Test Samsunga Galaxy S9+: ewolucja najważniejszego smartfonu z Androidem

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Najnowsze topowe smartfony Samsunga są już dostępne w sprzedaży. Względem bezpośrednich poprzedników nie wprowadziły dużych zmian, są tylko ewolucją. Oczywiście usprawnienie poprzedniego modelu oraz dodanie kilku nowych funkcji może producentowi wyjść na dobre i wcale nie musi być nudno. Otrzymać możemy bowiem naprawdę świetne urządzenie, które eliminuje główne niedociągnięcia starszej generacji, a dodatkowo wprowadza warte uwagi pomysły. Czy jednak takim smartfonem jest nowy przedstawiciel linii Galaxy S? Zapraszam do lektury testu Samsunga Galaxy S9+.

W czarnej wersji wygląda mrocznie i elegancko

Topowa linia smartfonów Samsunga przestała mieć niedociągnięcia w kwestii jakości wykonania wraz z premierą Galaxy S6, czyli już w 2015 roku. Aktualnie podejście, w którym duży priorytet otrzymują materiały i ich spasowanie, ma szczególne znacznie dla Samsunga. Wyraźnie widać to w najnowszym smartfonie, który jest jednym z najlepiej wykonanych na rynku. Przód i tył chronione są warstwą odpornego na zarysowania szkła Gorilla Glass 5. Z kolei boczne ramki pokrywa metal.

Smartfon w wersji z plusem wyposażony jest w ekran o przekątnej aż 6,2 cali. Mimo tak ogromnego ekranu, cała bryła nie odstrasza rozmiarami. Owszem to duży smartfon, ale dzięki zastosowaniu smukłych ramek, wpisujących się w bezramkowe wzornictwo, S9+ zmieści się zarówno w dłoni, jak i kieszeni. Ma on bowiem 158,1×73,8×,5 mm i waży 189 gramów. Wygodnie leży w dłoni, choć oczywiście do obsługi będą potrzebne obie dłonie, nawet jeśli jesteśmy właścicielami dość długich i zręcznych palców. Przeszkadzać mogą tylko trochę zbyt ostre krawędzie w miejscu łączenia metalowych boków ze szklanymi pleckami.

Testowy egzemplarz to czarna wersja kolorystyczna. Muszę przyznać, że wygląda mrocznie i prawdopodobnie dzięki temu, także elegancko. Cała konstrukcja jest czarna – przód, boki i tył. Z kolei przy włączonej funkcji Always On Display na czarnym ekranie pojawia się tylko aktualna godzina, data i ewentualnie kilka informacji spersonalizowanych przez użytkownika. Końcowy efekt jest naprawdę świetny – S9+ prezentuje się jak prawdziwy przedstawiciel klasy premium i śmiem twierdzić, że ma więcej uroku od wszystkich konkurentów z Androidem.

Esteci, którym czarna bryła Galaxy S9+ jak najbardziej może się podobać, mogą poczuć pewną odrazę do odcisków palców, stanowczo zbyt chętnie zbieranych przez nowego Samsunga. Szklany, błyszczący się tył dobrze prezentuje się na wystawie, ale po kilku minutach użytkowania cały jest w tłustych odciskach. To samo dotyczy się przodu. Równie szybko pojawiają się drobinki kurzu, które niestety lubią zbierać się wokół wysepki z obiektywami i czytnikiem linii papilarnych na pleckach smartfonu.

Prawie cały przód, nie licząc naprawdę szczupłej ramki na dole i górze, należy do dużego wyświetlacza. Nad ekranem znalazł się zestaw czujników, przednia kamerka, głośnik i skaner tęczówki oka. Zakrzywione boczne krawędzie sprawiają, że ekran nieznacznie zachodzi na lewy i prawy bok. Może praktyczne zastosowanie tego rozwiązania trudno znaleźć, ale z pewnością wygląda to bardzo efektownie.

