A prezentuje się ono bardzo niepozornie. Metaliczny walec o średnicy 5,9 cm i wysokości 1,18 cm kryje jednak ogromne możliwości, które rzeczywiście mogą być początkiem rewolucji w obsłudze komputerów, nie tylko interfejsów dotykowych. Paradoksalnie jednak Surface Dial jest osiągnięciem na wskroś wtórnym – po latach jasnym staje się bowiem, jak wielki potencjał tkwi w... pokrętle.
WIDEOMicrosoft Surface Studio | App Partners
Podczas wczorajszej imprezy Microsoft zaprezentował jedynie wąskie zastosowanie Surface Dial, z którego ucieszą się przede wszystkim graficy. Trzeba przyznać, że możliwość położenia na ekranie Surface Studio fizycznego urządzenia, które nie tylko będzie wchodziło w zaawansowane interakcje z oprogramowaniem, ale także zmieniało swoje zastosowanie w zależności od kontekstu, robi ogromne wrażenie. Możliwość wyboru koloru pędzla z palety dzięki obrotowi Dial zostanie zapewne do granic wyeksploatowana w materiałach promocyjnych. I słusznie, bo jest czym się chwalić.
Surface Dial już teraz może bowiem służyć do obsługi nawet mniej zaawansowanego oprogramowania i to bez konieczności osadzania go na ekranie. A scenariuszy, w których pokrętło odnajdzie się doskonale będzie coraz więcej. I nie chodzi tylko o sam gest obrotu, ale także o okrągłe menu kontekstowe, jakie wyświetlone zostanie na ekranie po stuknięciu w urządzenie. Microsoft umożliwi twórcom oprogramowania możliwość tworzenia własnych menu w kontekstach aplikacji. Na myśl sama przychodzi dokładna co do stopnia nawigacja po ścieżkach audio i wideo.
Nie warto obrażać się na rozwiązania, które – wydawałoby się – nie przystają do nowego wspaniałego świata z drugiej dekady XXI wieku. Od lat mamy do czynienia z przekonaniem, że do komputerów w kolejnych stadiach rozwoju nie przystoi wręcz element rodem z obudowanej drewnem radioli. Możliwości wszędobylskich przycisków i przełączników, które przecież najczęściej sprawują jedynie funkcje binarne, nijak się mają do pokrętła o rozsądnej podziałce na kilka pozycji. Przyciskowe i przełącznikowe szaleństwo osiągnęło zabawne kuriozum szczególnie w skeumorficznych interfejsach Apple, gdzie naśladownictwo materiału nijak miało się do naśladownictwa ergonomii.
A te z kolei można mnożyć w nieskończoność – przecież w Dial można stuknąć, co może rozwijać kolejne i kolejne poziomy radialnego menu. Konieczność nawigacji do paska narzędziowego czy prawoklik wyświetlający menu kontekstowe, a następnie prześlizgiwanie się po kolejnych pozycjach wertykalnej listy, rzeczywiście może przejść do lamusa. Kto wie, może w parze z myszką. A to za sprawą duetu tak skrajnie analogowego, jak palec i pokrętło – być może największa innowacja w obsłudze zaprezentowana nie tylko podczas wczorajszej imprezy Microsoftu, ale w ciagu ostatnich lat.