Wizerunkowo to dla Microsoftu katastrofa. Według poprawionejmetodologii Net MarketShare, popularność Edge wśród użytkownikówWindowsa 10 spadła w ostatnim miesiącu do 13,82%, a na całym rynkukomputerów desktopowych do 3,68%. Słabo to wygląda, biorąc poduwagę to, że przed zmianami Edge miało być używane przez nawet28,5% wszystkich użytkowników Windowsa 10. Co się więc stało?
Net Applications wyjaśnia, że to wina aktywności botów.Dochodzi do sytuacji, w której obserwowany ruch z niektórych dużychpaństw będzie całkowicie ruchem botów, przeznaczonych dogenerowania wartościowych kliknięć w reklamy. Takiezautomatyzowane systemy, próbujące naśladować zachowania ludzi,symulują dziś najczęściej kliknięcia z platformy Windows 10 zEdge, uważanej za wartościową.
Filtrowanie danych pochodzących z takiej aktywności botów tonic nowego, jednak dopiero niedawno Net Applications zaczęło sobieradzić z ich nową generacją. Nowe techniki detekcji pokazały, żew pewnym momencie nawet połowa odnotowanego z Edge ruchu to boty.Dopiero w ostatnich miesiącach aktywność botów spadła do około30%.
Nie inaczej wyglądała sytuacja z Internet Explorerem. Powycięciu ruchu z botów, jego popularność spadła ponaddwukrotnie. Nic więc dziwnego, że łączne udziały przeglądarekMicrosoftu w ostatnim badaniu (listopad 2017) wyniosły 16,3%. Wstyczniu 2017 przeglądarki Microsoftu miały łącznie 32,7% rynku…ale po odfiltrowaniu ruchu z botów, było tego tylko 17,3%.
Zauważyć można, że te poprawione wyniki są znacznie bliższetemu, co pokazywał w swoich badaniach StatCounter, który dziś dajeInternet Explorerowi globalny udział na poziomie 8,5%, zaśMicrosoft Edge 10,9%. Trendy w badaniach obu firm jasno pokazują –jeśli nie stanie się cud, to popularność microsoftowychprzeglądarek może spadnie poniżej poziomu Firefoksa. Nowarewolucyjnawersja przeglądarki Mozilli została przyjęta życzliwie przezużytkowników, da się zauważyć, że wiele osób dotychczaskorzystających z Chrome zdecydowało się zainstalować Firefoxa 57.