Mechanizm byłby niezwykle prosty i wzorowany na tym stosowanym od dawna przez komercyjne stacje telewizyjne, acz oczywiście odpowiednio zmodyfikowany. Jeżeli kiedyś wejdzie w życie, podczas zabawy z konsolą, albo na komputerze, gra w pewnym momencie zwolni, co oznaczać ma, że za moment na ekranie pojawi się reklama. Po jej wyświetleniu zabawa zostanie wznowiona, a w przypadku dłuższych materiałów promocyjnych ewentualnie przewinięta o kilka sekund, żeby gracz przypomniał sobie, gdzie skończył.
Patent z punktu widzenia konsumenta może wydawać się bzdurą, nie należy jednak zapominać, że w telewizji także kiedyś nie było reklam w środku nadawanego filmu. Pozostaje pytanie, czy chodziłoby o stosowanie systemu wyłącznie w przypadku gier darmowych, w ten sposób je utrzymując i za pozyskane z reklam środki rozwijając, czy też przy postępującym przenoszeniu wszystkiego do chmury oraz coraz powszechniejszym wymaganiu od graczy stałego dostępu do Internetu to nie stanie się kiedyś jednak ogólno panującą modą...