Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

K-202 mityczny komputer Karpińskiego — część 3

Jak pamiętacie z poprzedniego wpisu, Pion Maszyn Matematycznych Zakładów Era otrzymał od angielskiej firmy Data-Loop zlecenie na wyprodukowanie 15 szt. jednostek centralnych komputera K-202. Zgodnie z przyjętą procedurą, zamówienie to trafiło do zespołu Karpińskiego za pośrednictwem Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego Metronex, które miało pośredniczyć także w zakupie i dostawie podzespołów na potrzeby produkowanych maszyn. Jak wynikało z zawartych umów, PHZ Metronex miało dostarczyć MB Metals piętnaście kompletnych jednostek centralnych K-202 wraz z dokumentacją, oprogramowaniem w cenie 6200 USD/szt. Z zamówienia wynikało, że miała to być już handlowa wersja komputera K-202. MB Metals rozważało także zamówienie jednego, kompletnego zestawu komputerowego, zawierającego jednostkę centralną, monitor WESTINGOUSE 1600, pamięć dyskową DRI-31 ewentualnie inne urządzenia peryferyjne. Zamówienie kompletnego zestawu uzależniono realizacji zamówienia na 15 szt. samych jednostek centralnych.

Już na tym etapie zaczęły się pierwsze problemy z realizacją zamówienia, a owe skromne piętnaście sztuk komputerów przysporzyło sporo kłopotów Zakładom ERA. Anglicy mieli nadzieje, że Karpiński dysponuje już linią produkcyjną umożliwiającą montaż komputerów niemal na skalę przemysłową. Tymczasem zarówno zespół Karpińskiego, jak i Zakłady Era nie były gotowe do produkcji komputerów, a ich montaż ciągle odbywał się w warunkach doświadczalnych. Prace nie przebiegały tak szybko, jak życzyłby sobie tego sam Karpiński. Wiązało się to nie tylko ze skromnymi możliwościami produkcyjnymi, ale problemami z podzespołami. Te, które były produkowane w Polsce, bardzo często nie spełniały wymagań technologicznych, natomiast procedura dostawy części z Anglii była dosyć czasochłonna, co szczególnie zaczynało irytować samego Karpińskiego.

Jacek Karpiński zaczął oskarżać Zjednoczenie Mera oraz PHZ Metronex i świadome sabotowanie produkcji K-202, a problem wcale do błahych nie należał. Około 85% części niezbędnych do produkcji K-202 pochodziło z importu z Anglii, a ich koszt oscylował w granicach 1800 dolarów. Karpiński postanowił obejść system i korzystając ze swoich pełnomocnictw jako konsultanta Data-Loop, postanowił zamawiać części na własną rękę, co jeszcze bardziej pogorszyło sprawę. Doszło do takiej sytuacji, gdy Data-Loop odmówiła wysyłki kolejnej dostawy podzespołów, domagając się uregulowania należności za części już dostarczone. PHZ Metronex nie chciał płacić za dostawy, gdyż zgodnie z procedurami, takich części nikt nie zamawiał, a w Metronex nie chciał płacić Anglikom za niezamówione podzespoły. Ostatecznie okazało się, że Karpiński zamówił części, ale „zapomniał” powiadomić Metronex o fakcie złożenia zamówienia oraz o konieczności zapłaty za poprzednie zamówienia, składane bezpośrednio. Warto też spojrzeć na samowolę Karpińskiego z nieco innej, bardziej ciemnej strony.

r   e   k   l   a   m   a

Jacek Karpiński będący oficjalnie konsultantem Data-Loop zamawiał w Data-Loop podzespoły niezbędne do prac nad K-202 z pominięciem PHZ Metronex. Podczas takich indywidualnych zamówień, nie sprawdzał cen rynkowych zamawianych podzespołów, nie negocjował cen ani nie kontrolował rachunków, jakie wystawiała za nie firma Data-Loop. Takie postępowanie szybko doprowadziło do sytuacji, że Data-Loop stało się swoistym monopolistą na dostawy podzespołów. Warto tu podkreślić fakt, że zakupy w Data-Loop pochłonęły około 70% kwoty wydanej na zakup wszystkich podzespołów, urządzeń i elementów niezbędnych do prac nad K-202. Data-Loop zapewniło sobie także wyłączne przedstawicielstwo na terenie Polski dla innych producentów podzespołów, niezbędnych do produkcji K-202.

