Test G-Shock Gravitymaster GWR-B1000 – The sky is the limit!

Strona główna Lab Inne
Dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, nie zdradza swoich zaawansowanych możliwości
Dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, nie zdradza swoich zaawansowanych możliwości

O autorze

Gdy w 1983 roku, dzięki pracom inżyniera Casio, niejakiego Kikuo Ibe, w ofercie japońskiej marki zagościła linia G-Shock, chyba nikt się nie spodziewał, że zyska aż taką popularność i pozycję niemal kultowej marki w świecie czasomierzy. Wielu miłośników tej naręcznej biżuterii z pewnością z sentymentem wspomina starsze modele, ale to nowości wyznaczają kierunki i dyktują trendy. Przykład? Najnowszy Gravitymaster.

GravityMaster – co to takiego?

Cała linia G-Shock dzieli się na podgrupy, do których należą zegarki o konkretnych cechach i parametrach. Modele z serii G-Shock Frogman mają zwiększoną wodoszczelność, Mudman z kolei są odporne na błoto. Gulfmany cechują się zwiększoną odpornością na rdzę, natomiast Fishermany posiadają wykresy przypływów i odpływów. Dla zwykłego użytkownika to zupełnie zbędne, ale dla kogoś, kto potrzebuje niezawodnego czasomierza do pracy, takie cechy mają niebagatelne znaczenie. Przykładem może być pracownik kopalni, rybak, itp. Owszem, może sobie kupić zwykły zegarek i wymieniać go co miesiąc, ale niektórzy mają nieco inne podejście.

Seria G-Shock Gravitymaster to zupełnie inna grupa, pozycjonowana najwyżej w hierarchii i stanowiąca swego rodzaju elitę, skierowana do najbardziej zaawansowanych użytkowników, którzy pasjonują się między innymi lotnictwem, pracują w tej branży i bardzo często podróżują. Zegarki tego typu cechują się nie tylko zaawansowanymi funkcjami z łącznością GPS, modułem Bluetooth, mechanizmem solarnym czy też łącznością radiową włącznie, ale również ponadprzeciętną wytrzymałością. Poznajmy zatem nieco bliżej naszego bohatera.

Wytrzymała konstrukcja bazująca na włóknie węglowym…

Zegarki z serii G-Shock mają być wytrzymałe i to jest oczywiste. Model G-Shock Gravitymaster GWR-B1000 to jednak jeszcze wyższy poziom, bowiem kopertę, która ma formę monobloku bez tradycyjnego dekla, oraz bezel wykonano z włókna węglowego, a co za tym idzie, całość jest całkowicie odporna na rdzę, uderzenia, wstrząsy itp. Pasek z kolei to połączenie tworzyw sztucznych i włókien węglowych. Dzięki użyciu takich materiałów zegarek jest nie tylko wytrzymały, ale też bardzo lekki - jego waga wynosi jedynie 72 gramy. Na kopercie znajdziemy także niebieskie elementy ze stali szlachetnej, które pokryto powłoką chroniącą je przed korozją. Szarą tarczę pokrywa szkiełko szafirowe, którego twardość oceniono na dziewięć punktów w 10-stopniowej skali Mohsa.

Model ten zawdzięcza swoją wytrzymałość również dzięki zaawansowanym technologiom, takim jak Triple G Resist, która spaja elementy konstrukcji, wykorzystując mieszankę żywicy oraz włókien węglowych. Przekłada się to nie tylko na odporność na wstrząsy zewnętrzne, ale również działanie siły odśrodkowej oraz intensywne, niespodziewane wibracje. Jest także szafirowe szkiełko, odporność na pole magnetyczne, a nawet specjalna technologia montowania wskazówek.

… skrywa zaawansowane rozwiązania wewnątrz

Warto uczciwie przyznać, że testowany Gravitymaster nie jest naszpikowanym gadżetami smartwatchem, który pomoże w treningu, odtworzy muzykę, odczyta wiadomości i będzie po prostu modnym dodatkiem. To zaawansowana maszyna o konkretnych założeniach. Przede wszystkim Gravitymaster posiada mechanizm solarny Tough Solar, czyli jest zasilany energią słoneczną i posiada wskaźnik naładowania baterii.

To również jeden z najdokładniejszych czasomierzy na świecie, a wszystko to dzięki technologii WaveCeptor i kalibracji czasu na trzech poziomach. Zastosowana antena Multi Band 6 automatycznie koryguje wskazania czasomierza na podstawie uśrednionych wyników z sześciu zegarów atomowych. W razie potrzeby, wskazania te będą dodatkowo skorygowane za pomocą łączności satelitarnej lub po prostu pobrane z telefonu podłączonego za pośrednictwem Bluetooth.

No właśnie – Bluetooth. Dzięki wbudowanemu modułowi funkcje zegarka są o wiele szersze i wzbogacone o możliwości połączenia czasomierza ze smartfonem. Po połączeniu ze smartfonem oraz dedykowaną aplikacją, zegarek możemy szybko i wygodnie skonfigurować pomijając kręcenie koronką i kombinacje przycisków. Możemy również synchronizować czas, sprawdzać lokalizacje, w których byliśmy, skorzystać z funkcji zgubiony telefon, ustawiać alarmy itp. Nie jest tego wiele, jak w przypadku testowanego jakiś czas temu czasomierza Kronaby, ale z pewnością dodatki te przydadzą się w codziennym korzystaniu z zegarka i jego funkcji.

Mógłbym taki mieć, ale…

… z pewnością nie wykorzystałbym jego pełni możliwości. I tu tkwi „problem” tego zegarka. Jest imponujący, ma ciekawy wygląd, który rzuca się w oczy i od razu zdradza, że nie jest to zwykły G-Shock, tylko coś specjalnego. Jest również wygodny i przede wszystkim lekki, do tego bardzo odporny i funkcjonalny. Sęk w tym, że kosztuje około 3400 złotych i dla większości zwykłych użytkowników, będzie tylko drogim gadżetem. Nie mówię, że zupełnie nikt, ale zapewne mało kto będzie korzystał z możliwości korekcji czasu według wzorców atomowych, niewiele osób doceni mechanizm solarny czy też czas światowy oraz możliwość dodawania znaczników GPS za pomocą jednego przycisku w zegarku.

Ja traktuję ten zegarek jako dzieło inżynierii zegarmistrzowskiej oraz pokaz tego, jak zaawansowane mogą być nowoczesne czasomierze. Nie uważam, że zegarek jest za drogi czy bezsensowny, jest raczej imponujący i intrygujący zarazem, ale skierowany do dość wąskiej grupy odbiorców. To jak z samochodem pokroju Pagani Huayra – nie można z niego w pełni korzystać i cieszyć się jego potencjałem na co dzień, jest bardzo drogi i w wielu aspektach absurdalny, ale to sztuka i dzieło w swojej branży. Podobnie jest z Gravitymasterem. Trudno o konkurenta z takimi parametrami, funkcjami i charakterystyką.

© dobreprogramy