FantAsia: test słuchawek Tronsmart Encore S6 z wyciszaniem i głośnika Element T6. W BT siła!

Kiedy markety zalewane są niskiej jakości produktami audio za kilka złotych, no bo cena czyni cuda, trudno tak naprawdę pozytywnie nastawiać się na słuchawki czy tam głośniki Bluetooth rodem z Chin. Po prostu tandeta dookoła. Niesłusznie jednak. Warto naturalnie wcześniej zrobić pewne rozeznanie w rynku, tak jak w wielu dziedzinach życia, rozglądając się za markami o ugruntowanej już pozycji. Czy słyszeliście kiedyś o Tronsmart? Ta firma rodem z Shenzen ma w swoim portfolio całą gamę ciekawych rzeczy, a w dodatku nie zajmuje się tzw. rebrandingiem (przemetkowaniem masówki zakupionej z palety), jak sporo firemek, lecz skupia na opracowaniu autorskich konstrukcji. Bohaterami mojego najnowszego testu będą słuchawki BT Tronsmart Encore S6, z aktywnym wyciszaniem otoczenia, a także cylindryczny głośnik Bluetooth Tronsmart Element T6. Oba produkty nabędziecie np. bezpośrednio z Amazonu, w cenach odpowiednio w okolicach 46 i 40 euro.

Mądrytron?

Tronsmart zaistniał pod koniec 2013 roku, skutecznie wypływając z odmętów nicości ku górze, na fali popularności chińskich klonów przystawki Miracast do strumieniowania treści do telewizora. Potem poszedł choćby w TV boksy, a jakość produktów firmy bardzo szybko docenił m.in. wielki Qualcomm, używając jej produktów na różnorakich targach. Starczyło, by nabrać rozgłosu, jak i wiatru w żagle. Obecnie Tronsmart to wspomniane już sprzęty audio, power banki, ładowarki, kabelki czy inne akcesoria do urządzeń przenośnych, a także niemała renoma, bo pieniądze inwestowane są we własne centra rozwojowe. W mocno okrojonej formie, oferta firmy wprowadzona została również do Polski, ale to niestety kropla w morzu - stąd lepiej rozejrzeć się na Amazonie. Mamy do czynienia z naprawdę porządnie zrobionymi sprzętami, oferowanymi w przystępnej cenie i często dodatkowo w promocjach. Na pewno warto przymierzyć się pod nadchodzący Black Friday 24 listopada...   

reklama

Wracając do samych bohaterów testu, bardzo ważna uwaga na wstępie. Otóż słuchawki czy głośniki to jedynie część równiania, na które składa się także najczęściej smartfon. Aby uniknąć rozczarowania, musicie zdawać sobie sprawę, że wiele zależy od samego telefonu. Pomijając niską jakość dźwięku podawanego na uszy w przypadku nawet tych bardziej znanych modeli chińskich producentów, dość często występują problemy z przesadną głośnością pod Androidem. Obok stłumionego, przebasowanego w tonach odsłuchu, pojawia się wtedy nie lada  podirytowanie. Tak, gdybym miał oceniać Encore S6 na podstawie sparowania z jednym z nowszych modeli firmy Umidigi, nie zostawiłbym na produkcie suchej nitki. Co innego jednak przy współpracy z Lenovo Zukiem Z2, który jest moim codziennym, sprawdzonym telefonem - nagle zakres głośności został poszerzony, a dźwięki zaczęły trafiać pięknie w lewe i prawe ucho, zamiast gdzieś pośrodku. Do tego odpadły problemy z zasięgiem BT, kiedy telefon był po prostu w kieszeni spodni. Wcześniej głowa w prawo, a parowanie od razu zrywało... Pamiętajcie też, że nie należy oceniać dźwięku tuż po wyjęciu czegoś z pudełka. Produkty audio mają to do siebie, że wypada je troszeczkę wygrzać, aby osiągnęły swoje docelowe właściwości. Zanim wydacie werdykt, dajcie im pograć przez dobrych kilkanaście godzin, nawet gdzieś na dnie w szafie. Warto.