Górny bok przeznaczony jest na mikrofon i tackę na dwie karty SIM (tylko w wersji DOUS) i kartę pamięci. Po przeciwnej stronie, na dole umieszczone jest złącze USB Type-C, złącze minijack (brawo Samsung!), mikrofon i głośnik. Lewy bok to natomiast przyciski regulacji głośności i raczej mało użyteczny w Polsce przycisk asystenta głosowego Bixby. Prawy bok to już tylko włącznik.

Przyciski nieznacznie wystają, więc ich zlokalizowanie na długich bokach S9+ nie stanowi problemu, także jeśli nie patrzymy na smartfon. Mają one niewielki, przyjemny skok. Jednak włącznik mógłby pracować minimalnie ciszej. Nie wydaje on drażniącego dźwięku, ale po smartfonie klasy premium oczekuję trochę więcej subtelności.

Pod względem spasowania elementów nie można mieć żadnych zarzutów, S9+ to najwyższa półka. Obudowa jest ponadto wodoodporna – otrzymała certyfikat IP68. Można więc wziąć prysznic z Samsungiem. Plus również za nie wystające obiektywy głównej kamery.

Wydajność: tutaj nie ma żadnych kompromisów

W środku Galaxy S9+ w wersji skierowanej na rynek europejski siedzi autorski układ Samsung Exynos 9810. Składa się on z 8 rdzeni, w tym czterech wydajniejszych opracowanych przez Samsunga i rozpędzających się do 2,9 GHz oraz czterech Cortex-A55, które przeznaczone są do mniej wymagających zadań i osiągają 1,9 GHz. Układ został stworzony w 10 nm procesie technologicznym FinFET. Przetwarzaniem grafiki zajmuje się natomiast G72 MP18. Użytkownik ponadto otrzymuje do dyspozycji 6 GB RAM i 64 GB na dane, które może rozszerzyć o dodatkowe 200 GB z wykorzystaniem karty pamięci.

Warto wiedzieć, że edycja skierowana na rynek amerykański wyposażona jest w Snapdragona 845. Pod względem wydajności oba układy reprezentują zbliżony poziom. Procesor Samsunga wygrywa w Geekbench, ale już w AnTuTu lepszy okazuje się Snapdragon. W codziennym użytkowaniu różnice nie są jednak odczuwalne.

W testowej wersji z autorskim Exynosem nie zauważalne są żadne zwolnienia, zarówno system, jak i aplikacje reagują na polecenia natychmiast. Topowy Samsung to z pewnością jedno z najwydajniejszych urządzeń na rynku. Uruchomimy na nim wszystkie aplikacje i gry z Google Play, które będą działać naprawdę sprawnie. Pod obciążeniem obudowa nie robi się nieprzyjemnie ciepła, więc S9+ to dobra propozycja dla graczy preferujących produkcje z atrakcyjną grafiką. Muszą oni jednak pamiętać, że akumulator pracuje nieznacznie krócej względem poprzednika i ogólnie nie zachwyca.

Akumulator ma pojemność 3500 mAh. W testowym egzemplarzu osiągnęliśmy maksymalnie wynik 6-6,5 godziny na włączonym ekranie i to rezygnując z gier. Jeśli ktoś lubi między oglądaniem YouTube’a i przeglądaniem Internetu, czasami odpalić bardziej rozbudowany tytuł, to Galaxy S9+ może nie osiągnąć nawet 5 godzin. Podczas normalnego korzystania, smartfon odłączałem rano około godziny 8:00 i o 22:00 miałem około 15% akumulatora. Zaznaczam, że ze smartfonu korzystam raczej intensywnie.

Do zestawu dołączona jest ładowarka, która obsługuje szybkie ładowanie. Pozwala ona naładować S9+ od 0 do 100% w około 1,5 godzin. Szybkie ładowanie wraz ze wsparciem dla ładowania indukcyjnego uznać można za pewną rekompensatę za krótki czas pracy.

