O tym, jak sieć AT&T oszukuje klientów ws. 5G. Ciekawe, czy ktoś podłapie ten pomysł w Polsce
Idę o zakład, że gdyby zapytać statystycznego przechodnia, czym różni się łączność 5G od 4G, to zapewne usłyszelibyśmy krótko: prędkością. (Oczywiście pod warunkiem, że w pierwszej kolejności ankieter nie dostałby parasolką za promowanie «generatora bezpłodności i zła wszelkiego»).