Zoom: Profesor rezygnuje z pracy po udostępnieniu zakładki do strony z pornografią

Strona główna Aktualności
Platforma Zoom - niewielki błąd i poważne konsekwencje [Getty Images/ SOPA Images]
Platforma Zoom - niewielki błąd i poważne konsekwencje [Getty Images/ SOPA Images]

O autorze

Zoom, popularna platforma do prowadzenia wideokonferencji i zajęć online nie dla każdego jest prostym w obsłudze narzędziem. Przekonał się o tym profesor, który w trakcie zająć online pokazał swoim uczniom zakładkę prowadzącą do strony z "cycatą studentką".

Profesor z Uniwersytetu Miami przekonał się, że technologia czasami lubi płatać figle. Szczególnie jeśli korzysta się z niej bez zachowania większej ostrożności. Zwłaszcza podczas prowadzenia zajęć online przy wykorzystaniu Zoom'a.

Zoom: Wpadka profesora

Niefortunny przypadek sprawił, że profesor, korzystający z platformy Zoom, ujawnił informacje o swoich preferencjach seksualnych. W trakcie zajęć z analityki biznesowej oczom jego studentów ukazała się zakładka zatytułowana „Busty College Girl”, co najprościej można przetłumaczyć jako "cycata studentka".

Zakładka została wcześniej zapisana w przeglądarce internetowej. Najwyraźniej niczego nieświadomy profesor po prostu zapomniał o jej usunięciu, co niestety miało dość poważne konsekwencje. Po całym incydencie profesor zdecydował bowiem o rezygnacji z pracy na uniwersytecie. Według Miami Hurricane, czyli lokalnej gazetki studenckiej, zakładkę zauważył jeden z uczestników zajęć. Następnie poinformował o niej swoich kolegów, co, jak można się domyślić wywołało niemałe zamieszanie.

Petycja o ponowne zatrudnienie profesora

Całe zajście zostało poddane szczegółowej ocenie przez Uniwersytet Miami. W wydanym oświadczeniu uczelnia zaznaczyła, że bardzo dokładnie sprawdza wszelkie skargi dotyczące nieodpowiednich zachowań czy molestowania seksualnego. Tak było i tym razem. Uniwersytet potwierdził również, że John Peng Zhang zrezygnował i nie jest już zatrudniony na Uniwersytecie Miami.

Studenci nie zgadzają się jednak z decyzją profesora i chcą jego powrotu. Złożyli nawet petycję, w której wnioskują o jego ponowne przyjęcie do pracy. W jej treści można przeczytać: "Ludzie popełniają błędy, są istotami seksualnymi i nie należy ich zwalniać, jeśli nie udostępniono prawdziwego porno. Nie żyjemy już w XVIII wieku, a jednostki mogą mieć życie osobiste i seksualne. To był oczywiście błąd". Do tej pory petycję podpisało 2900 osób. Ostatecznym celem jest 5000 podpisów. Uniwersytet na razie nie komentuje możliwości ponownego zatrudnienia profesora.

Zoom na Windowsa, Androida i iOS-a jest dostępny w naszym katalogu oprogramowania.

© dobreprogramy
s