Żeby być sprawiedliwym – w tym konkretnym przypadku autorzy tłumaczą się wczesną wersją kodu, więc finalnie sytuacja może ulec poprawie, ale prognozy nie są zbytnio pozytywne.
A o co dokładnie chodzi, zapytacie? Mianowicie redaktorom niemieckiego serwisu PC Games Hardware udało się zarejestrować kamerą fragment rozgrywki z Shadow of the Tomb Raider. Grę uruchomiono właśnie na platformie z m.in.: nowym GeForcem RTX 2080 Ti, wysokowydajnym procesorem Core i7 dla platformy HEDT i 16 GB RAM. Jednocześnie przez cały czas włączony pozostawał licznik generowanych klatek, widoczny w rogu ekranu. Przy czym warto jeszcze dodać, że aktywowany został także hucznie afiszowany raytracing, choć rozdzielczość wyniosła skromne Full HD – ale potężny akcelerator tym bardziej nie powinien mieć żadnych problemów z zapewnieniem bardzo płynnego doświadczenia. Wyszło jednak inaczej.
[video=http://vcdn.computec.de/ct/2018/8/78961_hd.mp4]Na filmie widać, że płynność animacji często spada do poziomu około 30 - 40 kl./s. Oczywiście nie jest to równoznaczne z brakiem możliwości zabawy, ale, nie da się ukryć, kontrastuje z ideą stworzenia sprzętu bezkompromisowego, jakim niewątpliwie ma być GeForce RTX 2080 Ti, który to, nawiasem mówiąc, potrafi kosztować w polskich sklepach nawet 6 tys. zł. Rodzą się przy tym pytania o wydajność słabszych modeli, takich jak chociażby GeForce RTX 2070.
Wydawca produkcji, Square Enix, obiecuje optymalizację kodu, zaznaczając, że raytracing nie pojawi się nawet w datowaną na 14. września premierę gry, a zostanie dodany później, wraz z jedną z łatek. Tak czy inaczej, na chwilę obecną wygląda to cokolwiek... intrygująco.