Według Elisona, który sam jest cenionym biznesmenem i wizjonerem, Steve Jobs był jak Picasso i Edison. Kiedy był związany z firmą Apple, ta kwitła, przeżywała swoje najlepsze momenty. Kiedy odchodził — upadała. Zdaniem założyciela Oracle'a, historia powtarza się na naszych oczach właśnie teraz. Przed firmą spod znaku jabłka widzi trudne, ciemne i zimne dni. A Jobs już nie wróci.
Ellison Wydaje się dobrze znać Apple. W 1997 roku, po powrocie Jobsa, został członkiem rady nadzorczej firmy. Stanowisko to zajmował do 2002 roku, kiedy to uznał, że ma zbyt napięty grafik, aby mógł poświęcać Apple'owi dostatecznie dużo czasu. Jednak jego przewidywania, mimo że idą w parze z niepokojami inwestorów i niezbyt atrakcyjnymi (jak na Apple) cenami akcji, nie muszą się spełnić. Tim Cook nie jest Steve'em Jobsem, ale kwartał za kwartałem firma pod jego rządami notuje ogromne zyski i z pewnością ma rezerwy, które wystarczą jej na istnienie jeszcze przez kilka lat — a to mnóstwo czasu na wymyślenie kolejnej rewolucji.