Smartfon bardzo dobrze wypada pod względem łączenia się ze światem i innymi urządzeniami. Podczas testów nie wystąpiły żadne problemy z jakością połączenia Wi-Fi i rozmów telefonicznych. Żadnych zarzutów nie można postawić również zasięgowi sieci komórkowej – Samsung poradził sobie także na terenach wiejskich. Na pokładzie znajdziemy moduł Wi-Fi 802.11 ac 2,4 i 5 GHz, Bluetooth 5.0, NFC, GPS, GLONASS i LTE kategorii 18.

Imponujący wyświetlacz ze świetną czernią

Największe wrażenie robi ogromny wyświetlacz. Samsung zastosował ekran o przekątnej aż 6,2 cali, który nawet mimo minimalistycznych ramek, wymaga obsługi obiema rękami. Wyświetlacz zgodnie z obecnymi trendami został rozciągnięty w pionie i jego proporcje wynoszą 18,5:9, co nieznacznie odróżnia go od większości smartfonów z ekranami mającymi dokładnie 2:1 (18:9). Rozdzielczość to natomiast 1440×2960 pikseli. Zagęszczenie pikseli wynosi więc 531 ppi – obraz jest ostry, poszczególne piksele w codziennym użytkowaniu są niedostrzegalne.

Wyświetlacz został zaokrąglony na rogach i wykonany jest w technologii Super AMOLED, będącej jedną z głównych zalet całej serii Galaxy S. Czerń jest naprawdę czarna (nieużywane piksele pozostają nieaktywne), maksymalny kontrast jest fenomenalny, jasność pozwala na naprawdę komfortowe korzystanie nawet w pełnym słońcu, a jeśli nie przeszkadza nam niewielki brak naturalności, to kolory uznamy za wzorcowe. W ustawieniach można oczywiście zrezygnować z podbijania kolorów, wybierając bardziej naturalne barwy.

W celu zaoszczędzenia energii zmienić można domyślną rozdzielczość. Dostępne są trzy opcje HD+ (720×1480), Full HD+ (1080×2220) i maksymalne WQHD+ (1440×2960). Najniższa rozdzielczość zauważalnie gorsza jakość obrazu, ale już Full HD+ zapewnia dobry obraz. Ekran wspiera oczywiście funkcję filtra niebieskiego światła. Może ona być aktywowana ręcznie i działać aż do momentu wyłączenia. Druga opcja to ustawienie planu – filtr będzie aktywowany zawsze o tej samej godzinie lub automatycznie od zachodu do wschodu.

Jedną z lepszych funkcji jest Always On Display, której działanie sprowadza się do wyświetlania treści na ekranie zablokowanego smartfonu. W związku z tym, że podświetlane są wyłącznie wybrane piksele, a pozostałe są nieaktywne, zużycie energii jest niewielkie. Na wygaszonym wyświetlaczu pojawić może się aktualna godzina wraz z datą i poziomem naładowania akumulatora. Wyświetlane treści można personalizować, wybierając jakie dane mają być pokazywane, a także ustalając styl zegara. Dostępna jest nawet opcja wyświetlania zdjęcia, chociaż ona zużywa najwięcej energii. Pojawiać mogą się również ikonki informujące o nieodebranych powiadomieniach. Funkcja Always On Display może być aktywna przez cały czas lub według harmonogramu, np. ekran zostanie całkowicie wyłączony w nocy.

Android 8.0 i bogata lista biometrycznych zabezpieczeń

Na Galaxy S9+ zainstalowany jest Android w wersji 8.0 Oreo, który został zmodyfikowany autorską nakładką Samsung Experience 9.0. System działa sprawnie i nie ma mowy o żadnych zwolnieniach, a przynajmniej nie zauważyliśmy nic podczas dość intensywnych testów. Nakładka odczuwalnie wpływa na wygląd Androida, a także dodaje sporo funkcji dostępnych już po wyjęciu z pudełka. Nie jest ona jest ociężała i nie wprowadza masy zbędnych opcji.

