Usterka w Google: ruch został przekierowany przez sieć w Chinach, Rosji i Nigerii

Strona główna Aktualności
Google bada usterkę związaną z przekierowaniem ruchu (depositphotos)
Google bada usterkę związaną z przekierowaniem ruchu (depositphotos)

O autorze

Użytkownicy części serwisów Google'a mogli w poniedziałek wieczorem zwrócić uwagę na problemy z ich funkcjonowaniem. Jak się okazuje, kłopoty z połączeniem i dużo dłuższe niż zwykle ładowanie treści to efekt globalnej usterki. Jak podaje serwis 9to5Google, w tym przypadku nie chodzi jednak o problem sprzętowy w serwerowniach, ale nietypowy błąd związany z obsługą ruchu sieciowego: przez ponad godzinę ruch był kierowany przez sieć w Chinach, Rosji i Nigerii i na ten moment nie do końca wiadomo, jaka była tego przyczyna.

Pierwsze raporty o błędach odczytane z oficjalnej strony informującej o statusie usług Google'a działających w sieci pojawiły się po godzinie 22.00 czasu polskiego. Kłopoty utrzymywały się przez ponad godzinę i zostały już rozwiązane, ale na razie nie jest znana ich przyczyna. Incydent otrzymał numer #18018 i zostanie dokładnie zbadany. Jak wstępnie podaje Google, w czasie występowania problemów wewnętrzne systemy firmy działały poprawnie, stąd założenie, że przyczyna usterki musiała pochodzić z zewnątrz.

Serwis 9to5Google zwraca uwagę, że problem był widoczny między innymi podczas korzystania z serwisu YouTube. Kłopoty z ładowaniem filmów pojawiły się nie tylko w webowej wersji serwisu, ale także aplikacjach mobilnych. Jak wynika z danych z innych stron informujących o statusie usług Google'a, problem nie objął jednak wszystkich produktów producenta. Wszystko wskazuje na to, że usterka ominęła na przykład elementy pakietu G Suite, w tym Gmaila i Dysk Google.

Na tę chwilę sprawa badana jest jako techniczna usterka i wyklucza się opcję, by mógł być to celowy atak, choć z pewnością i taka wersja zostanie sprawdzona podczas śledztwa. Jak kilka godzin temu zwrócił uwagę ThousandEyes, (...) Ruch sieciowy do niektórych miejsc docelowych Google'a wydaje się być trasowany przez dostawcę internetu w Rosji, a później znika na bramie sieciowej China Telecom. Jak dowiedział się serwis Wall Street Journal, Google dodaje, że w czasie incydentu dane użytkowników nie były zagrożone ze względu na zastosowane szyfrowanie.

© dobreprogramy