Rozszerzenie przedstawiające się niewinną nazwą Chrome Enginesłuży do spowalniania odtwarzania wideo w YouTube o 1% dziennie, ażdo osiągnięcia 70% szybkości początkowej. Oprócz tego w żadeninny sposób nie zdradza swojej aktywności. Jeśli zaś zostaniezainstalowane na przeglądarce z włączoną synchronizacjąrozszerzeń, rozniesie się na inne urządzenia ofiary.
Ofiara tego żartu może oczywiście próbować kompensowaćspowolnienie przyspieszaniem odtwarzania w YouTube, ale z tego cowidać w kodzie źródłowym, i taką sytuację przewidziano –rozszerzenie adaptuje się do wprowadzonych przez użytkownika zmian.
Chcący popełnić żart, którym zachwycająsię redaktorzy Lifehackera, pownni odwiedzić repozytoriumgit rozszerzenia i pobrać z niego plik o nazwiechrome-engine-packed.crx, klikając link o nazwie Zobacz czysty.Instalacja rozszerzeń spoza repozytorium możliwa jest wprzeglądarkach chromopodobnych po otworzeniu widoku rozszerzeń(chrome://extensions w pasku adresowym), a następnie przeciągnięciupobranego pliku crx na tę stronę i kliknięciu Dodaj rozszerzenie.
Oczywiście nie polecamy czynić takich złośliwości. Istnienietego typu rozszerzeń demonstruje raczej problem związany zaktywnością dodatków do przeglądarek, których aktywność wżaden sposób nie jest sygnalizowana na stronach internetowych,otwierając spore pole do nadużyć.
Usunięcie rozszerzenia jest banalnie proste, wystarczy w widoku rozszerzeń (chrome://extensions) jednym kliknięciem wysłać Chrome Engine do kosza. Odtwarzanie wideo w YouTube wróci do normalnej szybkości.
Wielu użytkowników nie ma jednak nawet pojęcia, że coś takiego jak rozszerzenia w ogóle istnieje –czy przeglądarka nie powinna wychodzić im naprzeciw, sygnalizującpotencjalne problemy sprawione przez nieznane im dodatki?