Dream Alone — polskie Limbo z domieszką powtarzalności

Ciekaw jestem ilu z was miało możliwość zagrania w bardzo mroczną ale i również mocno wciągającą platformówkę - Limbo? Ten fenomenalny tytuł skradł serca graczy na całym świecie, unikalnym podejściem do rozgrywki oraz swoistym minimalizmem mechaniki. Od jego premiery minęło już prawie 8 lat, choć w między czasie pewne polskie studio pracowało nad podobnym projektem.

Mam na myśli WarSaw Games które na podczas 5 edycji festiwalu gier indie i retro Pixel Heaven odbywające się w maju 2017 roku, oficjalnie zaprezentowało swoją nową grę. Przy kooperacji z polskim wydawcą gier niezależnych Fat Dog Games (The Chronicles of Nyanya / Inner Voices), premiera tytułu ukazała się jednocześnie na komputery PC oraz MAC. Przed studiem jak i wydawcą czyhał trudny do przeskoczenia murek, będący zlepkiem oczekiwań i nadziei związanych z nowym, nawiązującym do klasyka tytułem.

Swoiste Deja Vu?

Fabuła gry rozpoczyna się w momencie ukazania początkowej animacji, wprowadzającej gracza w nieszczęśliwą historię pewnej wioski. Okazuje się bowiem że jej mieszkańcy z niewiadomych przyczyn masowo zaczynają zapadać w tajemniczą śpiączkę. Nasz główny bohater - chłopiec imieniem Irry, postanawia wyruszyć w podróż w poszukiwaniu lekarstwa tuż po tym gdy jego najbliżsi również zaczęli nosić na sobie tajemnicze symptomy choroby. Jego celem nadrzędnym jest odnalezienie mistycznej postaci - samej śmierci, która dysponuje mocą zatrzymania lub nawet cofnięcia, trawiącej wioskę choroby.

Jak przystało na platformówkę okraszoną mrocznym klimatem, samo dotarcie do Śmierci, może okazać się zadaniem trudnym i wymagającym, choć są przecież ... prostsze sposoby. Podczas naszej wędrówki Irra wielokrotnie napotka na swej drodze przerażające potwory, wiele pułapek oraz łamigłówek do rozwiązania. Mimo iż tytuł na pierwszy rzut oka wygląda bardzo niewinnie, to jego największą bolączką oraz zaletą - jest wysoki poziom trudności. W początkowej fazie rozgrywki, zapoznajemy się z systemem poruszania postacią oraz korzystania ze znalezionych na trasie magicznych mikstur. Nasz bohater posiada pewne unikalne zdolności, mogące odmienić los jego niepewnej przygody.

Smaczku dodaje też fakt iż Dream Alone należy do kanonu gier które nie wybaczają błędów. Oznacza to że w przypadku nieudanego skoku lub bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem, giniemy mocno brutalną śmiercią i ... musimy zaczynać od ostatniego zapisu kontrolnego. Mimo że na pierwszy rzut oka, nie jest to tak straszna wiadomość - to w praktyce okazuje się bardzo uprzykrzać rozgrywkę swoją monotonnością i brakiem wyrazu.

Trudny przeciwnik

W miarę przedzierania się na przód - nasz bohater odwiedzi wiele mrocznych zakątków. Lasy, cmentarze, pola bitew, miasta ... one wszystkie skrywają swoje tajemnice, które raz za razem potęgować będą w nas dodatkowy wymiar strachu i obawy przed kolejnym krokiem naprzód. Mimo iż na swej drodze wielokrotnie spotkamy ślepych przeciwników poruszających się wtem i nazad, to z największą bolączką gry przyjdzie nam się dopiero zmierzyć. Mam na myśli niedopowiedzenia ze strony mechaniki oraz poważne błędy w rozgrywce!

Przykładem mogą być wyrwy, ukryte zasadzki lub wnyki wystające z ziemi. W przypadku ich przeskoczenia, wielokrotnie będziemy pewni że nasz bohater da sobie z nimi radę lecz w praktyce okaże się to arcytrudnym zadaniem. Wydaje się jakby szerokość wyrw tworzona była na oko, gdyż za każdym razem nasz bohater ma dość duże problemy z jej przeskoczeniem a w przypadku porażki ekran zalewa wiadro czerwonej juchy i musimy zaczynać od początku. A nic tak nie wkurza jak częste cofanie zabawy o pewną odległość!

Minimalizm interfejsu w tym przypadku zdaje egzamin, gdyż nie zaśmieca nam ekranu zbędnymi ikonami które po prostu odwracałyby naszą uwagę. Na górze ekranu możemy jednak zauważyć specjalne paski które zapełniają się po zebraniu specjalnych mikstur. Jedna z nich pozwala nam dostać się do alternatywnej rzeczywistości i uporać się z problemem w teraźniejszości a druga służy nam jako oświetlenie drogi lub stworzenie klona postaci. W każdym wypadku umiejętności te przydadzą się w naszej wędrówce, choć niedopowiedzenie na początku przygody, że owe czary się nie regenerują podczas zabawy będzie nas kosztowało w przyszłości wiele niedogodności i nerwów.

Rain-Noir potrafi przytłoczyć!

Mimo kilku drobniejszych problemów technicznych i nieścisłości w samej mechanice, tytuł spotkał się z niezłym odbiorem ze strony graczy. Ci doceniają pomysł twórców i zabawę alternatywnymi rzeczywistościami, lecz największym z mankamentów gry są niekiedy drętwe animacje głównej postaci oraz wszechobecny mroczny filtr - dość mocno męczący oczy. Twórcy zapewne chcieli oddać gęsty i mroczny klimat rzucając na pierwszy plan winietowanie oraz ciągłe opady deszczu, ale podczas zabawy ten aspekt zaczyna bardziej denerwować niż sprawiać przyjemność. 

Mimo kilku problemów jakościowych, nie można przejść obok oprawy audiowizualnej. Ta czerpie garściami z horrorów i wychodzi jej to bardzo na dobre. Mroczny klimat towarzyszy nam już od samego początku, tylko podnosząc próg strachu i przerażenia. Przez większość czasu świat obserwujemy przez pryzmat wypranych barw i tylko w momencie używania zebranych mikstur, zdaje się on nabierać nieco więcej kolorów. 

Podsumowanie

Dream Alone to przykład gry bardzo niejednoznacznej pod wieloma względami. Podczas naszej podróży wielokrotnie natrafimy na podobne wizualnie miejscówki, które pokonamy bez większych trudności ale zdarzą się też i takie lokacje z którymi będziemy mieć nie lada problemy. Szczególnie takie które doprowadzą nas na skraj cierpliwości, zawyżonym poziomem trudności i wzmożoną monotonnością. Mimo iż czeka na nas ponad20 zróżnicowanych poziomów to przez zdecydowaną większość przygód miałem bardzo mieszane odczucia związane z czasami bardzo nieprzemyślanymi zabiegami. W połowie gry miałem nieodparte wrażenie że od tego momentu wszystko idzie z górki, jakby twórcom zabrakło dalszej weny przy kształtowaniu tytułu ... gdzie po pewnym czasie znów rozgrywka potrafiła mocno zadziwić. Tytuł potrafi przekonać do siebie każdego gracza, chociaż w obliczu powtarzalności lokacji oraz dość wysokiego poziomu trudności, nie każdy skorzysta z tej okazji!