Projekt wiatru w żagle nabrał po ciepło przyjętym odkurzeniu innej klasycznej produkcji, od dawna wypatrywanej gry Grim Fandango w HD, ale poza sprawami biznesowymi ważny był również skład osobowy zespołu plus dostęp do materiałów z pierwowzoru. Tim Schafer, głowa przedsięwzięcia, podkreśla, że w tej chwili miał jeszcze to szczęście, że był w stanie zagonić do roboty niemal wszystkie te same osoby, które pomagały przy oryginalnym wydaniu, co lada chwila mogło się zmienić. Udało się również pozostawić tu ciekawy dodatek w postaci innej przygodówki, czyli Maniac Mansion. Zanim to stało się modne, Day of the Tentacle oferowało opcję grania w grę w grze na rysowanym PC. Otrzymywaliśmy tu dwa produkty w jednym, w tym przypadku obie części całej serii.
Ten bonus pozostanie w nienaruszonym, rozpikselowanym stanie, danie główne jednak to zupełnie co innego. Na nowo przerysowano około 100 teł i 10 tysięcy animacji, starając się pozostać przy tym w tonie pierwowzoru. Ostatecznie oprawa prezentuje się jak oryginał z nałożonym filtrem wygładzającym krawędzie, niemniej wszystkie grafiki powstały w sumie od nowa. Gdyby ktoś tęsknił do dawnych czasów, pod jednym przyciskiem dostanie przełączanie się między grafiką oryginalną, a odświeżoną. Nie będzie też problemu z dowolną konfiguracją sterowania, by zamiast komend na dole ekranu korzystać na przykład z dużo wygodniejszego na konsolach menu kołowego.
Z oprawą dźwiękową nie kombinowano zbytnio, ale z powodu swobodnego dostępu do pierwotnych nagrań. Stare taśmy odsłuchano, odrestaurowano cyfrowo, podzielono ładnie na partie i dlatego Bernard oraz spółka, którzy próbują powstrzymać przebrzydłą fioletową mackę przed opanowaniem świata, przemówią do nas głosami znajomymi, a do tego po prostu świetnej jakości. Przypomnicie sobie fantastyczne partie nagrane przez aktorów, jeżeli zaś graliście wcześniej tylko w obcięta wersję dyskietkową tytułu, czyli taką bez głosów, odkryjecie go zwyczajnie na nowo. Na pewno będzie warto.