Wyrok dotyczy sprawy jeszcze z 2016 roku, kiedy to prezes UOKIK-u, Marek Niechciała, zadecydował o nałożeniu na firmę kary za przedłużanie umów na usługę Neostrady oraz telefonii, bez ich wyraźnej zgody. Prowadzone wówczas postępowanie zostało wszczęte na podstawie skarg klientów Orange. Tego rodzaju praktyki wiązały się dla użytkowników z negatywnymi skutkami. Jak podaje UOKIK, klienci byli zmuszani przez firmę do zwracania ulgi w przypadku wypowiedzenia umowy pomimo faktu, że wcześniej sami nie wyrazili zgody na jej kontynuację.
W opisie całej sytuacji UOKIK podaje, że jeżeli klient Orange przed zakończeniem kontraktu nie podjął żadnych działań, umowa automatycznie przekształcała się w kolejną, zawartą na czas oznaczony. Zależnie od usługi, mogło to być 6 miesięcy w przypadku Neostrady oraz 12 lub 24 miesiące jeżeli umowa dotyczyła innych usług.
Konsultanci Orange, w rozmowach z klientami, nie informowali ich o możliwości uniknięcia automatycznego przedłużenia abonamentu. Padały w nich także nieprecyzyjne określenia mające na celu utrzymanie abonentów. Wraz z postępowaniem UOKIK-u, firma częściowo zmieniła swoje praktyki.
UOKIK ustalił, że te wątpliwe etycznie praktyki mogły trwać w stosunku do umów zawartych (lub przedłużonych) co najmniej od listopada 2010 r. Póki co nie wiadomo, czy Orange zdecyduje się na złożenie kasacji do Sądu Najwyższego. Wiadomo, że firma oczekuje na pisemne uzasadnienie.