Aplikacje mogą być rozmieszczone wyłącznie na ekranach startowych, tak jak w iOS lub mogą otrzymać dedykowany ekran, a użytkownik na pulpit wyciągnie tylko te wybrane. Warto zainteresować się drugą opcją, bowiem dostęp do ekranu wszystkich aplikacji został zrealizowany w wygodny sposób – należy tylko nieznacznie pociągnąć do góry będąc na ekranie głównym.

Szybki dostęp do aplikacji zyskamy dzięki Apps Edge. Na wysuwanym z prawej strony ekranu pasku (można ustawić także z lewej strony), można umieścić do 10 skrótów aplikacji.

Skróty będą dostępne również podczas korzystania z aplikacji na pełnym ekranie. Ponadto pasek daje wygodny dostęp do narzędzi przechwytywania ekranu, kontaktów, schowka, pogody czy nawet kompasu.

Ekran można podzielić na dwie uruchomione obok siebie aplikacje. Funkcja działa także z aplikacjami firm trzecich. Przydział powierzchni wyświetlacza nie jest ustalony na stałe – proporcje zajmowanej powierzchni ustala użytkownik. Kolejną opcją jest uruchomienie jednej aplikacji w okienku, które będzie wyświetlane na pierwszym planie.

Przygotowany został jeszcze tryb obsługi jedną ręką, który aktywuje się poprzez gest pociągnięcia w górę po przekątnej dolnego rogu lub trzykrotnym wciśnięciem przycisku start.

Samsung znacząco wpływa na Androida, spychając wiele aplikacji Google na drugi plan, co najpewniej ma na celu wypromowania autorskich usług. Trzeba przyznać, że aplikacje skupione w Samsung Cloud, chmurze przypominającej Apple iCloud, jak najbardziej są warte uwagi. Po pierwsze, dane są synchronizowane z chmurą Samsunga, która w opcji darmowej zapewnia 15 GB. Tak, można również wykonać kopie bezpieczeństwa zdjęć. Po drugie, aplikacje Samsunga są naprawdę niezłe i dopracowane.

Wciąż najbardziej podoba mi się przeglądarka internetowa, która działa szybko i ma wygodny interfejs. Dodatkowo Samsung Internet może synchronizować się z Google Chrome i wspiera obsługę rozszerzeń (także blokerów reklam).

Dzięki aplikacji Mój sejf zabezpieczymy ważne dane i aplikacje. Aplikacja oferuje dodatkową przestrzeń, która dostępna jest wyłącznie dla upoważnionej osoby. Można więc bezpiecznie dać smartfon dziecku czy znajomym, którzy dostęp będą mieli tylko do określonej zawartości. Podczas wstępnej konfiguracji określamy zabezpieczenie – wzór, PIN lub hasło. Dostępna jest biometria: odcisk palca lub tęczówka oka.

Sam smartfon oferuje sporo metod zabezpieczenia. Galaxy S9+ zapewnia oczywiście podstawowy zestaw, któr składa się z hasła, kodu PIN czy wzoru rysowanego na wyświetlaczu. Do tego dochodzą rozbudowane opcje biometrycznego zabezpieczenia. Z tyłu znalazł się czytnik linii papilarnych, który względem poprzednika został przesunięty na dół obiektywu. Niestety, wciąż jego umiejscowienie sprawia, że sporadycznie błędnie kładziemy palec na obiektywie. Czytnik działa szybko, ale nie jest najszybszym na rynku. Chociaż jego wstępna konfiguracja trwa najkrócej – wystarczy tylko przeciągnąć palec.

