Ktoś pewnie powie, że to niezły trik marketingowy, nazwaćsprzęt limitowaną edycją w sytuacji, gdy raczej nie sprzeda sięwięcej, niż te tysiąc egzemplarzy. Smartfon dostępny więc jestjedynie dla uczestników Sailfish Community Device Program. Za 169euro (z VAT) za sztukę, wliczając w to koszty przesyłki,dostaniemy więc Jollę C z czystym Sailfishem 2.0 w najnowszejwersji (tak jakby rynek był zalany nieczystymi wersjami Sailfisha?)– jednak bez żadnej gwarancji. Niektórzy użytkownicy zostaną zato zaproszeni do testów wersji beta Sailfisha. Wysyłka ma sięzacząć już w lipcu, montaż właśnie trwa.
Nowy smartfon oferowany jako urządzenie deweloperskie możezaskakiwać specyfikacją. W końcu gdy bierzemy adresowane dodeweloperów Androida Nexusy, dostajemy sprzęt z najwyższej półki.Tutaj… oceńcie sami. Na pewno to mocniejsza konfiguracja niżpierwsza Jolla z 2013 roku, ale czy wystarczająco mocna na rok 2016?
Jolla C ma otóż pięciocalowy wyświetlacz dotykowy 720×1280px,a jej sercem jest czterordzeniowy Snapdragon 212 taktowany zegarem1,3 GHz. Do tego 2 GB RAM, 16 GB pamięci masowej (i slot microSD nakarty do 32 GB), wymienny akumulator 2500 mAh, dwie kamerki –frontowa 2 Mpix i główna 8 Mpix z autofokusem i lampą LED, orazmodem LTE, z obsługą dwóch kart SIM.
Coś ta specyfikacja jednak przypomina. Jolla C to najwyraźniejto samo, co Aqua Fish indyjskiej firmy Intex, sprzedawany po prostupod własną marką Jolli. Zarówno wygląd zewnętrzny (nie licząckolorów i logotypu) jak i konfiguracja sprzętowa są identyczne.Aqua Fish miał trafić do sprzedaży w Indiach w kwietniu tego roku– ale wygląda na to, że sam producent już o nim zapomniał, naswoim kanale na Twitterze (@IntexBrand) wspomina wyłącznie ourządzeniach z Androidem. Czy fani Jolli nie będą więc zawiedzenitym „specjalnym urządzeniem”, praktycznie niczym nie różniącymsię od indyjskiego telefonu z Sailfishem?
Z ostatniej chwili: wygląda na to, że 1000 egzemplarzy Jolli Cjuż się sprzedało.