Trzaskowski: wiemy, czemu odwiedził Brazylię. Chodziło o Snowdena

Strona główna Aktualności
Rafał Trzaskowski, fot. Jakub Kaminski/East News
Rafał Trzaskowski, fot. Jakub Kaminski/East News

O autorze

Jednym z bardziej kąsliwych przytyków w stronę kandydującego na prezydenta Polski Rafała Trzaskowskiego była jego wizyta w Brazylii w 2014 r. jako Minister Cyfryzacji, która kosztowała 60 tys zł. Dziennikarka technologiczna Sylwia Czubkowska (magazyn SpidersWeb+) miała okazję zapytać o tamtejszą konferencję Michała "Ryśka" Woźniaka, eksperta ds. cyberbezpieczeństwa sieci, który również tam gościł. Jak się okazuje, powód jej zwołania był bardzo ważny z technologicznego punktu widzenia.

Trzaskowski występował w Brazylii na fali rewelacji Snowdena

Rafał Trzaskowski jako Minister Cyfryzacji był krytykowany przez wszystkie media. Jednakże mało osób wie o tym, że spotkanie NetMundial w 2014 roku miało bardzo istotny cel. Zostało ono zwołane po tym, jak Edward Snowden ujawnił kwestię podsłuchów agencji NSA w USA.

To właśnie Snowden, jako pracownik CIA postanowił ujawnić informacje o tym, na jaką skalę organizacje rządowe podsłuchują Amerykanów na każdym kroku. To był szok dla całego świata, a prasa nazwała odkrycia Snowdena "największym wyciekiem informacji w historii".

Spotkanie NetMundial, współorganizowane przez prezydenta Brazylii i amerykańskie stowarzyszenie pozarządowe ICANN miało przyczynić się do tego, jak stworzyć nowy model neutralności sieci i jej zarządzania. Woźniak przyznał, że na tym spotkaniu "po prostu należało być", a delegacja USA zebrała "solidne baty".

Polski ekspert ocenił występ polskiej delegacji jako "dobry", "aktywny" i merytorycznie przygotowany. Co więcej, punkty poruszone przez naszych reprezentantów uznał za "całkiem odważne, mocne i dobrze przyjęte". Trzaskowski brał udział we wszystkich spotkaniach, a Woźniak jego wypowiedzi uznał za "merytoryczne i na temat".

Pomimo tego, że jak sam przyznał Woźniak - wielokrotnie miał "na kolizyjnym" z Ministerstwem Cyfryzacji, polski ekspert uważa, że jeśli wyjazd kosztował 60 tys. złotych - był wart każdej złotówki.

Co ciekawe, na przestrzeni ostatniego tygodnia można napotkać wiele nieprzychylnych wpisów na temat tego wyjazdu, ale żaden z nich nie wspominał o kwestiach związanych ze Snowdenem. Te jedynie były wspomniane w jednym artykule serwisu samorządowego PAP z 2014 roku. I zdaje się, że chyba każdy, od lewej do prawej, go przeoczył.

© dobreprogramy
s