To jest ogromna zmiana platform; to zjawisko ma skalę tego sprzed 20 lat — Microsoft versus Apple. [...] Teraz wygrywamy tę wojnę bardzo wyraźnie — mówił członek zarządu Google'a. Firma jest pewna swego i pokłada ogromną wiarę w możliwości przyciągania generujących dochody reklamodawców i użytkowników do platformy, w miarę odchodzenia tradycyjnych komputerów w zapomnienie. Otwartość systemu i fakt, że zarabiają na nim krocie także partnerzy produkujący sprzęt (wystarczy spojrzeć na Samsunga), w dalszej perspektywie działa na korzyść firmy z Mountain View — świetna sprzedaż urządzeń tworzy ogromy rynek reklamy i usług sieciowych, które świadczy Google.
Schmidt wspomniał także o efekcie prac Larry'ego Page'a — sieci społecznościowej Google+, która to w końcu zaczyna nabierać rozpędu. Mający ponad 100 milionów aktywnych użytkowników portal jest już realnym konkurentem Facebooka.
Ostatnio Schmidt powiedział, że obecnie widzi Google, Apple, Amazona i Facebooka jako wielką czwórkę rządzących Internetem, firmy konkurujące ze sobą i napędzające rozwój, dostarczające platformy komunikacji i dystrybucji mediów. W przyszłości, jego zdaniem, dołączą do tej grupy jeszcze dwie firmy — Twitter, który to stara się zbudować własny świat, i Netflix — wypożyczalnia filmów w postaci cyfrowej, której się jakoś do Polski nie spieszy.