Test Samsunga Galaxy S6 – szaleństwo QuadHD i siła ośmiu rdzeni

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Premiery tegorocznych flagowych smartfonów z Androidem mamy już za sobą. HTC One M9, choć ładny, przez przegrzewający procesor okazał się problematycznym urządzeniem. Podobnie nieciekawie wypadł Sony Xperia Z3+, w praktyce nie lepszy od swego poprzednika. Jedynie sprzęt Samsunga, Galaxy S6 przynosi powiew świeżości. Ma on być odpowiedzią na wszystkie wcześniejsze skargi użytkowników, wśród których najczęściej pojawiały się narzekania na jakość wykonania i optymalizację nakładki TouchWiz. Z informacji jakie pojawiły się podczas oficjalnej premiery, można było wywnioskować, że faktycznie Samsung zmienił swoje podejście. A czy tak jest w praktyce, tego dowiecie się z tej recenzji.

Szkło i metal: czy to na pewno Samsung?

Z czym kojarzą się smartfony Samsunga? Z pewnością z plastikiem i tandetnymi, mającymi imitować aluminium ramkami, na których dość szybko pojawiają się pierwsze ślady zużycia. Wystarczy jednak przez chwilę potrzymać w dłoni Samsunga Galaxy S6, aby zrozumieć, że niezachwycająca jakość materiałów używanych przez Koreańczyków to przeszłość. Nowy model z frontu i tyłu pokrywa szkło Gorilla Glass 4. Znacząco poprawia ono wytrzymałość na upadki, a więc przypadkowe wyślizgniecie się smartfonu nie musi skończyć się spękanym przodem i tyłem. Przynajmniej na to bym liczył, gdybym był właścicielem tego smartfonu. Samsung plastikowych ramek pozbywa się już od dłuższego czasu, nie zobaczyliśmy ich chociażby w Galaxy Alpha czy Galaxy Note 4. Nie będziemy mieli z nimi styczności również w Galaxy S6, zostały one zastąpione przez świetnie się prezentujące, metalowe krawędzie.

Na pierwszy rzut oka przypominają one te zastosowane w iPhonie 6, głównie ze względu na lekkie zaokrąglenie. Krawędzie prezentują się bardzo dobrze, nie odstają do tego co możemy zobaczyć u konkurencji. Widać, że zostały wykonane z dbałością o najmniejszy szczegół, a ich kształt sprawia, że smartfon dobrze leży w dłoni, a dodatkowo wygląda na smuklejszego niż jest w rzeczywistości.

Cały front znajduje się pod warstwą szkła. Pod nią znajdziemy wyświetlacz, przednią kamerkę, głośnik do rozmów oraz czujniki. Natomiast pod ekranem znalazły się trzy przyciski systemowe, w tym również charakterystyczny dla Samsunga fizyczny Home. Naprawdę lubię ten przycisk, korzysta mi się z niego o wiele wygodniej niż z przycisków umieszczonych na ekranie.

Nie mogę jednak tego samego powiedzieć o znajdujących się po jego bokach dwóch przyciskach systemowych. Nie mam żadnych zarzutów do ich działania, są naprawdę sprawne i nigdy nie zawodzą. W nocy zlokalizujemy je bez kłopotu, są w końcu podświetlane. Jednak kształt smartfona, a także ich umieszczenie sprawia, że wielokrotnie zdarzyło mi się przypadkowo wcisnąć któryś z nich. Dodam, że są naprawdę czułe, wystarczy delikatne muśnięcie. Tył, tak samo jak front, chroniony jest szkłem Gorilla Glass 4. Niektórzy powiedzą: w końcu pozbyto się wstrętnego plastiku! Ja nie jest do końca z tego powodu zadowolony. Oczywiście szkło sprawia, że tył wygląda niesamowicie. Uważam, że Galaxy S6 ma najbardziej seksowny tył jaki widziałem. Z drugiej strony zastosowanie szkła powoduje, że pojawią się tam tłuste odciski palców, zwłaszcza w ciemniejszych wersjach kolorystycznych, a wygląda to naprawdę kiepsko. Dodatkowo takie „plecy” są śliskie, więc prawdopodobieństwo wyślizgnięcia się z dłoni jest większe. Na „plecach” znajdziemy też wyraźnie wystający obiektyw głównej kamery. Obawiam się, że mogą na nim dość szybko pojawić się niewielki ryski, chociaż na testowanym przeze mnie modelu nie było nic widać. Może miałem go zbyt krótko, chciałbym to zobaczyć po roku użytkowania.