Wzajemna niechęć i oskarżenia narastały z dnia na dzień. Karpińskie twierdził, że w PHZ Metronex pracują sami durnie, którzy świadomie sabotują jego pracę, natomiast Metronex twierdził, że powstałe problemy są efektem samowolnej działalności Karpińskiego. Problem nie dotyczył tylko samych części, ale nawet procedur związanych z prezentacją komputerów klientom.

PHZ Metronex nie chciał samowolnie dokonywać takich prezentacji, oczekując na zgodę Data-Loop i MB Metals. Przypomnijmy, K-202 był ciągle prototypem, a ten w świetle podpisanych umów był własnością Data-Loop. Karpiński organizował prezentacje, Metronex odmawiał wystawiania komputera, bo nie miał zgody Data-Loop, a Data-Loop nie wydawało takiej zgodny, gdyż nie wiedziało, że jest potrzebna. Oczywiście część nieporozumień wynikała z bolesnego styku zbiurokratyzowanej gospodarki socjalistycznej oraz prywatnego przedsiębiorstwa działającego według zasad wolnorynkowych. Nie da się jednak ukryć faktu, że znakomita część powstałych problemów wynikała z niefrasobliwości samego Karpińskiego.

Efektem takich relacji były coraz bardziej napięte stosunki pomiędzy Karpińskim, a dyrekcją Metronexu, Wzajemnie oskarżenia pojawiały się coraz częściej, a sam Karpiński skarżył się, że to świadome działania zlecone przez działaczy KC PZPR, którzy wolą wspierać mało efektywne Elwro niż jego K-202.

Znamiennym jest fakt, że nawet współpracownik Karpińskiego — inż. Jerzy Dyczkowski twierdził, że większość nieporozumień pomiędzy dyrekcją Metronexu a Karpińskim była niepotrzebnie eskalowana przez samego Karpińskiego. Jerzy Dyczkowski twierdził także, że nieprawdą jest, iż w KC PZPR działała jakaś frakcja uprzedzona do Karpińskiego. Zdaniem Dyczkowskiego, zdecydowana większość działaczy Komitetu Centralnego była dosyć przychylnie nastawiona do Karpińskiego i wizji jego komputera, natomiast bardziej szkodzili mu lokalni działacze partyjni i koledzy po fachu, których Jacek Karpiński potrafił skutecznie do siebie zniechęcać podczas bezpośrednich kontaktów związanych z realizacją projektu.

Strona Polska zdołała zrealizować zamówienia na 15 sztuk komputerów K-202 w wyznaczonym terminie i trafiły one do MB Metals w lipcu 1972 roku. Jednak zaniepokojenie wzbudziła jakość dostarczonych maszyn, która zdaniem Anglików daleko odbiegała od tego, czego oczekiwano. Podczas badania dostarczonych egzemplarzy ujawniono szereg wad wynikających głównie ze sposobu ich montażu, niewykrytych wad podzespołów oraz drobnych wad konstrukcyjnych. Anglicy nie byli także zadowoleni z oprogramowania systemowego, jakie do nich trafiło wraz z komputerami, sugerując jego zmianę lub daleko posunięte poprawki. Krótko mówiąc, MB Metals oczekiwało gotowego produktu, tymczasem otrzymało wczesną wersję prototypu, niepozbawioną wad i w dodatku fatalnie zmontowaną.

Reklamacja została przyjęta przez PHZ Metronex oraz Zjednoczenie Mera i skierowana do samego Karpińskiego. Jacek Karpiński przyjął i uznał reklamację, a w odręcznych notatkach na otrzymanym piśmie stwierdził możliwość usunięcia usterek sprzętowych i konstrukcyjnych w ciągu 30 dni od momentu przyjęcia zwróconych jednostek centralnych. Nikt jednak nie odniósł się do kwestii błędnego, zdaniem MB Metals, oprogramowania K-202.

Problem jakości okazał się na tyle poważny, że dyrekcja Zakładów Era zwróciła się do Ministerstwa Przemysłu z wnioskiem o poprawienie warunków produkcji komputera K-202 oraz podjęcie czynności zmierzających do przygotowania linii produkcyjnej mogącej zaspokoić zamówienia na kilkaset sztuk rocznie. Podjęcie takich działań wiązało się nie tylko z reorganizacją Zakładów Era, co uczyniono dosyć szybko, ale także z przekazaniem sporych środków dewizowych, a procedury ich przekazania zaczęły się niepokojąco przeciągać.

