Alfawise A8 Smart Projector — dobry do wyświetlania, niekoniecznie użytkowania

Jakiś czas temu zawiązałem współpracę z chińskim sklepem internetowym Gerbest. Działania na zasadzie wypożyczania sprzętów do testów, opisywania ich na blogu oraz dzielenia się ze społecznością kodami rabatowymi na produkty, trwała kilka dobrych miesięcy. W pewnym momencie wdały się we mnie srogie wymogi sklepu w sprawie wymuszeń sprzedażowych i ciągłego wklejania linków rabatowych, śledzenia ilości kliknięć, zakupów itp. Widząc negatywny odbiór moich czytelników w sprawie tych publikacji, po prostu odpuściłem sobie taką współpracę z wymuszeniem doklejania wielu linków z rabatami. Bo choć miały one gwarantować niższe ceny zakupu dla czytelników, to robiły z mojego bloga tablicę ogłoszeniową.

Ku mojemu zdziwieniu, nie tak dawno ponownie zostałem zapytany w sprawie współpracy przez sklep, ale tym razem na nieco innych warunkach. Co prawda forma zarabiania na reflinkach byłaby fajnym pomysłem przy prywatnym kanale, ale jakoś nie mam ochoty co rusz wyrzucać wpisy stricte skierowane na kody rabatowe… no, chyba że społeczność o to poprosi. Tak czy siak, raptem tydzień temu na moim warsztacie pojawił się przenośny projektor Alfawise A8. Ten mały, poręczny i mobilny projektor miał zaspokoić tych konsumentów rynkowych, którzy niekoniecznie chcą wydać spore pokłady gotówki, by uzyskać dobrej klasy projektor domowy. I choć to cudeńko można zakupić za mniej niż 300 zł, to odradzam go osobom tak wygodnym, jak ja…

Pozytywne pierwsze wrażenie

Po wyjęciu wszystkich elementów z pudełka, dodatkowo zabezpieczonego gąbczastym wykończeniem nawet się zdziwiłem dobrą jakością wykonania opisywanego urządzenia. Zanim jednak zacznę opisywać stan techniczny projektora i jego budowę, muszę wspomnieć o dołączonych do zestawu akcesoriach. Producent zadbał o to by przy starcie, użytkownik miał dostęp do podstawowych kabli przesyłających obraz. W ten sposób w pudełku znajdziemy pełen pakiet kabli RCA, HDMI oraz skrzętnie opisaną instrukcję obsługi w języku angielskim. W moim przypadku otrzymałem kabel zasilający z wyjściem Amerykańskim, ale biorąc pod uwagę, że w urządzeniu mamy ten sam wtyk co w większości drukarek, po prostu skorzystałem z zamiennika.

Projektor Alfawise A8 został w całości wykonany z dobrej jakości plastiku, który nie gnie się oraz nie trzeszczy przy naporze siły na urządzenie. Całość elementów konstrukcyjnych została bardzo dobrze spasowana co nie powoduje w praktyce przesunięć materiału źle połączonych ze sobą elementów. Na froncie znajduje się lampa wraz z dwoma regulowanymi pierścieniami. Jeden z nich odpowiada za korekcję rzutu na powierzchnię płaską a drugi za ostrość. Jak można się domyślić, mamy do czynienia z systemem manualnym, mimo zastosowania na prawym boku elementu wyglądającego jak czujka pomiarowa… będącą tutaj imitacją.

W lewym dolnym rogu znajduje się panel sterujący, który służy za nawigowanie opcjami urządzenia oraz inicjuje jego uruchomienie. Podobny system znajdziemy zresztą w dołączonym do zestawu, pilocie. Tu natomiast musimy ograniczyć się do 9 przycisków. Pomiędzy dwoma z nich znajduje się lampka określająca stan zasilania. Czerwona – spoczynek, zielona – działanie.

Po bokach znajdziemy kratki wentylacyjne, odprowadzające ciepło z urządzenia a na jego prawym boku umiejscowiono wejście na kabel zasilający. Z tyłu natomiast otrzymujemy wejście na słuchawki/głośniki przez złącze mini-jack 3,5 mm, wejście AV (RCA), HDMI, USB 2.0 oraz wejście VGA. Tuż nad wejściem USB, znajduje się wgłębienie na kartę microSD, będące czymś w rodzaju poszerzenia pamięci dyskowej w urządzeniu.