Kolejną opcją zabezpieczenia jest funkcja rozpoznawania twarzy. Niestety nie jest to równie zaawansowana technologia jak w iPhonie X. Można jeszcze skorzystać ze skanera tęczówki oka. Ostatnią możliwością jest połączenie dwóch ostatnich metod w trybie inteligentnego skanowania. Smartfon zależnie od światła i warunków, wybiera rozpoznawanie twarzy lub skanowanie tęczówki oka. Można go zmusić go do korzystania z mniej bezpiecznego rozpoznawania twarzy – trzeba tylko zamknąć oczy. Inteligentne skanowanie działa wolnej od czytnika linii papilarnych, ale w wybranych sytuacjach jest całkiem wygodne. Wystarczy nieznacznie unieść smartfon, aby go odblokować.

Jedną z nowości promowanych przez Samsunga są Emoji AR, czyli wykorzystanie rozszerzonej rzeczywistości w tworzeniu animowanych postaci mających mieć cechy użytkownika smartfonu. Galaxy S9+ skanuje z wykorzystaniem przedniej kamerki twarz użytkownika, którą później nakłada na wirtualną postać. Kolejnym etapem jest spersonalizowanie własnego ludzika: fryzura, ubrania czy karnacja. W założeniach mimika użytkownika miała być przekładana na wirtualną postać.

Niestety, w rzeczywistości działa to mocno przeciętnie, można wręcz stwierdzić, że czasami efekt jest komiczny i wygląda jakby Samsung na szybko chciał przygotować odpowiedzieć na Amoji z iPhone’a X, które notabene są wyjątkowo nieciekawą innowacją.

Na pokładzie nie mogło zabraknąć autorskiej asystentki Samsunga. Bixby jest tak ważna, że otrzymała dedykowany przycisk na boku obudowy, a także własny ekran. Wciąż nie rozumie ona języka polskiego, ale można z nią porozmawiać po angielsku i trzeba przyznać, że radzi sobie ona całkiem nieźle.

Bixby potrafi podać prognozę pogody, wykonać proste obliczenia matematyczne, zapisać przypomnienie, uruchomić dowolną aplikację, ustawić budzik czy minutnik, napisać posta na Twitterze czy pokazać zdjęcia z określonego dnia.

Oczywiście to tylko część komend, których wszystkich jest naprawdę sporo. Za korzystanie z Bixby otrzymujemy punkty doświadczenia, których prawdopodobnie jedynym zadaniem jest zachęcenie do częstego używania asystentki.

Mechaniczna przysłona i dźwięk od AKG

Smartfony Samsunga pod względem jakości zdjęć zawsze należały do czołówki. Jedną z głównych zalet wymienianych w ostatnich modelach producenta było dobre radzenie sobie w gorszych warunkach oświetleniowych. Galaxy S9+ zapowiada tutaj jeszcze lepsze efekty, a to za sprawą małej rewolucji, która zaszła w głównym aparacie.

Zastosowana została mechaniczna, listkowa przysłona. Ma ona dwie pozycje: imponująco jasne f/1.5 i zapewniające przyzwoitą głębię ostrości f/2.4. Mechanizm jest bardzo cichy, podczas normalnego użytkowania można odnieść wrażenie, że go nie ma, ale trzymając smartfon przy uchu usłyszymy jego działanie.

Główna kamera składa się z dwóch obiektywów. Pierwszy to Samsung SAK2L3 i to właśnie on posiada mechaniczną przysłonę. Wykonuje on zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 12 MP. Mamy do czynienia z matrycą Dual Pixel zapewniającą szybkie i precyzyjne ustawianie ostrości, a ponadto aparat został wyposażony we własną pamięć DRAM, w której zmieszczą się 4 pełne klatki.

Drugi obiektyw to także 12 MP, ale przysłona to już tylko f/2.4. Pozwala on na wykonywanie lepszych zdjęć z efektem rozmytego tła, a także na dwukrotny bezstratny zoom optyczny.

Jeśli chodzi o jakość wykonywanych zdjęć, to mogę tylko powiedzieć, że w znacznej większości wyglądają one fenomenalnie. Smartfon świetnie radzi sobie przy dobrym oświetleniu, ale także przy gorszym, również w nocy. Nie zawsze jednak kamera dostarcza dobrych fotek.

