Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Audi: samochód to nie smartfon, dotykowe ekrany się nie sprawdzają

W moje ręce wpadło ostatnio sportowe i skomputeryzowane Audi S4, które mogliście już zobaczyć w teście asystenta parkowania. Było ono wyposażone w system multimedialny Audi MMI. Oferuje on bogate możliwości, od jednej z najlepszych samochodowych nawigacji, przez możliwość sprawdzenia aktualnej prognozy pogody, na łączności ze smartfonem kończąc. Opcji jest naprawdę dużo i Audi MMI to jak najbardziej czołówka wśród systemów montowanych w autach, jednakże pod względem sposobu obsługi jest przestarzałe... co nie jest wadą, a główną zaletą.

Do obsługi Audi MMI nie służy dotykowy ekran, a fizyczne przyciski i główne pokrętło. Nie mamy gestów wykonywanych na dotykowym wyświetlaczu, nie mamy pięknie wyglądających animacji przejścia oraz nie mamy opcji instalacji tysiąca aplikacji. Mamy jednak szybki dostęp do każdej funkcji pod fizycznym przyciskiem, mamy sprawnie działający system, który jest przejrzysty oraz na wierzchu mamy najpotrzebniejsze funkcje, bez potrzeby sięgania po dodatkowe aplikacje.

W tym wpisie przedstawię zalety systemu Audi MMI, a dokładniej skupię się na sterowaniu, które dla młodego pokolenia wpatrzonego w dotykowe wyświetlacze smartfonów, błędnie wydaje się przestarzałe. Tekst nie dotyczy wyłącznie Audi, a obsługi systemów w autach ogólnie, w których dotykowe wyświetlacze się nie sprawdzają. Wymagają one od kierowcy zbyt dużego zaangażowania, odrywając uwagę od drogi.

r   e   k   l   a   m   a

Audi w trwaniu przy tradycyjnej metodzie wprowadzania danych nie jest odosobnione. Na fizyczne przyciski i pokrętła stawiają inne marki premium, w tym BMW, Mercedes czy Lexus. Z kolei dotykowe wyświetlacze stały się domeną aut tańszych. Zastosowanie dotykowego ekranu to niższe koszta, sam wyświetlacz nie jest drogi, a odchodzi też potrzeba stworzenia dopracowanego systemu, który byłby wygodny w obsłudze fizycznymi przyciskami, mimo posiadania rozbudowanych opcji.

Dotykowy ekran w samochodzie dla osoby przyzwyczajonej do smartfonów i tabletów, a więc znacznej większości społeczeństwa, będzie w pierwszym kontakcie wygodniejszy. Najpewniej szybciej odnajdziemy się w systemie producenta, tym bardziej, że większość marek czerpie z Androida czy iOS-a, stosując podobne gesty i stawiając na prostotę obsługi. Wystarczy jednak poświęcić nawet te kilkanaście minut Audi MMI czy też BMW iDrive, by zacząć dostrzegać ich wyższość. Co więcej, kierując samochodem, zwłaszcza w mieście, gdy nie możemy sobie pozwolić na macanie dotykowego ekranu, zrozumiemy jak wspaniałym rozwiązaniem jest fizyczny przycisk, zawsze będący w tym samym miejscu i potwierdzający przyjęcie polecenia za pomocą charakterystycznego kliknięcia.

Audi MMI opiera się właśnie o fizyczne przyciski i pokrętło, a każde przyjęcie polecenia, sygnalizowane jest kliknięciem. Chcesz zmienić stację radiową, sięgasz do odpowiedniego przycisku. Chcesz włączyć nawigację, naciskasz przycisk. Chcesz odebrać połączenie, wystarczy, że naciśniesz ten przycisk, którym zawsze odbierasz połączenie. Wszystko to niezależnie od tego, co aktualnie wyświetlane jest na wyświetlaczu. Dana funkcja zawsze będzie dostępna pod tym samym przyciskiem, z czasem nawet nauczymy się naciskać go bez odrywania wzroku od drogi.

Obsługa systemu auta powinna wyglądać właśnie tak jak pokazuje powyższy akapit. Jeździłem autami z dotykowymi wyświetlaczami i przykładowo gdy wyświetlany był ekran radia, to by przejść do nawigacji, musiałem wykonać kilka kliknięć i jeden gest przesunięcia. To nie koniec, bo cel miałem wprowadzić za pomocą ekranowej klawiatury. Wolałem się zatrzymać, wpisać miasto oraz ulicę i dopiero jechać dalej. Stanowczo zbyt absorbująca była ta dotykowa klawiatura, która wymagała ciągłego sięgania do wyświetlacza.

Sterowanie nawigacją w Audi MMI wygląda początkowo bardziej skomplikowanie, ale w praktyce całość sprowadza się do naciśnięcia przycisku nawigacji. Potem za pomocą pokrętła wybieramy nawigację do celu i potwierdzamy wybór kliknięciem. Cel wprowadzić można wybierając litery za pomocą pokrętła. Przyznam, że całkiem to wygodne, choć lepiej zdecydować się na rysowanie liter. Rysujemy je na górze pokrętła i nie muszą być dokładne, system dobrze rozpoznaje nasze rysunki.