Niestety, ale na spodzie urządzenia nie mamy co liczyć na udogodnienia. Producent zapomniał lub celowo zrezygnował z możliwości regulacji nóżek, by uzyskać pożądany kąt padania obrazu na ścianę. By tego nie było mało na spodzie zainstalowano cztery gumowe ochraniacze na nóżki, które w praktyce mają tendencję do ślizgania się na powierzchniach płaskich. Co prawda uświadczymy tutaj dwa wejścia montażowe na śrubkę, ale osobiście bałbym się to urządzenie podwieszać do sufitu.

W zestawie znajdziemy również wspomniany wcześniej – czarny, minimalistyczny pilot sterujący, który w zupełności wystarczy nam do podstawowego sterowania funkcjami urządzenia. Znajdziemy na nim przyciski zasilania, powrotu do wcześniejszej opcji, przyciski nawigacyjne, powrót do ekranu głównego, funkcje, wybór kanału wejściowego oraz regulację głośności. Pilot jest wykonany z szorstkiego plastiku i posiada gumowe przyciski. Trzyma się go w dłoni dość pewnie, choć mam wrażenie, że przy mojej dłoni jest po prostu za mały.

Specyfikacja techniczna

  • Model – Alfawise A8
  • Typ matrycy – LCD
  • Rozdzielczość natywna – 854 x 480
  • Lampa – LED
  • Moc lampy – 12W
  • Jasność – 1800 lumenów
  • Odległość od ściany – od 70cm do 3 metrów
  • Formaty – 16:9, 4:3
  • Głośność pracy – 32dB
  • System – Android 6.01
  • RAM – 1 GB
  • Pamięć – 8GB / dostępne dla użytkownika 4,5GB
  • Łączność – Bluetooth, WiFi
  • Wymiary – 20,5 x 15 x 5,5 cm
  • Waga – 957 g

Parowanie a użytkowanie

Jak już wspomniałem wcześniej otrzymałem model z końcówką zasilania, przygotowany z myślą o standardzie amerykańskim. Posiadam co prawda w domu stosowną przejściówkę, lecz jak się okazało mamy tutaj do czynienia z tym samym wejściem co w klasycznych drukarkach domowych. Zdecydowałem się na użycie zamiennika, który jak się okazało był świetnym pomysłem i działa z projektorem bez zarzutów. Przed jakimkolwiek połączeniem z urządzeniami zewnętrznymi, postanowiłem sprawdzić w praktyce sam projektor. W tym celu ustawiłem go przed ścianą, podłączyłem zasilanie i uruchomiłem. Ku mojemu zdziwieniu przy akompaniamencie głośnego śmiechu, z urządzenia zabrzmiała melodia rozruchu która – o dziwo – została zerżnięta z klasycznego już Startup’a Windows XP… ciekawe co na to Microsoft :)

Jest to o tyle dziwne o ile to, że system projektora to Android w kompilacji 6.01. Design systemowy jest bardzo podobny do układu kafelek z Windowsa, lecz po wybraniu interesującej treści uzyskujemy pogląd, rodem wyjęty z tanich telefonów na tym systemie. Otrzymujemy dostęp do menadżera plików, galerii, zarządzania dyskiem twardym oraz aplikacji. W systemie mamy dostęp do sklepu Google Play, ale wpisywanie w nim haseł przy pomocy dołączonego pilota jest toporną czynnością. Główny wygląd menu określa początkowo źródło wejścia w postaci zainstalowanego systemu, karty SD, pamięci przenośnej USB, HDMI, wejścia PC lub AV. Po wybraniu interesującego nas źródła przystępujemy do zabawy, a raczej mordęgi.

