W czynieniu Microsoftu bardziej transparentnym (niezależnie od woli przedstawicieli firmy) kolejnymi osiągnięciami może pochwalić się niezastąpiony WZor. Opublikowane przez niego dokumenty jednoznacznie wskazują, że kompilacje systemu posiadają dokumentację, w której opisane są dość szczegółowo zawarte nowości.
Można się więc z nich dowiedzieć na przykład o opisywanych przez nas po wycieku (znów punkt dla WZora) kompilacji numer 10537 zmianach w interfejsie Windowsa 10 – powyższy zrzut ekranu zawiera udokumentowany opis nowości, jakie zostały wprowadzone w menu kontekstowym w momencie, gdy użytkownik kliknie prawym przyciskiem myszy na pasek zadań.
Wspomniany już postulat udostępnienia użytkownikom bardziej szczegółowego opisu kolejnych aktualizacji cieszy się sporym poparciem i zebrał już 2684 głosów. W ciągu trzech dni ich liczba zwiększyła się zatem o niecały tysiąc. To jednak nie zdaje się robić na Microsofcie wrażenia. Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie cokolwiek w kwestii transparentności aktualizacji miało się zmienić.
Nie jest co prawda jasne czy wyciekła dokumentacja zawiera wszystkie wprowadzone w kolejnej kompilacji zmiany, niemniej trudno być zaskoczonym faktem, że Microsoft – do użytku wewnętrznego – taką posiada. Pozostaje zatem otwarte pytanie: dlaczego nie decyduje się jej udostępniać choćby uczestnikom programu Windows Insider, którzy mają przecież duży wkład w odnajdywanie kolejnych błędów?