Czas płynął, dokumenty krążyły, a K-202 był ciągle niedopracowanym prototypem stającym się sporym problemem dla wszystkich stron. Anglicy dostrzegali, że przewaga K-202 nad innymi konstrukcjami zaczyna się kurczyć i nic nie wskazuje na to, by komputer w ostatecznej wersji miał się pojawić do końca 1972 roku. Polacy borykali się z problemami technologicznymi, brakiem niezbędnych dewiz i Karpińskim, który zdawał się żyć we własnym świecie, bez zrozumienia dla otaczającej go rzeczywistości. Sytuację pogorszył fakt, że PHZ Metronex częściowo odrzuciło reklamację złożoną MB Metals uznając, że zastrzeżenia dotyczące niewłaściwego lub braku oprogramowania nie mogą zostać uznane, gdyż nie były one przedmiotem zamówienia. Przypomnijmy, że oprogramowanie miała także dostarczyć firma Data-Loop. Ponadto, odżyła kwestia języka Cobol, którego w zamówionych zestawach nie było i nie był on przedmiotem umowy.

Taka sytuacja nie mogla się dobrze skończyć i dobrze się nie skończyła. Rozpoczęła się dosyć intensywna wymiana korespondencji pomiędzy Anglikami i dyrekcją Zjednoczenia Mera. Anglicy domagali się konkretów w sprawie produkcji i ostatecznej wersji K-202 twierdząc, że posiadają już zamówienia na kilkaset sztuk komputera w cenie około 6800 USD za sztukę, ale zamawiający nie będą czekać w nieskończoność. Z kolei Zjednoczenie Mera uspokajało, nie do końca panując nad tym, co się dzieje z projektem. Sam Karpiński wysyłał całkowicie sprzeczne informacje na temat postępu prac nad samym komputerem oraz nad procedurami wdrożenia go do produkcji seryjnej.

Ostatecznie w dniu 22 lutego 1973 roku MB Metals rozwiązało umowę dotyczącą współpracy nad komputerem K-202. Dyrekcja Zjednoczenia Mera rozpoczęła poszukiwania innych inwestorów na terenie Anglii, ale nikt nie zdecydował się na podjęcie współpracy przy K-202. Rozmowy prowadzone z kilkoma naprawdę znanymi producentami komputerów zakończyły się fiaskiem. Tu też czasem pojawiają się oskarżenia, jakoby Zjednoczenie Mera negocjowało tak, aby nic nie wynegocjować. Padają nawet zarzuty, że pod płaszczykiem rozmów na temat K-202 usiłowano zainteresować firmy zagraniczne komputerami Elwro. Być może i takie sytuacje się pojawiały, ale Zjednoczenie Mera stało i tak na pozycji straconej. W 1973 roku nie mogło zaoferować nic, co byłoby atrakcyjne dla zagranicznych producentów komputerowych, którzy zazwyczaj posiadali już w swojej ofercie komputery nowocześniejsze niż K-202. Krótko mówiąc, na bezsensownych przepychankach stracono cenny czas, który wystarczył innym producentom do nadrobienia strat.

Z umowy wycofała się także firma Data-Loop. Była ona zbyt mała (w rzeczywistości zatrudniała mniej niż 30 osób), by samodzielnie inwestować w rozwój i dystrybucję K-202, ponadto była zależna od MB Metals. Data-Loop od samego początku było zainteresowane zarabianiem na pośrednictwie w sprzedaży K-202 i oprogramowania, a nie na inwestowaniu w rozwój tego komputera.

Wydawać by się mogło, że wina za rozwiązanie umowy leży po stronie PHZ Metronex, Zjednoczenia Mera oraz Karpińskiego. Jednak i strona angielska nie pozostawała bez winy. Firma Data-Loop, która była zobowiązania do dostarczenia oprogramowania dla K-202 nigdy takiego oprogramowania nie dostarczyła i w całości powstało ono w Polsce. Data-Loop twierdziło z kolei, że oprogramowania dostarczyć nie mogli, gdyż nie dysponowali ostateczną wersją K-202.