Czasami jakby ma gorsze chwile i zdjęcia zrobione nocą są dość niewyraźne. Możliwe, że winne jest zbyt rygorystyczne oprogramowanie, którego celem jest poprawa fotografii i uczynienie jej jaśniejszą. Przejrzałem kilka zdjęć z Galaxy S8+ i ten niepożądany efekt nie występował. Mam nadzieję, że Samsung wyeliminuje to niedociągniecie w najbliższej aktualizacji systemu.

Uwaga należy się także funkcji nagrywania filmów, które możemy rejestrować w maksymalnej rozdzielczości 4K przy zachowaniu 60 klatek na sekundę. Jeszcze ciekawszy jest tryb bardzo zwolnionego tempa. Umożliwia on rejestrowanie obrazu z prędkością 960 klatek na sekundę. Warunkiem jest zrezygnowanie z wyższej jakości – obsługiwana rozdzielczość to 720p. Mimo tego, efekty są imponujące. Ponadto oprogramowanie potrafi samo wykryć moment, w którym odbył się ważny dla ujęcia ruch, włączając wówczas nagrywanie w zwolnionym tempie. Automat radzi sobie zaskakująco dobrze, co możecie zobaczyć w naszym materiale z pierwszych wrażeń z polskiej premiery S9+.

Przednia kamerka wykonuje selfie w maksymalnej rozdzielczości 8 MP. Zastosowana została matryca Samsung S5K3H1 i przysłona f/1.7. Aparat świetnie radzi sobie w dzień, dodając przy dobrych warunkach oświetleniowych nieźle wyglądający efekt rozmytego tła. Nie straszne jest mu również sztuczne światło, chociaż wówczas pojawiają się problemy z wyostrzeniem twarzy i dodaniem rozmytego tła. Nie zabrakło oczywiście opcji upiększających twarz. Jeśli suwaki nie są przesunięta do maksymalnego położenia, to wygładzanie twarzy jest całkiem naturalne.

W końcu topowy Samsung brzmi jak smartfon klasy premium. W poprzednikach dźwięk wydobywał się tylko z jednego głośnika, który owszem brzmiał bardzo dobrze, ale zostawał w tyle za najlepszymi muzycznymi smartfonami. W Galaxy S9+ główny głośnik wspierany jest tym od rozmów. Dźwięk nie jest rozłożony symetrycznie, głośnik nad ekranem tylko wspomaga ten główny. Lepsza jakość jest jednak słyszalna, chociaż wciąż konkurencja z logo nadgryzionego jabłka gra lepiej.

Pochwalić muszę słuchawki AKG, które dołączane są do zestawu. Zapewniają one dobrą jakość dźwięku, dobrze radząc sobie z niskimi i wysokimi tonami. Śmiem twierdzić, że znaczna większość użytkowników smartfonu Samsunga będzie jak najbardziej zadowolona z dodawanych słuchawek.

Podsumowanie: Galaxy S9+ jest najważniejszym smartfonem z Androidem

Czy Galaxy S9+ okazał się udaną ewolucją poprzednika? Owszem, to świetny smartfon, który udowadnia, że południowokoreański producent mistrzowsko opanował sztukę tworzenia produktów premium. Najnowszy produkt Samsunga świetnie wypada w większości zadań, zachwycając przy tym wyglądem, wyświetlacze, wydajnością i aparatem.

Oczywiście posiada on niedociągnięcia, takie jak: stanowczo zbyt mocno palcująca się obudowa, asystentkę Bixby, która w Polsce jest przeciętnie interesująca czy przeciętny czas pracy na jednym ładowaniu. Jednak jako całość, S9+ jest jednym z najlepszych na rynku. Śmiem twierdzić, że zasługuje on na miano najważniejsze smartfonu z Androidem. Jeśli coś może od niego odstraszać, to tylko cena – testowany egzemplarz kosztuje aż 4000 złotych.

© dobreprogramy