Na prawej krawędzi znajdziemy włącznik i gniazdo na kartę nanoSIM. Po przeciwnej stronie umieszczono dwa przyciski głośności, jak łatwo się domyślić, pierwszy od góry służy do zwiększania poziomu głośności, ten niżej do zmniejszania. Przyciski wyglądają solidnie, delikatnie wystają, co ułatwia ich zlokalizowanie, a także podnosi komfort korzystania. Na dolnej krawędzi producent umieścił złączę audio i głośnik. W końcu głośnik znajduje się w dobrym miejscu, nic go nie zasłania gdy smartfon leży na plecach. W poprzednich modelach był z tym problem.

Samsung Galaxy S6 to najlepiej wyglądający smartfon jaki miałem przyjemność testować. Z tego co zauważyłem po reakcjach znajomych, robił on naprawdę spore wrażenie. Cała konstrukcja wygląda na bardzo solidną, nic nie skrzypi pod naciskiem, a poszczególne elementy obudowy zostały wręcz perfekcyjnie spasowane. Na uwagę zasługują również wymiary urządzenia, które wynoszą dokładnie 143,4 × 70,5 × 6,8 mm, oraz waga, zaledwie 138 gramów.

Wyświetlacz o za dużej rozdzielczości

Topowy smartfon Samsunga niestety nie może być gorszy od konkurencji, a więc producent uparł się, by przy przekątnej 5,1 cala zastosować rozdzielczość Quad HD, czyli 2560 × 1440 pikseli. Z pewnością pojedynczego piksela nie zauważymy, nawet mimo zastosowania układu subpikseli o nazwie Pentile. Oczywiście ekran został wykonany w technologii Super AMOLED, do której trudno się przyczepić.

Zastosowany wyświetlacz oferuje więc idealnie ostry obraz. Nie zmienia się on nawet pod bardzo szerokim kątem. Kolory prezentują się świetnie i warto zaznaczyć, że dzięki możliwości zmiany domyślnych ustawień barw można zmniejszyć ich nasycenie, by uzyskać bardziej naturalne barwy. Mi jednak bardziej podobają się lekko przesycone kolory, pod tym względem zawsze byłem zwolennikiem Super AMOLED-ów. Do zalet z pewnością należy zaliczyć głębie czerni, a także biel.

Południowokoreański producent już w Galaxy S5 udowodnił, że jego wyświetlacze oferują czytelny obraz w świetle słonecznym. Podobnie jest w tegorocznym smartfonie z linii Galaxy S. Wysoka maksymalna jasność sprawia, że komfortowo korzysta się na zewnątrz, nawet w słoneczny dzień. Natomiast w nocy ekran nas nie oślepi, na niższych wartościach zapewnia czytelny obraz, który nie ma zamiaru wypalić nam oczu. Automatyczne dostosowanie jasności działa zadowalająco, nie zdarzyło się, abym musiał ręcznie regulować jasność ekranu.

Wysoka rozdzielczość, którą się zachwycałem na początku, negatywnie wpływa na czas pracy smartfona. Taka liczba pikseli w pionie i poziomie sprawia, że zastosowane podzespoły muszą pracować pod większym obciążeniem. Jestem przekonany, że w zupełności wystarczyłoby Full HD. Niestety do momentu gdy producenci nie stworzoną lepszych akumulatorów, rozdzielczość Quad HD będzie dla mnie wadą każdego smartfona.