Poruszyliśmy temat nawigacji, z której raczej często nie będziemy korzystać, a przynajmniej nie tak często jak z radia. W samochodach z dotykowymi wyświetlaczami dostajemy listę stacji, którą przesuwamy znanym ze smartfonów gestem. Owszem ta czynność, aż tak bardzo nie pochłania naszej uwagi, ale uwierzcie mi, że poruszanie się po tej liście za pomocą fizycznego pokrętła jest wygodniejsze i sprawniejsze.

Fizyczne pokrętło Audi MMI ma wiele zalet. Do dotykowych ekranów musimy sięgać, co w samochodzie jest równie wygodne jak sięganie do ekranu laptopa by przykładowo przewijać stronę internetową. Z kolei pokrętło w Audi znajduje się tuż pod palcami, jeśli rękę położymy na podłokietniku. Fizyczne przyciski dające dostęp do podstawowych funkcji umiejscowione zostały wokół pokrętła. Po kilkunastu dniach z Audi, nawet bez patrzenia znamy miejsce położenia przycisku i wciskamy go w ogóle nie odrywając wzroku od drogi.

Wcześniej wspomniałem, że dobry system sterowany fizycznymi przyciskami musi być dopracowany. Jak najbardziej, bo inaczej wolałbym już macać dotykowy wyświetlacz. Audi MMI dopracowania nie można odmówić, a to głównie za sprawą pokrętła. Nie tylko się ono kręci, z każdym pokonanym stopniem przekręcenia wydając dźwięk kliknięcia, ale również możemy je wciskać potwierdzając wybór, przechylać na boki by poruszać się między opcjami, a na górnej powierzchni, wpiszemy tekst rysując litery.

Oglądając filmiki dołączone do wpisu, zwiększcie głośność, a usłyszycie jak każde przyjęcie polecenia, potwierdzane jest kliknięciem. Mamy więc pewność, że komputer otrzymał polecenie i zaraz powinien je wykonać. Nie musimy dodatkowo upewniać się, że przycisk został naciśnięty, informowani jesteśmy o tym charakterystycznym kliknięciem. Dźwiękowa informacja to kolejna zaleta Audi MMI. Wiemy, że komputer otrzymał rozkaz. Jeśli zaś wykonamy gest na dotykowym wyświetlaczu, to o przyjęciu polecenia dowiadujemy się dopiero, gdy zaczyna być ono wykonywane.

Samochód to nie smartfon czy tablet, byśmy mieli korzystać z dotykowego wyświetlacza, chociaż pod pewnymi względami w Audi MMI dostrzegam podobieństwa do założeń iOS-a i iPhone’a. Jednym z głównych celów przy projektowaniu iPhone’a było uczynienie obsługi jak najbardziej intuicyjną, tak by każdy mógł sprawnie poruszać się po systemie. Identyczne wytyczne zastosowano przy Audi MMI.

Testując Audi S4, dałem pobawić się Audi MMI kilku znajomym. Jeśli już załapali podstawowe zasady, to byli w stanie uruchomić nawigację, zmienić stację radiową, podłączyć smartfon czy też zmienić kolor ambientowego wewnętrznego oświetlenia samochodu. Każde menu czy funkcja wygląda podobnie, poruszanie się jest identyczne, a każda opcja jest wyraźnie podpisana krótki tekstem. Owszem sprawdzenie poziomu oleju czy ciśnienia w oponach wymaga wielu kliknięć, ale nie robimy tego często, by było to równie dostępne jak sterowanie multimediami czy nawigacją.


Za Audi MMI przemawia jeszcze sprawność i stabilność działania. Przez okres testów nie doświadczyłem żadnego zwolnienia czy błędu. Audi dba również byśmy nie mieli dostępu do ustawień, które mogłoby zablokować czy uszkodzić komputer samochodu. Wszystko ma działać, być przejrzyste i łatwo dostępne, podobnie jak w iOS. Jak najbardziej popieram nowoczesne wnętrza aut, rozbudowane systemy, które dają mi dostęp do wygodnej nawigacji, komunikują się z moim smartfonem i są w stanie pobrać potrzebne dane z Internetu, lecz pod względem obsługi jestem tradycjonalistą. Wolę fizyczne przyciski i pokrętła, wolę usłyszeć charakterystyczny klik i daną funkcję mieć zawsze pod ręką, w tym samym miejscu. Z kolei dotykowe wyświetlacze, wykonywane na nich gesty i ładne animacje systemu pozostawiam smartfonom i tabletom.

Na koniec zostawiłem jedną, dla mnie poważną wadę dotykowych ekranów. Pozostają na nich ślady palców. Spotkałem się z tym we wszystkich samochodach. Po wyłączeniu ekranu, ślady stają się mocno widoczne i wygląda to bardzo słabo. Nie widzi mi się wożenie ze sobą ścierki do czyszczenia wyświetlacza w aucie, wystarczy, że muszę już dbać o atrakcyjność ekranu smartfona.  
 

sprzęt oprogramowanie inne

Komentarze