Zaczęło się od wyciągnięcia spod szafy rozrysowanego świata gry, której sami producenci nie pamiętali. Gdy twórcy pokazali taką ciekawostkę miłośnikom swoich dzieł, ci oczywiście nawoływali o więcej informacji. Okazało się, że w domowych zakamarkach braci odnalazła się potem dyskietka 3,5 cala z ukończonym Wonderland Dizzy, stworzonym dla konsoli Nintendo Entertainemt System (NES) w 1993 roku. Ponieważ zawarty był na niej kod źródłowy, rozpoczęto poszukiwania kogoś, kto mógłby z niego skompilować gotowy produkt. Tutaj pomógł właśnie Łukasz Kur.
Oliverowie musieli w międzyczasie skontaktować się z Codemasters, które miało prawa do gry. Tutaj nie robiono im na szczęście problemu, bo skoro tak naprawdę nie chodziło o zarabianie na starociu, którego przed laty i tak nikt z jakichś powodów nie chciał, to wystarczyło podpisanie kilku dokumentów. W międzyczasie w projekt zaangażowali się inni, co poskutkowało nie tylko plikiem do uruchomienia w emulatorze, ale również wersją Wonderland Dizzy do sprawdzenia bezpośrednio w przeglądarce internetowej.
Należy przy tym wszystkim cieszyć się, że przez Łukasza przemówiła ambicja. Skoro miał w rękach cały kod źródłowy, postanowił dorobić w grze język polski. Uzyskał na to przyzwolenie twórców, a za tym poszły też inne wersje językowe. Od braci wyszła z kolei prośba o dorzucenie łatwego poziomu trudności, z nieskończoną liczbą żyć. Z tym programista też nie miał problemu, aby nawet bardzo rozpieszczana obecnie przez producentów generacja graczy była w stanie docenić kunszt zapomnianego projektu i serca w niego włożone. Dla nostalgicznych to zaś potężna dawka bezpłatnej rozrywki.