Po wielu latach TouchWiz w końcu dojrzał

Galaxy S6 w czasie pisania recenzji działał pod kontrolą Androida 5.0.2 Lollipop. System nie wykrywał żadnej aktualizacji, ale o ich dostępność nie musicie się martwić, południowokoreańska firma zapewnia dla swoich topowych modeli całkiem dobre wsparcie. Z pewnością otrzymacie aktualizacje do nowszych wersji zielonego robocika.

Oczywiście smartfon Samsunga nie mógłby istnieć bez nakładki TouchWiz. Od wielu lat nie cieszy się ona dobrą sławą. Użytkownicy najczęściej narzekają na jej ociężałość i zbędne oprogramowanie. Czasami pojawią się głosy, że nakładka nie należy do najładniejszych (według mnie nigdy tak nie było, TouchWiz zawsze mi się podobał, ale gusta są różne). Samsung postanowił, że w najnowszej wersji nakładki, która znajdzie się na Galaxy S6, pozbędzie się najczęściej wymienianych wad. Przyznam, że udało się to zrobić, nowy TouchWiz niewiele ma wspólnego z poprzednimi edycjami.

Trudno jest oceniać optymalizację nakładki na jednym z najwydajniejszych smartfonów na rynku. Muszę jednak napisać, że Android na Galaxy S6 działa niesamowicie płynnie. Przez kilkanaście dni testów nie zauważyłem ani jednej, nawet bardzo krótkiej zadyszki. Smartfon cały czas pracował tak samo płynnie jak pierwszego dnia. Nie musiałem zwracać uwagi na aplikacje działające w tle, nawet przy kilkunastu uruchomionych jednocześnie nie było odczuwalne jakiekolwiek zwolnienie. Chciałbym jednak zobaczyć tę nakładkę na tańszym smartfonie, wtedy mógłbym dokładniej sprawdzić jej optymalizację.

Drugą ważną zmianą jest pozbycie się większości zbędnego oprogramowania. Samsung usunął wiele aplikacji, nawet autorskich. Do dyspozycji dostaliśmy najważniejsze aplikacje, które rozszerzają możliwości smartfona i pozwalają korzystać z jego wszystkich funkcji. Wśród dodatkowych aplikacji znajdziemy domyślnie zainstalowanego OneDrive’a. Nie możemy go usunąć, co dla mnie jest wadą, mimo iż korzystam z tej usługi codziennie. Czyżby Microsoft zapłacił za to Samsungowi? Warto zauważyć, że po zalogowaniu się do aplikacji OneDrive dostajemy 100 GB wolnego miejsca na okres dwóch lat.

Spodobały mi się dwie domyślnie zainstalowane aplikacje. Pierwsza służy do mierzenia naszej aktywności fizycznej. Z jej poziomu możemy zmierzyć puls z wykorzystaniem czujnika znajdującego się z tyłu obudowy, przy obiektywie kamery. Aplikacja pozwala na zbieranie informacji o liczbie wykonanych kroków, a także na gromadzenie informacji o bieganiu, jeździe na rowerze czy pieszej wyciecze. Liczony jest między innymi dystans czy przypuszczalna liczba spalonych kalorii. Aplikacja nie wyróżnia się na tle konkurencji, ale ze względu na intuicyjny interfejs i niewielkie błędy przy pomiarach może być dobrą alternatywą dla chociażby Endomondo, niestety tylko na urządzeniach Samsunga.

Druga aplikacja – Smart Remote – zamienia smartfon w pilota do telewizora. Korzystałem już z kilku podobnych aplikacji i stwierdzam, że ta w Galaxy S6 pozytywnie wyróżnia się na tle konkurencji. Skonfigurowanie jest banalnie proste, bez żadnego problemu poradziła sobie z dekoderem Cyfrowego Polsatu. Mam tylko pewnie zastrzeżenia do wstępnej konfiguracji, wymagane jest podanie kod pocztowego, płci oraz wieku. Uważam to za zbędne, zwłaszcza wymóg podawania wieku i płci. Producent argumentuje to tym, że aplikacja będzie dzięki temu lepiej dobierała treści. Z Smart Remote korzysta się o wiele wygodniej niż z tradycyjnego pilota, w głównym widoku nie mamy listy kanałów, a listę filmów. Nie interesuje nas numer kanału, a konkretny film. Dodam, że dzięki tej aplikacji udało mi się obejrzeć Podziemny Krąg, o którego emisji wcześniej nie wiedziałem.

