Windows 11 dostępny do pobrania, ale tak naprawdę dla kogo? (OPINIA)

Strona głównaWindows 11 dostępny do pobrania, ale tak naprawdę dla kogo? (OPINIA)
05.10.2021 13:34
Windows Update w Windows 10
Windows Update w Windows 10
Źródło zdjęć: © dobreprogramy | Oskar Ziomek

Windows 11 stał się dostępny dla każdego - przynajmniej teoretycznie, bo praktyka jest zupełnie inna. System można od dziś instalować w najnowszych komputerach z Windows 10 i tylko w nich, bo w starszych producent chce na bieżąco sprawdzać, czy wszystko działa jak należy.

"Na papierze" takie podejście należy uznać za właściwe, bo dzięki temu Microsoft chce uniknąć podobnej wpadki do tej, jaką użytkownicy Windows 10 pamiętają z października 2018 roku. Prowadzi to jednak do fragmentacji i zamieszania, które są zbędne. Apple potrafi z dnia na dzień udostępnić wszystkim nowy system. Microsoft woli, by nawet po kilku miesiącach od premiery Windows 11 "każdy korzystał z innej wersji".

Żeby było ciekawiej, problemy widać od pierwszej chwili. Można się uprzeć, że w tym przypadku to niedopracowanie Windowsa 10, a nie Jedenastki, ale mimo to trudno uznać wpadkę widoczną poniżej za skuteczną zachętę do instalacji nowego systemu. Okno w Windows Update wyświetla się poprawnie wtedy, gdy jest odpowiednio duże. O dopasowanie tekstu do pomniejszonego nikt już nie zadbał.

Windows Update w Windows 10
Źródło zdjęć: © dobreprogramy | Oskar Ziomek
Windows Update w Windows 10

Uszczypliwi skupią się jednak na czym innym - dostępności, a raczej jej braku. Cóż bowiem z tego, że mamy dziś premierę Windows 11, kiedy w praktyce mało kto może zainstalować nowy system. Szybka ankieta w redakcji pokazuje, że tylko kilka komputerów z Windows 10 jest w ogóle gotowych na instalację Windows 11. W znakomitej większości z nich i tak aktualizacji nie da się pobrać - bo Microsoft wdraża system w transzach i bez kombinowania nie da się tego przeskoczyć.

Efekt jest więc taki, że choć nowy system teoretycznie od dziś dostępny jest dla każdego zainteresowanego, w praktyce może zadziałać w nielicznych komputerach. Należy dysponować stosunkowo nowym sprzętem lub wręcz zamówić najnowszy laptop, który na pewno dostanie aktualizację od ręki - Microsoft przedstawiał listę proponowanych komputerów nie tak dawno temu.

Chociaż z jednej strony takie podejście jest skrajnie bezpieczne i niektórym na pewno się podoba, w praktyce rozciąga dzisiejszą premierę Windows 11 na dobre pół roku, albo i dłużej. Użytkownicy Windows 10 będą przez najbliższe miesiące żyć nadzieją, że w końcu dostaną możliwość instalacji Jedenastki, choć w praktyce nikt nie wie, kiedy to się stanie. Przypuszczam, że na tym etapie sam Microsoft też nie.

Producent tłumaczy się "przygotowywaniem systemu specjalnie dla użytkownika", ale w praktyce to po prostu ładnie ubrane w słowa realia wskazujące, że "jeśli pojawią się jakieś błędy, to wstrzymamy wdrażanie, żeby nie robić pod górkę kolejnym osobom".

Każde podejście ma swoje zalety i wady, ale przyjęta przez Microsoft taktyka wydaje się nie być dobrze przygotowana. Założę się, że w pierwszym czy drugim kwartale 2022 roku wciąż w komputerach z "okienkami" będzie królować Windows 10, a Jedenastka trafi co najwyżej do kilkunastu, góra kilkudziesięciu procent użytkowników.

Pomijając oczywiście kwestię tych użytkowników, którzy o premierze Windows 11 w ogóle nie wiedzą, a jest ich większość. No i zapominając o kolejnej "dużej wersji" Windowsa 11, która zapewne do tego czasu też zdąży już zostać wydana.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (162)