Spośród produktów, których oczekują fani Apple'a, zdecydowanie najgłośniejszym jest wspomniany już iPhone 9, czyli najtańszy model iPhone'a od 2016 r. i wydania iPhone'a SE. Dzięki analizie kodu źródłowego bety iOS 14, smartfon ten jest już właściwie pewny. Pytanie tylko, kiedy i jakim kanałem zostanie oficjalnie zaprezentowany światu.
Atrakcją numer dwa, pod którą jednak stawia się więcej znaków zapytania z racji zdawkowych tylko plotek, miał być MacBook Pro 14. Następca obecnie sprzedawanej wersji 13-calowej, który mógłby pójść w ślady MBP 16, a więc zaoferować większą niż wcześniej matrycę.
Ponadto, mówiło się kilku nowościach w segmencie akcesoriów: lokalizatorze AirTag, ładowarce indukcyjnej w formie maty i słuchawkach nausznych.
Tak, to znów koronawirus
Wszystko to miało zostać zaprezentowane na zwyczajowej imprezie w Steve Jobs Theater w Cupertino, ale – jak wynika z doniesień – mając na uwadze epidemię koronawirusa, Apple zmienił zdanie i odwołał wydarzenie. Istnieje podejrzenie, że część nowych produktów zostanie przedstawiona w internecie, w formie informacji prasowej. Nie ma jednak żadnego oficjalnego potwierdzenia tych rewelacji. Sam producent konsekwentnie milczy.
Wcześniej w marcu o problemach produkcyjnych Apple'a, związanych oczywiście z epidemią Covid-19, informował DigiTimes. Jak stwierdzono, niektóre premiery mogą zostać przesunięte na lipiec lub sierpień, a iPhone 9 być może nawet na wrzesień.