W końcu zmieniony został interfejs w aplikacji Muzyka. Wcześniej wyglądała topornie, momentami wręcz tragicznie, jakby była wczesną testową wersją. Obecnie jest nowocześnie i przejrzyście. To niewielki szczegół, ale dla mnie dość ważny. Cały system prezentuje się naprawdę dobrze, postawiono na minimalizm. TouchWiz świetnie łączy się z Material Design.

Podobnie jak we wszystkich ostatnich smartfonach Samsunga z najwyższej półki, również w Galaxy S6 można podzielić ekran na dwie jednocześnie otwarte aplikacje. W Galaxy Note 4 z większym ekranem ta funkcja nawet się sprawdzała, ale w S6 nie korzystało się z tego wygodnie. Brakowało przede wszystkim rysika, który ułatwiłby wybieranie mniejszych elementów.

Do tej pory chwaliłem odświeżoną wersję TouchWiz. Ma jednak ona wady. Na początku muszę wspomnieć o menu z listą wszystkich zainstalowanych aplikacji. Nie oferuje one możliwości posortowania. Po zainstalowaniu kilku aplikacji robi się niezły śmietnik, a samodzielne układanie ikonek mija się z celem. Wystarczyłaby mi wyłącznie opcja ułożenia listy alfabetycznie. Nie jestem w stanie zrozumieć braku tego elementu. Doczepić muszę się także do centrum z szybkimi ustawieniami. Jest ono niemal identyczne jak w Galaxy S5. Przez wszystkie skróty musimy przesuwać się w poziomie, a domyślnie na ekranie wyświetlanych jest ich tylko pięć. Nie jest to wygodne, Samsung w tym przypadku nie powinien zmieniać domyślnego centrum z czystego Androida. Dodam, że centrum szybkich ustawień w Galaxy s6 wygląda jakby zostało na odwal się wycięte i wklejone z poprzedniej wersji TouchWiz.

Potężny procesor zasilany przez tragiczny akumulator

W Galaxy S6 znajdziemy autorski procesor Samsunga. Firma zdecydowała się zrezygnować ze Snapdragona 810 i bardzo słusznie. Testowane u nas smartfony z tym przegrzewającym się układem wypadłby tragicznie. Po kilku minutach intensywnej pracy ich wydajność znacząco spadała, w benchmarkach osiągały wyniki zbliżone do zeszłorocznych modeli. „Niesamowity” Snapdragon 810 okazał się niewypałem, który wpłynął na ostateczną niską ocenę HTC One M9 i Sony Xperii Z3+.

We wnętrzu smukłej, szklano-metalowej obudowy znajduje się 64-bitowy układ Exynos 7420. Został on wykonany w 14-nanometrowej litografii i składa się z czterech rdzeni Cortex-A57 2,1 GHz oraz czterech, bardziej energooszczędnych rdzeni Cortex-A53 o taktowaniu 1,5 GHz. Wystarczy szybki rzut oka na wyniki benchmarków, aby zrozumieć, że autorski układ Samsunga deklasuje konkurencje. Przypominam, że HTC One M9 i Sony Xperia Z3+ w AnTuTu osiągnęły minimalnie powyżej 43 tys. punktów. Wynik Galaxy S6 to aż 62 tys. Dostajemy więc jeden z najwydajniejszych mobilnych procesorów. Wiele osób nie będzie w stanie wykorzystać całego potencjału tego układu. Natomiast za przetwarzanie grafiki odpowiada Mali-T760, któremu nie jest straszna nawet rozdzielczość Quad HD. Poradzi on sobie z większością mobilnych gier dostępnych w Google Play, choć oczywiście nie dorównuje mobilnym czipom Nvidii, znanym z urządzeń SHIELD.

