ASUS wprowadził na rynek relatywnie niedrogi zegarek ZenWatch, bazujący na Android Wear. ZenWatch jest promowany jako produkt luksusowy, nosi się go na skórzanym, ręcznie szytym pasku z oryginalną klamrą, przypominającą zapięcia bransolet niektórych zegarków sportowych i do nurkowania. Pod względem wzornictwa i jakości wykonania naprawdę trudno cokolwiek mu zarzucić.
W eleganckiej obudowie znajdziemy 1,63-calowy ekran AMOLED (320 × 320), Snapdragona 400 1,2 GHz, 512 MB pamięci operacyjnej, 4 GB pamięci masowej, Bluetooth 4.0, 9-osiowy akcelerometr i czujnik tętna umieszczony w pasku. Podobnie jak właściciele zegarka firmy Apple, również nabywcy ZenWatcha mogą cieszyć się codziennym ładowaniem urządzenia. Cena zegarka Asusa wyniesie nieco ponad tysiąc złotych (200 funtów).
Walkę z Apple Watch ASUS rozpoczął stwierdzeniem, że trzeba postradać zmysły, mieć za dużo pieniędzy i naprawdę postradać zmysły, żeby kupić „złote jabłko”. ZenWatch jest według autorów reklamy „logicznym wyborem”, wiec jeśli ktoś jest jeszcze w stanie mniej-więcej wyciągać wnioski, z pewnością kupi to urządzenie. Na grafice zabrakło tylko wizerunku zmarłego niedawno Leonarda Nimoya.
A skoro już mowa o logice, nie można zapominać o tym, że Apple Watch występuje nie tylko w złotej kopercie i będzie można go kupić już za 349 dolarów, co jest już ceną konkurencyjną dla ZenWatcha. Ponadto póki co współpraca Android Wear z systemem iOS istnieje w strefie marzeń i niejasnych plotek. Z takim argumentem nie da się walczyć i jeśli ktoś postradał tu zmysły, jest to osoba kupująca ZenWatcha do iPhone'a.
Problem w tym, że od kilku pokoleń złoty zegarek jest pewnym symbolem zasobnego portfela noszącego, zwłaszcza że jest to w zasadzie jedyny rodzaj biżuterii ogólnie akceptowany przez mężczyzn. Nie zawsze jest okazja by założyć brylantową spinkę do krawata i złote spinki do mankietów, a naszyjniki i kolczyki często nie są mile widziane, więc panowie są skazani na demonstrowanie swojego statusu zegarkiem. Szczególnym szacunkiem darzone są zegarki tych marek, których ceny z założenia nigdy nie zeszły i nigdy nie zejdą poniżej pewnego ogólnie znanego poziomu – Rolex, Cartier, Breitling, Piaget czy Hubolt. W Polsce jest to kilkanaście tysięcy złotych, ale powodem do dumy są dopiero modele kosztujące powyżej 30 tysięcy.
O złotym Apple Watchu, który ma kosztować 10-20 tysięcy dolarów, należy myśleć raczej w takich kategoriach. W końcu będzie miał własne wystawy, będzie się nim zajmował wykwalifikowany personel i nie będzie dostępny byle gdzie – jedynie najbardziej ekskluzywne ze sklepów firmowych firmy Apple będą miały zaszczyt go sprzedawać. Asus nie ma w tej chwili produktu, który mógłby konkurować ze złotym jabłkiem… albo Rolexem.
Co ciekawe, konkurencji obawia się także grupa Swatch, która skupia uznane szwajcarskie marki, jak Certina, Omega i Longines. Grupa ma już za sobą jeden kryzys – w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia rozwój mechanizmów kwarcowych sprawił, że Japonia pokonała Szwajcarię. W Europie tysiące osób straciły pracę z powodu arogancji szwajcarskich producentów, którzy długo odmawiali produkcji tańszych, plastikowych zegarków. Obecnie Swatch jest na dobrej drodze, by popełnić te same błędy. A szkoda, bo to właśnie te firmy mają technologie, które mogą zapewnić smartzegarkom godziwy czas pracy na akumulatorze – miniaturowe generatory dla werków typu Autoquartz, łączących mechanizm kwarcowy z automatycznym, oraz baterie słoneczne i moduły dotykowe, jakie znajdziemy choćby w Tissocie T-Touch.
Tym razem Asus trafił kulą w płot, pozostaje więc przypomnieć jeden z pierwszych filmów, w których wystąpił Weird Al Yankovic – UHF z roku 1989. W końcu Rolex to jedyny słuszny prezent na Dzień ojca.
Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na kupno któregoś z zegarków firmy Apple, powinien skorzystać z instrukcji ułatwiającej wybór, dostarczonej przez Joy of Tech.