Menu aplikacji jest podzielone na sześć prostokątów. Do naszej dyspozycji oddano aplikacje, video online przez wbudowane oprogramowanie producenta, rekomendowane aplikacje, sklep Google, pliki lokalne oraz ustawienia. I choć menu to wygląda dość ładnie, to po wybraniu interesującej nas treści, wita nas czarny ekran, żywcem wyjęty z ustawień androida. Dodatkowo musimy przeprowadzić aktualizacje oprogramowania, gdyż bez podania danych konta Google, nie uruchomimy YouTube oraz innych tego typu programów multimedialnych. O zgrozo – masa roboty na samym początku.

Tragiczne multimedia

Jednak przed jakimkolwiek szykowaniem się na wspólne oglądanie filmów lub grania w gry, należy odpowiednio dostosować wyświetlany obraz. I tu muszę się zatrzymać, gdyż podchodziłem do tego tematu kilkukrotnie. Wina niestety leży po stronie tego urządzenia, w którym to producent nie nakreślił w instrukcji obsługi podstawowych parametrów określających wysokości oraz odległości, w której powinno się znaleźć to urządzenie. Możemy co prawda znaleźć wzmianki co do odległości od ściany, ale przy określaniu kąta padania, mamy pełne ręce roboty. Z jednej strony jest to wina topornych obręczy sterujących ostrością i kątem padania obrazu, a z drugiej braku nóżek do sterowania wysokością urządzenia.

W praktyce musiałem umiejscowić projektor prawie pół metra nad ziemią, by w jakikolwiek sposób przykryć ścianę od paneli ku górze. Dopiero przy ustawieniu go na 1,5 metra, uzyskałem obraz na całą ścianę. Spokojnie – miałem w planie położyć go na stole i przechylić do tyłu by obraz padał pod kątem, ale to niestety – przysporzy tylko dodatkowych problemów. Dzieje się tak, gdyż pierścień do regulacji kąta padania określa się tylko w 20 stopniach w górę lub dół. Co ostatecznie wygładza obraz na ścianie, ale zachowuje jego ostrość tylko na środku kadru. Wymuszeniem więc jest korzystanie z płaskiego rzutu na wprost.

Gdy już przeszedłem przez mordęgę zwaną tutaj ustawieniami, mogłem pobawić się w projekcję obrazu. Niestety, ale i tutaj napotkałem na dwa dość srogie problemy. Pierwszy z nich to kijowa jakość wbudowanych głośników, które w akompaniamencie wbudowanych wiatraczków wentylujących, nie dają żadnego efektu. Lepiej posiłkować się dźwiękiem zewnętrznym. W przypadku jednak oglądania filmów z komputera, dysku przenośnego lub wbudowanej pamięci muszę was ostrzec, gdyż przyjemności z oglądania po prostu nie ma. Obraz jest skalowany do FullHD i odświeżania na poziomie 60 Hz co jest wynikiem średnim, ale wciąż dobrym. 1800 lumenów w zupełności wystarczają do przystępnego oglądania w ciemnym pomieszczeniu, a w jasnym już niestety nie.

Podsumowanie

Mimo początkowych dość wygórowanych wymagań i dość dobrych ocen na stronie produktu, byłem pewien, że projektor w tej cenie może wybić się dobrą pracą oraz przystępnymi parametrami wydajnościowymi. Niestety, ale okazało się, że w parze z niską ceną musi iść cicha praca wbudowanych głośników, głośny wentylator oraz słaba matryca w projektorze. Jakość i jasność muszę pochwalić, ale w kwestii „użyczenia” intra początkowego via Microsoft, nie wiem, czy nie doszło właśnie do złamania licencji. 

Tak czy siak, za cenę nieprzekraczającą 300 zł otrzymujemy sprzęt dobry do projekcji prezentacji multimedialnych, filmów oraz obrazu z gier komputerowych, jednocześnie otrzymując wiele portów łączności z urządzeniami zewnętrznymi po kablu oraz bezprzewodowo. Do tego dochodzi niskiej jakości obraz o dość dobrym podświetleniu. Spora ilość minusów równoważy się w tym przypadku z niską ceną urządzenia oraz jego możliwościami w kwestii podstawowej projekcji. Zainteresowanych odsyłam do sklepu (bez reflinków of kors) – może ktoś skorzysta z wysyłką z polski :)