Karpiński wielokrotnie twierdził, że jego komputer był nie na rękę działaczom partyjnym wolącym wspierać wrocławskie Elwro. Tymczasem właśnie po rozwiązaniu umowy z Anglikami, działacze partyjni dokonali oceny przedsięwzięcia i zarekomendowali dalsze prowadzenie prac nad K-202 oraz samodzielne wprowadzenie go na rynek krajowy, pomimo niechęci dyrekcji Elwro. Rekomendacja ta została przyjęta i zdecydowani się na dalsze kontynuowanie prac, jednak pod nieco już innymi założeniami. Tu też pragnę rozprawić się z jednym z najbardziej niesprawiedliwych zarzutów, jaki wysuwają sympatycy Karpińskiego wobec Elwro. Owszem, nikt w Elwro nie patrzył przychylnie na Karpińskiego, co wynikało głównie z jego opinii na temat inżynierów i programistów pracujących we Wrocławiu. Często przytaczane jest zdanie, jakie miało paść do ówczesnego premiera Jaroszewicza sugerujące, by ten coś zrobił z Karpińskim i K-202, bo "(...), bo nas wykończy ekonomicznie." . Zdanie to, kompletnie wyrwane z kontekstu, może sugerować, iż dyrekcja Elwro obawiała się konkurencji z K-202. Rzecz w tym, że dyrekcja Elwro nie tyle obawiała się konfrontacji z K-202, ale kosztów, jakie zostaną poniesione na jego wdrożenie do produkcji. Kosztów, na których pokrycie trzeba będzie przeznaczyć spore ilości dewiz, a tym samym może ich braknąć dla samego Elwro także korzystającego z zagranicznych podzespołów.

Mimo wszystko ustalono, że podjęte zostaną prace nad dopracowaniem komputera K-202 oraz usunięciem jego wad konstrukcyjnych, jak i wad związanych z technologią jego wykonania. Poprawiona wersja K-202 miała być dopasowana do potrzeb i warunków rodzimego rynku oraz przekonstruowana w ten sposób, by udział podzespołów produkowanych w kraju był większy niż dotychczas.

Mówienie, że w tych latach komuniści nie chcieli rozwoju, to jedna z lansowanych obecnie bzdur.

Dyczkowski

Zjednoczenie Mera miało powołać Zakłady Doświadczalne Mikrokomputerów działającego przy Zakładach Era i działających w ramach Zjednoczenia Mera. Zakłady Doświadczalne Mikrokomputerów miały zająć się tylko kontynuacją prac nad K-202 oraz przygotowaniem go do wdrożenia do produkcji. Z pozostałych po współpracy podzespołów postanowiono zbudować około 40-50 komputerów K-202 oraz udostępnienie ich zainteresowanym zakładom i instytucjom w celu zbadania ich przydatności podczas realizacji zadań, oraz zebrania uwag niezbędnych do naniesienia poprawek. Wyprodukowane komputery trafiły do rozmaitych zakładów pracy oraz centrów obliczeniowych, gdzie miały możliwość udowodnienia swojej przydatności i bez trudu wykazały, że była to naprawdę udana konstrukcja. Jeden K-202 przez blisko dwadzieścia lat działał w Hucie im. Lenina w Krakowie.

Jacek Karpiński miał zostać głównym konstruktorem w Zakładzie Doświadczalnym Mikrokomputerów i kontynuować swoją pracę wraz z zespołem, jednak Karpiński odmówił przyjęcia stanowiska i zrezygnował z pracy nad K-202. Odrzucił on też pomysł na przystosowanie K-202 do polskich podzespołów i jego przystosowanie do współpracy w ramach programu RIAD. Stwierdził, że przystosowanie takie jest możliwe, ale K-202 będzie o wiele wolniejsze niż obecnie. Nie widział też sensu zastępowania sprawdzonych i dobrych jakościowo podzespołów sprowadzanych z zachodu, miernymi podzespołami produkowanymi na terenie krajów socjalistycznych.

Wraz z zakończeniem jego prac nad K-202 rozpoczęły się też prawne problemy Karpińskiego, albowiem wraz z Data-Loop opatentował on komputer K-202 w Wielkiej Brytanii, z pominięciem Polski, co było sprzeczne z umowami pomiędzy Data-Loop i PHZ Metronex.