Tronsmart nie tylko profesjonalnie przetłumaczoną stroną firmową robi pozytywne wrażenie. Docenicie też opakowania, utrzymane w biało-fioletowo-pomarańczowej tonacji. To twardy karton, trochę inaczej otwierany w zależności od sprzętu. Przykładowo przy słuchawkach S6, pudło wysuwa się z dołu po złapaniu za górną część opakowania, ale zestaw z głośnikami T6 otwiera się już na bok, rozwijając po odpięciu magnesu. W obu przypadkach, z przodu figuruje zdjęcie produktu z ikonkami oznaczającymi najciekawsze możliwości, z boku mamy wszelkie ważne certyfikaty (w tym nasz swojski CE, a nie ten chiński), zaś na tyle dodatkową fotkę z rozrysowaniem poszczególnych przycisków oraz użytych technologii. Może się bardzo spodobać, choć zabrakło mi jakichś prostych pokrowców w pudłach. Ze składanymi S6 dostajemy kabelek audio, USB do ładowania i skrótową instrukcję napisaną drobnym maczkiem. Do głośnika wrzucono tylko ulotkę.

Co w Tronsmart Encore S6 słychać:

  • Bluetooth 4.1: A2DP/AVRCP/HSP/HFP
  • Akumulator: 450mAh, czas odtwarzania do 15h z włączonym Noise Cancelling (redukcja szumów z otoczenia do 23dB). Na kablu nie wymaga zasilania
  • Impedancja: 32 Ohm
  • Zakres częstotliwości: 20Hz - 20KHz
  • Waga: 278 gramów
  • Inne: wejście audio 3,5 mm, mikrofon, składane, nauszne

Czym Tronsmart Element T6 dudni:

  • Bluetooth 4.1
  • Akumulator: 5200mAh, czas odtwarzania do 15h
  • Waga: 555 gramów
  • Moc: 25W
  • Inne: wejście audio 3,5 mm, mikrofon

Encore une fois

Kolorystycznie, szare słuchawki nie zachwycają, ale pod względem prostego, lecz stanowczego projektu, robią bardzo profesjonalne wrażenie. Uchwyty samych, obszytych skórą poduszek, są aluminiowe. Od spodu, w rowku idą kabelki do poszczególnych słuchawek. Są tu też drobne gumowe odboje, aby aluminium nie szorowało o plastik. Cóż, diabeł tkwi w szczegółach. Plastikowy pałąk został wzmocniony z obu stron blaszkami, a tam, gdzie leży na głowie, mamy mięciutką, skórzaną poduszkę. Lewa słuchawka posiada wyłącznie przycisk do aktywowania aktywnego wyciszania, które działa niezależnie od tego, czy słuchawki są włączone, czy nie. Innymi słowy, nie musimy wcale niczego sobie puszczać z telefonu, aby wyciszyć otoczenie, również na kablu. Miałem do czynienia z droższymi, markowymi modelami i na pewno nie jest to 100% usunięcie tła, niemniej jeśli ktoś wcześniej nie znał technologii Noise Cancelling, będzie pod wrażeniem. Szumy, wiatr, mruczenie silnika w tramwaju wszystko to skutecznie zostaje odfiltrowane. Mało tego - bez ANC podczas spaceru wiatr pod pokaźnymi poduchami daje się we znaki. Nie warto wyłączać. Z lewej strony mamy też dziurkę audio, ładowania i mikrofonu. Jak zbiera? Znów wiele zależy od telefonu. Gdy macie problemy z zasięgiem BT, wtedy nie pogadacie.

