Muzyka jest dziś zbyt darmowa – artyści wzywają do zaostrzenia prawa

Muzyka jest dziś zbyt darmowa – artyści wzywają do zaostrzenia prawa
03.04.2016 18:53
Muzyka jest dziś zbyt darmowa – artyści wzywają do zaostrzenia prawa

Miłośnicy muzyki mogą przebierać w legalnie działającychserwisach streamingowych i sklepach, które w przystępnej cenie dajądostęp do utworów artystów znanych i mniej znanych. Co jednak ztego, skoro i tak większość internautów szukając muzyki znajdujeją przede wszystkim na YouTube, serwisie wypchanym wszystkim, czegodusza zapragnie, a z którego wykonawcy praktycznie nic nie mają? Tow końcu musi się zmienić – przynajmniej uważają tak czołowiartyści, którzy podpisali się pod listem otwartym, wysłanym doamerykańskiego urzędu patentowego.

Chroniony przez amerykańską ustawę DMCA serwis wideo Google'ajest dziś legalnie działającą przystanią fonograficznegopiractwa, i to rosnącą szybciej niż jego konkurenci. Nieposiadanieoficjalnego kanału na YouTube jest dla muzyków drogą do brakuznaczenia. I o ile z odtworzeń na tych oficjalnych kanałach artyścimają jakieś wpływy z reklam, to łatwość udostępnianiacyfrowych treści sprawia, że serwis ten pełen jest utworówudostępnionych z pogwałceniem praw autorskich, często w wysokiejjakości i bez jakichkolwiek reklam.

Wspomniane prawo DMCA (Digital Millenium Copyright Act) dajebowiem operatorom platform internetowych z treściami generowanymiprzez użytkowników wolną rękę w takim biznesie – unikająoskarżeń o współudział w piractwie, jeśli tylko zapewniąsprawnie działający mechanizm zgłaszania naruszeń prawautorskich. YouTube i większość jemu podobnych serwisów takimechanizm oczywiście oferuje – wyklinany przez użytkowników,pozwala łatwo zablokować udostępnione nagrania, obłożyć jereklamami a zyski z ich wyświetlania przekazać uprawnionymwłaścicielom.

Zdaniem sygnatariuszy listu skierowanego do amerykańskeigo urzędupatentowego, rozwiązanie to dziś jest nie do przyjęcia. Muzycznabranża jest przekonana, że serwisy internetowe wyrosły napiraceniu tworzonych przez nią treści, przynosząc wielkie zyski znielegalnie hostowanej muzyki, wszystko kosztem artystów. W 1998roku DMCA miało jeszcze jakiś sens, łatwo było artystom iwytwórniom wychwycić przypadki nieuprawnionej dystrybucji muzyki winternetowych serwisach. 18 lat później Internet jestnieporównywalnie większy, każdej sekundy do YouTube'a wgrywanejest wiele godzin nagrań.

Nawet zautomatyzowane systemy do wychwytywania naruszeń, takiejak ContentID, nie potrafią temu zapobiec. Być może nawet operatorzyserwisów nawet nie chcą temu zapobiegać – tylko zyskują na tejszarej strefie internetowej muzyki. Istniejące prawo ma więcszkodzić możliwościom wyżycia artystów z owoców swojej pracy,co za tym idzie prowadzić nawet do *wyciszenia następnegopokolenia twórców, jeśli warunki gospodarcze nie pozwolą nakariery muzyczne * – i co zatym idzie zagrozić przyszłości samej muzyki.

List, pod którym podpisałysię takie persony muzycznego świata jak Christina Aguilera czydeadmau5, budzi jednak zdziwienie wśród analityków branży. Przedewszystkim nie wiadomo, dlaczego został wysłany do urzędupatentowego, nie mającego żadnej władzy zmiany prawa – wszystko,co jego urzędnicy zrobić mogą, to powołać komisję, która zbadaistniejące prawo i wyda w tej kwestii swoją opinię.

Jak widać, branże „kreatywne”, do tej pory nie potrafią sięodnaleźć w cyfrowym millenium, w którym zerwane zostałopołączenie między nośnikiem a informacją. Jak sprzedawać zera ijedynki, gdy koszt ich replikacji jest w praktyce zerowy? Co gorsze,na globalnym rynku muzyki branża muzyczna sama dewaluuje wartośćswojej pracy, wydając wciąż nowe i nowe (a przecież jakżewtórne) albumy, mimo że stare wciąż istnieją na rynku – i sięnie psują. Winylowa płyta z czasem przestawała się nadawać doużytku, hostowany w chmurze plik FLAC będzie równie dobrze brzmiałza sto lat co i dzisiaj. Oczywiście, jest grono kolekcjonerów,kupujących wydania specjalne albumów za niemałe pieniądze, ale tonisza – przeciętny konsument ani nie ma na tyle dobrego słuchu,by uznać darmową muzykę z YouTube'a za gorszą, ani na tylegrubego portfela, by kupić wszystko, co mu się spodoba.

Kto wie, czy w przyszłości wynaleziony w początkach XX stuleciamodel biznesowy branży muzycznej – sprzedawanie tanich w produkcjiutworów milionom konsumentów na fizycznych nośnikach – będziemusiał odejść do lamusa. I to wcale nie z tego powodu, żezastąpią go przychody ze streamingu, z którego artyści niewieleco mają. Być może muzycy znów będą jak kiedyś musieli żyćwyłącznie z muzyki na koncertach, swoje zdigitalizowane, masowokopiowane utwory traktując wyłącznie jako narzędzie(auto)promocji.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (71)