Jego dzieło było kontynuowane przez zespół, jaki powołał, a efekty jego pracy wcale nie przepadły bezpowrotnie, jak sugerują jego zwolennicy. Na podstawie komputera K-202 powstał komputer Mera-400, który zdanie członków zespołu pracującego nad nim, był ostateczną wersją K-202 dostosowaną do polskich możliwości technologicznych oraz potrzeb polskiego rynku komputerów. Jak łatwo stwierdzić, Mera-400 nie podbiła świata i bynajmniej nie była komputerem wyprzedzającym inne konstrukcje. Skoro była kontynuacją K-202, wnioskować należy, iż przypisywane mu wyprzedzanie swojej epoki o dziesiątki lat, jest także mocno naciąganą teorią.

Projekt K-202 pochłonął łącznie 160 mln zł oraz 3.2 mln zł.w dewizach. Dziś niewiele mówi się o kosztach całego przedsięwzięcia, natomiast wiele opinii wskazuje, iż rezygnacja z K-202 była podyktowana tylko irracjonalnymi pobudkami działaczy partyjnych.

Koszt wyprodukowania jednostki centralnej oszacowani na 2500 USD jednak to nie był zestaw gwarantujący możliwość jego użytkowania. Nie tylko podzespoły do K-202 były drogie i kupowanie za dewizy. Dewizy były także niezbędne na urządzenia peryferyjne, takie jak pamięć dyskowa (7000 USD), monitor (5000 USD), perforator taśmy (1850 USD).

Jak więc ocenić Karpińskiego ? Czy jego zwolennicy mają słuszność twierdząc, że swoista zmowa zabiła jeden z najlepszych komputerów w historii Polski ? Czy Karpiński był polskim Billem Gatesem ? A może wina leży po stronie samego Karpińskiego ? Jak ocenić tę postać ?

Nie chcę tu wydawać jednostronnych osądów, bo sam Karpiński nie był postacią klarowną. Niewątpliwie był niezwykle utalentowanym konstruktorem, choć jakoś mam opory by wzorem niektórych jego sympatyków, nazywać go geniuszem. Nie można jednak nie zauważyć, że zupełnie nie radził sobie podczas kontaktów interpersonalnych, miał skłonności do koloryzowania swoich zasług, ubarwiania wydarzeń oraz rzucaniem oskarżeń wobec innych. Bez wątpienia był kiepskim przedsiębiorcą. Wiele osób twierdzi, że to komunizm podciął mu skrzydła. Nieprawda. Karpiński bezskutecznie usiłować prowadzić biznes w niekomunistycznej Polsce. Bez sukcesu usiłował wprowadzić na rynek Pen-Readera, a to przedsięwzięcie zakończyło się dla niego finansową katastrofą. Bezskutecznie usiłował wdrożyć do produkcji kasy fiskalne, choć właśnie wówczas stawały się one obowiązkowe i wydawałoby się, że czas na ich wdrożenie był idealny.

W zupełności nie zgadzam się z porównaniem go do Billa Gatesa i ciągle zastanawiam się, skąd właśnie takie porównanie osób zupełnie od siebie się różniących. Bill Gates nie był konstruktorem. Był dobrym, choć nie wybitnym programistą i świetnym biznesmenem ? Gdzie tu podobieństwo ? Jacek Karpiński bez wątpienia też nie był Stevem Jobsem. Jobs był miernym inżynierem i miernym programistą, ale świetnym managerem. Jedyne podobieństwo Karpińskiego i Jobsa to skłonność do nazywania innych idiotami i dyskredytowania ich osiągnięć. Moim zdaniem, kluczem do zrozumienia Karpińskiego jest Steve Wozniak. Świetny konstruktor, świetny programista i kiepski biznesmen. Być może pech Karpińskiego polegał na tym, że w przeciwieństwie do Wozniaka, nie znalazł on swojego Jobsa, który pozwoliłby mu zająć się konstruowaniem i programowaniem, a nie pozwoliłby mu się zajmować biznesem i zarządzaniem.

Jednego jednak możemy być pewni. Karpińskiemu, mimo jego wielu wad, należy się pełen szacunek i podziw. Nie była to postać łatwa do zrozumienia i nie żyła w łatwych czasach.
 

sprzęt

Komentarze