Prawa słuchawka oferuje podstawowe opcje na pilocie, w formie krzyża. Dobrze wyczuwalne strzałki na boki to przeskakiwanie między piosenkami. Plus i minus odpowiadają oczywiście za poziom głośności, która bezpośrednio sparowana jest z głośnością urządzenia głównego. Włącznik odpowiada również za start i stop w przypadku odsłuchu. Już po dniu użytkowania, we wszystko trafia się bez pudła. Aby wejść w tryb odnajdywania słuchawek po BT, należy około 5 sekund przytrzymać włącznik, aż mała dioda nie zacznie migać na czerwono. Raz skonfigurowane, słuchawki uruchamiają się całkiem szybko, od razu przejmując kontrolę nad suwakami głośności w telefonie. Poduchy miło okalają uszy, te zaś się nie pocą. Zestaw nie męczy również głowy czy karku, będąc w sam raz na dłuższe uciechy audio, pomimo swej odczuwalnej wagi. Należy odnotować, że słuchawki nie tłumią dźwięku w kierunku na zewnątrz. W zgiełku komunikacji miejskiej pasażerowie nie będą raczej wiedzieć, czego słuchacie, ale w cichszych warunkach już jak najbardziej tak. Naturalnie po kablu czystość dźwięku jest nieco lepsza, przy czym w takiej konfiguracji głośność regulujemy samym telefonem, a do tego odpadają nam przyciski. 

Bum, Bang!

Jeżeli o dźwięk chodzi, basy brzmią dumnie oraz dudniąco i wbrew początkowym pozorom, wcale nie za mocno. Lepiej tak, bo jest z czym pracować przy zabawie z equalizerami programowych odtwarzaczy pod zaspokojenie własnych preferencji, niż w drugą stronę, z płaskimi zakresami. S6 wspierają ponadto APT-X. Lakonicznie, warto po prostu wiedzieć, że przekłada się to na lepsze wrażenia, z uwagi na wyższy bitrate. Do tego po kablu pozbywamy się lekkiej interferencji (brzęczenia). Ogólnie jestem z Encore zadowolony, a stare albumy pozgrywane niegdyś do parszywej jakości mp3 i tak brzmią o dziwo zacnie, pakując na uszy instrumenty z tła, o których istnieniu dawno zapomniałem. Tutaj podkreślę, że póki co, nie jestem żadnym audiofilem. Na moje potrzeby, po wygrzaniu, opisywane Tronsmarty są w porządku. Zobaczymy, ile wytrzymają poduszki, tak czysto mechanicznie. To nie są słuchawki, które łatwo zdjąć z głowy i założyć na szyję, zwłaszcza w takim okresie pogodowym, jaki obecnie już mamy. Co wkurza? Tak naprawdę lekko irytuje wyłącznie odgrywanie pierwszej piosenki z serii na ściszeniu, by za chwilę głośność została podbita. 

Muza to jego żywioł

Gracz drugi - Tronsmart Element T6. Z wyglądu przypomina... Nie, wcale nie puszkę coli. Raczej bidon. Czarny lub czerwony, bo takie właśnie są opcje kolorystyczne. Producent chwali się dźwiękiem w 360 stopniach, ale to bardziej chwyt marketingowy. Sprzęt postawiony gdzieś wysoko na środku pomieszczenia, owszem, spełniałby swe zadanie chyba najlepiej, ale tak naprawdę audio wypływa z drobnych dziurek  umieszczonych po obu stronach centralnego paska z logotypem firmy. Tam gdzie jest port USB do ładowania plus jack, gdybyśmy chcieli bardziej tradycyjnego podłączenia po kabelku, nie BT. Materiałowa maskownica z siateczki naokoło daje wrażenie jednego wielkiego cylindrycznego głośnika, no ale pod światło wyraźnie widać, że jednak nic z tego. Jako miły dodatek, urządzenie może robić za zestaw głośnomówiący, gdyż oferuje wbudowany mikrofon. Ta opcja się przyda. Polecam poza tym kupić sobie od razu dwa, na wyścigi!

