Od czasu premiery Lynnfieldów w 2008 roku, konfiguracjaprocesorów Intel Core wygląda podobnie. Na szczycie listystandardowych odmian desktopowych jak i laptopowych procesorówznajdowaliśmy wersje z czterema rdzeniami. Ich wydajność pozwalałazłośliwcom wyśmiewać tych, którzy wybrali ośmiordzeniowce AMD zserii FX, a które mimo to nie były w stanie nawiązać jakiekolwiekwalki z czterordzeniowcami Intela. „Wincyj rdzeniuf” stało sięzłośliwym memem, który na dobre wpisał się w subkulturę IT.
Dla tych, którzy potrzebowali od Intela większej liczby rdzeni,np. montażystom wideo, były oczywiście Xeony czy procesory Core zserii Extreme Edition, mające nawet osiem rdzeni/szesnaście wątków– była to jednak rynkowa nisza, cztery rdzenie miały wystarczaćprawie każdemu, tym bardziej że w wersji z HyperThreadingiemobsługiwały one osiem wątków.
Ze zdobytego przez redaktorów Overclock3D harmonogramu Intela, masię to zmienić. Wraz z zapowiadanymi na 2018 rok procesorami CoffeeLake, mającymi być odświeżeniem wykonanych w litografii 10 nmprocesorów Cannon Lake, pojawić się mają po raz pierwszy w seriiH procesory nawet sześciordzeniowe. Oczywiście będą oneprzeznaczone wyłącznie dla najbardziej wydajnych systemów, wsegmence 45-watowego TDP. Wraz z nimi produkowane będą wciąż napotrzeby niższych TDP (15 W i 4,5 W – serie U i Y) procesoryCannon Lake.
Gdzie te sześciordzeniowe procesory miałyby się znaleźć?Teraz możemy tylko spekulować. Można sądzić, żeminiaturyzacyjny postęp w litografii 10 nm pozwoliłby upchnąć dwadodatkowe rdzenie w procesorach Core i7, a więc z HyperThreadingiem,przy zachowaniu TDP na poziomie 45 W, być może zobaczylibyśmy teższeściordzeniowce bez HyperThreadingu, oferowane jako Core i5.
Dla zwykłego użytkownika nie będzie to jednak miało wielkiegoznaczenia. Pęd w stronie zwiększania liczby rdzeni CPU wurządzeniach mobilnych nie przyniósł konkurentom iPhone’ajakichś oszałamiających sukcesów. Choć Mediatek oferuje dziśnawet dziesięciordzeniowe czipy Helio, w wydajności dla aplikacjiustępują one raptem dwurdzeniowym czipom Apple A9. Nie mapraktycznie oprogramowania, które efektywnie wykorzystałoby wtypowych zastosowaniach wielordzeniowe architektury.
Dla Intela jednak, firmy, która skazana jest dziś na koszmarkonkurowania z samym sobą, to przynajmniej będzie możliwośćzademonstrowania, że jakiś realny postęp w wydajności(przynajmniej wielordzeniowej) procesorów x86 jeszcze jest możliwy.Na pewno nie będzie to jakieś wydumane 1000%, niemniej jednak cośtym wszystkim, którzy pracują na czipach Ivy Bridge i nowszychtrzeba pokazać, by otworzyli portfele. Czemu nie więcej rdzeni?Mogłoby to zainteresować przede wszystkim graczy, liczących naefektywniejsze wykorzystanie wielowątkowych obciążeń w DirectX12.
Uważni Czytelnicy przypomną oczywiście o zapowiadanych naprzyszły rok procesorach AMD z rdzeniami Zen, które miałybyprzynieść nawet rekordowe 32 rdzenie. Dziś jednak jestzdecydowanie za wcześnie na ich ocenę, ze względów marketingowychwątpimy też, czy AMD zdoła z nimi szybko wejść na rynekwydajnych laptopów.