorzystują te informacje do kierowania reklam" – dodaje ProtonMail.

Wprawdzie w roku 2017 Google oficjalnie ogłosił zaprzestanie wykorzystywania danych z Gmaila i Kalendarza w celach reklamowych, ale, mówiąc niezbyt literackim językiem, smród się za gigantem z Mountain View ciągnie. Zwłaszcza po ubiegłorocznym incydencie ze spamem niechcianymi zaproszeniami, po którym bajzel porządkowano przez blisko kwartał.

Trudno będzie ProtonMail nadgonić funkcjonalność Kalendarza Google, ale niech próbują

Trzeba jednak mimo wszystko przyznać, że Kalendarz Google to jeden z bardziej udanych produktów tej firmy. Świetnie synchronizuje się z innymi usługami; umożliwia dodawanie wydarzeń z poziomu Gmaila, łączenie ich z lokalizacjami, tworzenie list zadań czy eksport do PDF. Tymczasem rywal w aktualnej formie nie potrafi choćby importować danych. Jeśli ProtonMail nie podejmie intensywnych prac rozwojowych, to małe szanse, aby ich kalendarz zainteresował kogokolwiek ponad największych paranoików. Powtórzę jednak, że konkurencji nigdy za wiele.

© dobreprogramy
s