Na pokładzie znajdziemy 3 GB RAM, a w wersji, którą dostałem do testów także 32 GB pamięci na dane użytkownika. Na rynku dostępne są jeszcze edycje 64 i 128 GB. Przed kupnem należy dobrze się zastanowić, ponieważ Samsung niestety zrezygnował z gniazda na kartę microSD. W związku z tym dostępnej pamięci nie jesteśmy w stanie rozszerzyć.

Galaxy S6 posiada akumulator o pojemności 2550 mAh i to właśnie ten element jest największą wadą tego urządzenia. Czas pracy jest krótki, zdarzyło mi się szukać ładowarki dwa razy w ciągu dnia. Poziom naładowania szybko spada, a więc po wyborze tego modelu powinniśmy zainteresować się dostępnymi trybami oszczędzania energii. W innych smartfonach rzadko z nich korzystam, natomiast w tym modelu Samsunga kilkukrotnie musiałem skorzystać z najmniej rygorystycznego trybu, który ogranicza procesor, zmniejsza jasność wyświetlacza, zmniejsza częstotliwość pobierania danych, a także wyłącza podświetlanie systemowych przycisków. Wiem, że niska pojemność akumulatora spowodowana jest smukłą obudową, ale po co w takim razie wciśnięto tu wyświetlacz Quad HD? Jeśli Samsung nie postanowiłby dołączyć do wyścigu o wysokie cyferki, to prawdopodobnie czas pracy byłby odczuwalnie dłuższy.

Galaxy S6 naprawdę może zastąpić aparat fotograficzny

Samsung z tyłu zastosował kamerę, która pozwala na wykonywanie zdjęć w maksymalnej rozdzielczości wynoszącej 16 MP. Nie będziemy mieli najmniejszego problemu z jej zlokalizowaniem, obiektyw wyraźnie wystaje. Dostajemy obiektyw o jasności f/1,9, sensor Sony IMX240, a także optyczną stabilizację obrazu. Galaxy S6 robi jedne z najlepszych zdjęć wśród smartfonów. Na uwagę z pewnością zasługuje odwzorowanie kolorów, a także szczegółowość zdjęcia po przybliżeniu. Smartfon zdjęcia wykonuje naprawdę szybko, automatyczne ustawienie ostrości trwa tylko chwilę, a po tym zdjęcie możemy wykonać niemal natychmiastowo.

Galaxy S6 świetnie radzi sobie w dobrych warunkach oświetleniowych, ale niestraszne są mu również wieczory czy ciemniejsze pomieszczenia, a to dzięki zastosowanemu obiektywowi. Wykonane wówczas zdjęcia ustawiają produkt Samsunga w czołówce. Fotografie są dobrze doświetlona, a optyczna stabilizacja dba, aby nie były rozmazane.

W gorszych warunkach pomoże nam znajdująca się obok głównej kamery dwukolorowa lampa LED. Główna kamera pozwala na nagrywanie filmów w rozdzielczości 4K. Jednak po wybraniu tak wysokiej rozdzielczości narzucane jest nam ograniczenie długości filmu, który nie może przekraczać 5 minut. Lepszym wyborem wydaje się więc rozdzielczość Full HD, która nie posiada wspomnianego przed chwilą ograniczenia, a dodatkowo pozwala na nagrywanie w 60 klatkach na sekundę i oferuje optyczną stabilizację obrazu.

