Należy tu zaznaczyć, że aplikacja dla Apple Watcha nie jest oficjalnym projektem autorów Tindera. Pomysł powstał w agencji T3. Agencja specjalizuje się w mediach społecznościowych i eksperymentuje także ze znanymi markami, jak Sprite czy Coca-Cola.
Agencja wykorzystała nowe możliwości Apple Watch SDK i SDK dla Android Wear, co pozwoliło zaprząc do pracy wbudowany w niektóre zegarki monitor tętna. Dzięki temu aplikacja szybko dostaje informacje o tym, czy oglądane właśnie na ekranie zdjęcie powoduje, że komuś serce zabije mocniej. To z resztą jedna z przewag Tindera nie wymagającego rąk nad Tinderem na smartfony – podobno zdjęcie oceniane jest sercem, a nie rozumem i palcami.
Ponadto wysiłek związany z przesuwaniem zdjęć został zredukowany do minimum, gdyż do przechodzenia do następnych zdjęć nie trzeba używać rąk. Wystarczy więc znaleźć sobie wygodną pozycję z ekranem Apple Watcha czy też Gear Live'a na widoku, by delektować się dostarczanymi zdjęciami i błogą bezczynnością.
Tak przynajmniej mówi teoria, bo w praktyce na tętno ma wpływ dużo więcej czynników, niż tylko atrakcyjne zdjęcie na malutkim ekranie. Osoby raczące się kawą lub spędzające czas w miejscach, w których grozi im coś zaskakującego, mogą spodziewać się niekontrolowanych polubień. Za tym z kolei może iść potrzeba wyjaśnienia, że to nie zdjęcie podniosło ciśnienie, ale powiedzmy… telefon od szefa. Albo co gorsza podniosło, ale to wcale nie znaczy, że się podoba.
Rozwiązanie to nie jest doskonałe, ale z pewnością bardziej eleganckie i higieniczne, niż automatyczna przesuwarka do zdjęć na Tinderze. Pozwolę sobie przypomnieć:
[vimeo=http://vimeo.com/111997940]Ten projekt podbił kilka części Internetu pod koniec maja, a przy tym nawiązał do „mięsnej” twarzy usługi. Aplikacja Hands-free Tinder dla zegarków ma niebawem pojawić się w sklepach App Store, a później także w Google Play – wtedy będziemy mogli przekonać się, na ile skutecznie rozpoznaje szybsze bicie serca na czyjś widok i jaki ma ono wpływ na nawiązywanie kontaktów. Kto wie, czy jeśli aplikacja się przyjmie, jej twórcy nie sięgną po kolejne sensory – na przykład czujnik wilgotności skóry i akcelerometr.