Bazując na tym, co obecnie wiemy, wykradzione informacje nie są wystarczające do przejęcia kont Battle.net. Nie mamy również dowodów na to, że wyciekły numery kart kredytowych, adresy czy prawdziwie imiona właścicieli kont — uspokaja Mike Morhaime, szef Blizzarda. Jak wyjaśnia, hasła były szyfrowane przy użyciu protokołu SRP, co powinno znacząco utrudnić ich odkodowanie. Dla bezpieczeństwa jednak warto zmienić swoje hasło — jak ostatnio przekonaliśmy się na przykładzie Mata Honana, nawet pojedyncza informacja może posłużyć do dalszych ataków. Obecnie Blizzard pracuje nad nową wersją aplikacji do mobilnego uwierzytelniania.
To kolejny tego typu wypadek w przeciągu ostatnich miesięcy. W czerwcu ofiarą hakerów padły LinkedIn i Last.fm, a w lipcu udało się włamać do baz Nvidii i Yahoo.