JetSmarter to nie jedna, ale trzy usługi. Najmniej interesująca to tradycyjny wynajem lotów czarterowych po przystępnych cenach i z możliwością składania zamówień hurtowych. Ciekawie zaczyna się robić dalej.
JetDeals to usługa dostępna dla osób płacących roczny abonament. W zamian za tę opłatę, klienci mogą zupełnie za darmo latać samolotami, które są przenoszone między lotniskami przez logistyków. Na przykład jeśli ktoś zamówi lot z Nowego Jorku do Los Angeles, a samolot znajduje się właśnie w Miami, można za darmo wskoczyć do tego Challengera 300, a nawet zabrać ze sobą znajomych.
Kolejną wspaniałą rzeczą, o której pomyślał JetSmarter, jest sieć lotów JetShuttle, dostępnych dla płacących abonament klientów. Można więc w ramach abonamentu polecieć nic nie dopłacając z Nowego Jorku do Miami, z Chicago do Los Angeles, z Los Angeles do San Francisco, z San Francisco do Nowego Jorku, z Dallas do Houston i tak dalej. Na tych liniach latają głównie Gulfstreamy G4 i Challengery 850. W Europie za wiele niestety nie polatamy, ale można zafundować sobie luksusową podróż między innymi z Londynu do Paryża i z Paryża do Nicei. Można też polecieć z Malty na Ibizę, ale usługa wypada najlepiej w Stanach Zjednoczonych.
JetSmarter ma oczywiście aplikacje mobilne, w których abonenci mogą korzystać ze wszystkich opisanych wyżej usług oraz otrzymywać informacje o przecenionych lotach last minute.
Co ciekawe, JetSmarter ma bardzo różnych klientów. Z usług korzystają dyrektorzy firm, aktorzy, modele i modelki, muzycy, dziennikarze i celebryci. Niektórzy z nich zgodzili się nawet na informowanie innych, kiedy i jaką trasą zamierzają lecieć, by można było spędzić z nimi trochę czasu, pogwarzyć lub ubić interes na wysokości 11 tysięcy metrów. Do ambasadorów JetSmarter należy Jamie Foxx (grał Django w filmie Quentina Tarantino). Jednym z inwestorów JetSmarter jest Jay-Z, ale on akurat nie informuje, w którym locie można go spotkać.
Ile to wszystko kosztuje? Jeśli spojrzymy na cennik po przeliczeniu z dolarów na złotówki niemało, bo 9 tysięcy dolarów to ponad 35 tysięcy złotych. Za tyle można sobie kupić nieduży samochód prosto z salonu. Jeśli jednak spojrzymy na cenę abonamentu z perspektywy amerykańskiego podróżnika, który na przeloty mógłby wydać nawet więcej, jest to bardzo opłacalna usługa. Poza przelotem ma też sporo wartości dodanych – w końcu klienci latają luksusowymi odrzutowcami, a nie zatłoczonymi Airbusami.