I po co to wszystko? Niemal żadna aplikacja Metro nie przetrwała do dziś

Wprowadzone w Windows 8 aplikacje kafelkowe nie zniknęły. Niemal wszystkie zostały przekształcone w aplikacje PWA. Powinny one być nimi od samego początku, co oszczędziłoby nam ponad dekady zmarnowanego rozwoju Windowsa, odczuwanej do dziś.

Windows 8Windows 8
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Kamil Dudek
Kamil J. Dudek

Aplikacje kafelkowe słusznie są owiane powszechną złą sławą. Ich działanie oparte było na koncepcji dwóch światów: pulpitu oraz aplikacji wyłącznych, rysujących się na pełnym ekranie lub jego sekcji. Fundamentalnie podważało to sposób pracy z Windowsem, wprowadzało chaos i doprowadzało do ukrywania istotnych elementów interfejsu. A na domiar złego, pierwsze dołączone aplikacje były bardzo niskiej jakości atrapami.

API rodzące się w bólach

Mniej osób wie, że aplikacje kafelkowe/nowoczesne/UWP/Twin UI (nie miały nawet spójnej nazwy!) były połączeniem fatalnych decyzji z doskonałymi rozwiązaniami, co w rezultacie "spaliło" te drugie, utrudniając ich popularyzację. Aplikacje te korzystały z nowego API WinRT, które było od początku zaprojektowane jako bardziej bezpieczne i przyjazne.

WinRT nie stosowało GDI, w rewolucyjny sposób odżegnując się od czterdziestoletniego, pełnego wad projektowych stosu technologicznego. Aplikacje pracowały w środowiskach izolowanych i były dystrybuowane jako spójne pakiety, z mechanizmem zależności, naprawy i centralnym punktem aktualizacji. Żyć, nie umierać.


WIDEO
Naukowcy z Belfastu stworzyli tanią baterię z druku 3D 


Niestety, upór Microsoftu sprawił, że przez długi czas o kluczowej istotności, aby skorzystać z nowości, aplikacja musiała zostać napisana od zera, specjalnie dla nowego środowiska i wydana w sklepie, działającym tylko w najnowszych wersjach klienckich. Inwestowanie w nowe środowisko miało w opinii programistów na tyle mało sensu, że wręcz sam Microsoft nie mógł się pochwalić porządnymi aplikacjami "nowoczesnymi". Były one albo tak podstawowe, że ich raison d'etre było niejasne, albo na tyle niestabilne i ciężkie, że korzystanie z nich było udręką.

Wbudowane aplikacje

Oto aplikacje dołączone do Windows 8.1: Aparat, Alarmy, Kalendarz, Finanse, Poczta, Mapy, Messenger, Kalkulator, Skype, Muzyka, Ludzie, Zdjęcia, OneDrive, Pogoda, Jedzenie i Drinki, Gry, Zdrowie, Pomoc, Wiadomości, Czytnik, Lista Lektur, Skanowanie, Sport, Rejestrator Dźwięku, Podróże i Wideo. Łatwo podzielić je na kilka kategorii.

Pierwszą z nich są aplety: mini-aplikacje, których konwersja z malutkich, wbudowanych wersji na pełnoekranowe monstra była zupełnie zbędna, bo oryginały obsługiwały zmienne DPI i interfejs dotykowy już od Windows 7. Należą do nich Skanowanie, Kalkulator i Rejestrator Dźwięku. Druga kategoria to strony internetowe rozdęte do rangi dedykowanej aplikacji. Wszystkie z nich przestały działać i zostały przekształcone... w sekcje portalu MSN, aplikacje PWA lub dziwne hybrydy o niezrozumiałych komponentach. Są to Kalendarz, Finanse, Poczta, Pomoc, Pogoda, Mapy, Ludzie, Jedzenie, Zdrowie, Wiadomości, Messenger (Teams), Sport i Podróże. Dlaczego niektóre z nich to czyste PWA, a niektóre dodatkowo instalują SQLite? Trudno orzec.

Kilka innych stało się po prostu funkcjami przeglądarki internetowej (Czytnik, Lista Lektur) lub powłoki (OneDrive). Poza małymi apletami (Aparat, Alarmy), dedykowanymi, dużymi aplikacjami są obecnie jedynie Zdjęcia i Odtwarzacz multimedialny. Sęk w tym, że... w momencie wydania Windows 8, dokładnie tej klasy aplikacje były dostępne do pobrania za darmo jako dodatek do systemu. Nazywały się Windows Live Essentials.

Czy jest sens porównywać?

Dlaczego porównujemy sytuację z Windows 8, a nie z dzisiejszą Jedenastką? Bo to Ósemka rozpoczęła promowanie nowego paradygmatu tworzenia aplikacji, odnosząc zerowy, czy wręcz ujemny sukces. Przez lata pracowano nad potężnym funkcjonalnie, złożonym i nowoczesnym API, tylko po to, żeby w całości uznać je za przestarzałe i niezalecane do użycia. Nowe aplikacje są tworzone z wykorzystaniem bibliotek rozwijanych niezależnie od Windowsa, a wiele z nich przekształcono w strony internetowe i aplikacje PWA.

I dokładnie to należało zrobić w 2012 roku, zamiast forsowania rozwiązania skazanego na klęskę. I nie jest to wcale mądrzenie się po latach. Choć wielu dziennikarzy uległo poważnemu zaczadzeniu kafelkami, mnóstwo ekspertów (nie wspominając o przeciętnych użytkownikach!) od początku i bez przerwy, stosując racjonalne argumenty, uznawało nowe API za błąd.

Czy to oznacza, że Microsoft powinien "cofnąć się do Windows 7 i zacząć od nowa"? Absolutnie nie. Olbrzymia ilość usprawnień i interfejsów dodana do Windowsa przez ostatnie siedemnaście lat stanowi nieocenioną wartość i życie bez nich byłoby zauważalnie dotkliwe (wbrew pozorom).

Problemy są tak naprawdę dwa: Windows roztył się przez wprowadzenie nowych API, a jakość powłoki, najwyższej warstwy najbliższej użytkownikowi, spadła. Rozwiązaniem nie jest cofnięcie się do Siódemki, a wzrost jakości powłoki i zwiększenie wydajności nowych bibliotek. Jak pokazują nowe kompilacje - jest to osiągalne.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!