Na froncie, tuż nad wyświetlaczem znalazła się frontowa kamera, której głównym przeznaczeniem są selfie. Wykonuje ona zdjęcia w rozdzielczości 5 MP, działa równie sprawnie jak główna kamera, zarówno z ustawieniem ostrości, jak i samym zrobieniem zdjęcia. Producent nie kryje się z tym, że kamera służy przede wszystkim do strzelania samolubek. Znajdziemy między innymi funkcję pozwalającą na poprawę wyglądu twarzy. Działa ona całkiem dobrze, o ile nie ustawimy maksymalnych wartości, ponieważ wówczas wyglądamy nienaturalnie. W robieniu selfie ma pomóc nam czujnik tętna, który znajduje się na „plecach” smartfona. Po jego dotknięciu natychmiastowo robione jest zdjęcie. Ciekawe rozwiązanie, chociaż nie widzę, aby było znacząco wygodniejsze od naciśnięcia odpowiedniego przycisku na ekranie.

W końcu głośnik został przeniesiony z tyłu w inne miejsce. Dźwięk nie jest już tłumiony, gdy smartfon leży na „plecach”. Głośnik w Galaxy S6 znajduje się na dolnej krawędzi. Moje początkowe obawy okazały się niepotrzebne, podczas korzystanie nie zdarzyło mi się, abym przypadkowo zasłonił głośnik. Wydobywający się dźwięk jest głośny, czysty, słychać próbujący przebić się bass. Galaxy S6 to najlepiej grający Samsung jakiego miałem przyjemność testować, ale do konkurencji w postaci Xperii Z3+ czy One M9 jednak trochę mu brakuje.

Podsumowanie: Samsung faktycznie zmienił podejście?

Samsung Galaxy S6 w wersji 32 GB w dniu premiery kosztował 3 tysiące złotych. Nie zapłaciłbym tyle, jak dla mnie cena za wysoka. Jednak obecnie topowy smartfon Samsunga możemy już kupić za niecałe 2400 złotych. Nadal jest to sporo, ale uważam, że ta cena jest już do zaakceptowania. W końcu dostajemy nowego, odświeżonego Samsunga, który odcina się od poprzednich modeli. Obudowa została wykonana ze szkła i metalu, a spasowanie materiałów jest perfekcyjnie. Produkt południowokoreańskiej firmy nie odstaje już od konkurencji. Jedyną wadą wyświetlacza jest rozdzielczość, jest ona za wysoka dla zastosowanego akumulatora o malej pojemności, co skutkuje krótkim czasem pracy. Naprawdę wolałbym Full HD, w zupełności by mi to wystarczyło i nie musiałbym martwic się, czy smartfon wytrzyma nim dotrę do domu. Pod innymi względami wyświetlacz wypada perfekcyjnie, nie mam do czego się doczepić. Natomiast znienawidzony przez wielu TouchWiz (według mnie niesłusznie) doczekał się sporej optymalizacji. Samsung usunął masę zbędnego oprogramowania, zostawiając tylko najważniejsze autorskie aplikacje.

Dla mnie jedną z największych zalet Galaxy S6 jest zastosowany ośmiordzeniowy procesor Samsunga. Konkurencyjny Snapdragon 810 wypada przy nim marnie. Autorski układ Koreańczyków jest jednym z najwydajniejszych na rynku, poradzi sobie z każdą mobilną aplikacją i grą dostępną w sklepie Google. W przeciwieństwie do Snapdragona nie ma on problemów ze zbytnim przegrzewaniem się, a więc po kilkunastu minutach pracy nadal zapewnia wysoką wydajność. Kolejną dużą zaletą tego smartfona są kamery. W skrócie, główna zapewnia taką jakość zdjęć, że Galaxy S6 mógłby mi zastąpić prostego kompakta.

Samsung Galaxy S6 niestety ma kilka wad, a szkoda, bo momentami miałem ochotę wystawić mu maksymalną ocenę. Tył obudowy trochę za szybko się brudzi od palców, TouchWiz został trochę za bardzo wykastrowany, a czas pracy jest tragicznie krótki i trzeba nosić ze sobą bank energii. Dodatkowo nie mamy łatwego dostępu do akumulatora. Brakuje również gniazda na kartę pamięci. Mimo tych wad Samsung Galaxy S6 jest jednym z najlepszych smartfonów dostępnych na rynku, na pewno wygrywa z tegoroczną konkurencją od Sony i HTC.

© dobreprogramy