Zabezpieczenie ma uniemożliwić instalację gry na dowolnej liczbie urządzeń. Problem polega na tym, że metody identyfikacji, jakimi posługuje się DRM do określenia czy gra jest instalowana na kolejnym urządzeniu są, delikatnie mówiąc, mało precyzyjne. Program wykorzystuje dane o zainstalowanym sprzęcie. Gdy zatem pomiędzy kolejnymi uruchomieniami Battlefield Hardline zmieni się identyfikator procesora, płyty głównej lub karty graficznej, DRM stwierdza instalację na kolejnym urządzeniu i uniemożliwia grę.
Programiści z EA z pewnością wiele uwagi poświęcili naprawianiu błędów po tym, jak wydany w 2013 roku Battlefield 4 zaraz po premierze był z ich powodu w zasadzie niegrywalny. Zaskakujące więc, że zdecydowali się dobrowolnie, w imię walki z piractwem, na zastosowanie rozwiązania, które już zaczyna budzić oburzenie graczy. Tego typu DRM-y wręcz nawołują do piractwa, uświadamiając płacącym graczom, że za swoje pieniądze dostają produkt gorszy, bardziej ograniczony, niż to, czym cieszą się gracze spod flagi z trupią czaszką.