Zaraz, że jak? Śmieję się, lecz umieszczona od spodu, niepozorna "pompująca" membranka dajnie niesamowitego kopa, jak na taki gadżecik audio. W kawałkach z niezłym basem, głośnik przy większej głośności po prostu skacze po stole czy komodzie. Raz o mało nie spadł mi z szafy. Gumowe nóżki niestety nie utrzymują go na miejscu. Odrzut jest za duży. Co interesująca i celowe, w zależności od powierzchni, na jakiej T6 umieścimy, właściwości grające się zmienią. Odradzam meble ze sklejki, ponieważ wpadają w rezonans przy łupu cupu. Lepiej spisują się płaskie elementy wyposażenia domu z twardego drewna albo szkła. Przy połaczeniu Bluetooth, głośność na urządzeniu jest niezależna od tej w np. telefonie, więc warto ją podbić na smartfonie, a ostatecznie regulować sobie na sprzęcie. Służy do tego srebrny pierścien na górze. Dotarcie do minimum lub maksimum sygnalizowane jest zamiganiem na czerwono podświetlenia przy nim. Normalnie na niebiesko świeci nam zawsze, dając znać o gotowości do działania przez BT. Na zielono pokazuje połączenie po kabelku. Przyciski do obsługi to mały standard - włącznik, słuchawka do odbierania połączeń, piosenka do przodu/tyłu i start/stop. Nieużywany, T6 się nam sam wyłączy.

Skaczcie do góry

Postawiony w odpowiednim miejscu, sprzęt oferuje satysfakcjonujące doznania bez zbędnego grzebania w opcjach programu odtwarzającego. Basy na pełnym 25W wypadają najlepiej, szeroko otwierając oczy i szybko uruchamiając tupanie nogą, niemniej pozostałe składowe tonów porządnej imprezy są też zadowalające. Jakby producent dorzucił wodoodporność, byłby komplet. Spasowanie elementów czy ogólne wrażenia wizualno-jakościowe to wyższa półka. Tak tylko przypomnę, że Tronsmart sam projektuje swoje produkty... Zasięg oraz czas działania nie zawodzą. Spokojnie można poruszać się ze smartfonem czy właśnie głośnikiem po całym mieszkaniu, bez irytujących przerw w odsłuchu, a koło 15 godzin na jednym ładowaniu na pewno wystarczy na balangi, nawet te dłuższe. T6, wysoki na 20 centymetrów i solidny na całe swe 555 gramów, się nigdy nie położy, co warto mieć na uwadze. Umieszczony na boku będzie się turlał - bo to walec?    

Jestem pozytywnie zaskoczony opisanymi propozycjami firmy Tronsmart i zdecydowanie mam zamiar przyglądać się jej kolejnym nowinkom, jak i zerkać w stronę starszych urządzeń, tylko że w promocji. Polowaliście na słuchawki plus może właśnie porządny głośnik BT? Naprawdę przygotujcie portfele na Black Friday oraz ocknijcie się, jeżeli wcześniej o takim dniu nie słyszeliście. W szaleństwo piątkowej nocy wpadają już nawet same polskie sklepy, chociaż z Polską nie ma ono nic wspólnego... Ot, byle napędzić sprzedaż. Konsument tylko na tym zyskuje. Amazon na bank coś opłacalnego wysmaży. S6 oraz T6 cenowo nie celują w najniższą półkę, ale jakościowo przecież też nie. W wypadku tym warto więc nieco dołożyć. Nie powinniście się zawieść, chyba, żeście audio purystami. 

AKTUALIZACJA

Przymierzających się do urządzeń Tronsmart, zainteresują na pewno poniższe kody, które będą do wklepania w Amazon.de z okazji 24 listopada (Black Friday):

Głośnik Tronsmart T2 - KOD: ADD2X944 - nowa cena: 14,39 euro

Głośnik Tronsmart T6 - KOD: 2I2Q9D63 - nowa cena: 31,99 euro

Głośnik Tronsmart Element Mega - KOD: ADD2X944 - nowa cena: 36,79 euro

Ładowarka samochodowa Tronsmart CCTA - KOD: ADD2X944 - nowa cena: 10,39 euro

Jeśli jeszcze jakieś wynajdę, lista zostanie naturalnie zaktualizowana.     
 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze