Działanie strony jest bardzo proste. Porównuje ona cotygodniowe raporty 10 najintensywniej pobieranych filmów z serwisu TorrentFreak z ich dostępnością w różnych usługach VoD. Informacje o możliwości obejrzenia danej produkcji na Netfliksie, Amazon Prime, Google Play, iTunes, Sony Entertainment Network, Vudu, Hulu, Hitbliss, Redbox, YouTube, Epic, Streampix oraz SnagFilms pobierane są z serwisu CanIStreamIt.
Wyniki porównania okazały się mało optymistyczne. W minionym tygodniu spośród dziesięciu najczęściej pobieranych z torrentów filmów, czterech nie można było w żaden sposób legalnie zdobyć w postaci cyfrowej. Trzy z nich można było wypożyczyć za opłatą, żaden z nich nie był dostępny do obejrzenia online. Najwięcej, bo sześć z nich, można było kupić w postaci cyfrowej. Ten schemat powtarza się od miesięcy — najczęściej pobieranych filmów po prostu nie ma w monitorowanych usługach. Jerry Brito, kierujący PiracyData, twierdzi, że po prostu nie ma alternatywy. Filmy trafiają do sieci peer-to-peer, bo nie można ich znaleźć nigdzie indziej.
To samo zjawisko można zaobserwować przy serialach. Nie jest to oczywiście jedyny powód, dla którego internauci sięgają po nieautoryzowane źródła multimediów, ale z pewnością jest jednym z bardziej istotnych czynników.