Przedsiębiorstwo ogłosiło, że każdy pracownik, który zdecyduje się na zakup iPhone'a, zostanie ukarany grzywną w wysokości ceny nabytego urządzenia. Jednocześnie 15-proc. dotacja czeka na osoby wybierające smartfony lokalnych marek Huawei i ZTE. (Firma ZTE również oskarżana jest przez rząd Stanów Zjednoczonych o nieprzestrzeganie sankcji wobec Iranu). Ponadto zwiększono dwukrotnie prowizję dla handlowców operujących na terenie USA.
Wiadomo, że Apple nie jest w żadnym stopniu winne aresztowaniu Meng, ale to ikoniczny amerykański producent, a zarazem bezpośredni konkurent Huawei'a. Dlatego trafia pod ogień chińskich dział, choć summa summarum – mając świadomość niziutkiej popularności „jabłka” na tamtejszym rynku – trzeba przyznać, że działania dywersyjne są bardziej manifestem niż realnym ciosem ekonomicznym.
Co ciekawe, pomimo iż niekonwencjonalne rozporządzenie wydali włodarze Menpadu, Huawei jest niejako współodpowiedzialny za tego typu działania. Korporacja nie kryje się z faktem rozsyłania do swych partnerów wiadomości otwarcie krytykujących postępowanie Amerykanów. Odezwę otrzymało ponad 2 tys. partnerów Huawei'a. Niniejszy przykład może być jedynie pierwszym z wielu.