r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Genymotion: bawimy się Androidem na Linuksie

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Android to dziś nie tylko najpopularniejszy na świecie system mobilny, ale też ogromny ekosystem aplikacji, ustępujący wielkością tylko ekosystemowi oprogramowania dla Windows/win32. Wiele z tych aplikacji występuje w formie mogącej zainteresować użytkowników desktopowego Linuksa, którym wciąż doskwiera relatywnie niewielka dostępność oprogramowania (nie tylko w porównaniu do Windows, ale też i do OS-a X).

Gdyby desktopowy Linux miał po swojej stronie tak liczną armię programistów, jak ma Android, programistów, którzy zajmują się pisaniem aplikacji dla końcowego użytkownika, a nie np. tworzeniem 116-ego środowiska graficznego, to mógłby dziś być popularniejszy od systemu Apple'a. Tak jednak nie jest. Rozwój ekosystemu androidowych aplikacji w niewielkim stopniu przekłada się na wzrost liczby aplikacji dla desktopowego Linuksa. Współdzielenie jądra nie wystarczy – z perspektywy twórców aplikacji nie ma specjalnego znaczenia, czy w Androidzie jest jądro Linuksa, czy np. byłoby tam jądro wzięte z NetBSD. Użytkownikom, zainteresowanym uruchamianiem androidowych aplikacji na desktopowym „pingwinie”, zostaje emulacja.

Jak się można spodziewać, emulatorów Androida dla Linuksa też jest mniej, niż emulatorów Androida dla Windows, nie znajdziecie też wśród nich świetnego BlueStacks App Playera. Nie oznacza to jednak, że sytuacja jest bardzo zła. Przetestowaliśmy kilka takich dziś dostępnych narzędzi – i najlepiej na ich tle wypada emulator o nazwie Genymotion.

r   e   k   l   a   m   a

Aby z niego skorzystać, należy założyć konto na stronie producenta (genymotion.com), zalogować się i pobrać darmową wersję do użytku domowego. Wersja ta pozwala na emulowanie Androida 2.3, 4.1, 4.2, 4.3 i 4.4, daje też dostęp do GPS-a i kamery. Za 100 euro rocznie dostępna jest wersja Indie, rozbudowana o funkcje przydatne dla deweloperów (np. API Javy czy łatwe zarządzanie instancjami wirtualnych Androidów), 300 euro rocznie kosztuje zaś wersja biznesowa, rozszerzona względem wersji Indie o wsparcie techniczne.

Instalator został przygotowany z myślą o Ubuntu i Debianie, ale użytkownicy Arch Linuksa nie będą mieli żadnych problemów z jego uruchomieniem – odpowiedni skrypt czeka na nich w repozytorium AUR. Gorzej w wypadku OpenSUSE czy Fedory, tam trzeba będzie wprowadzić nieco zmian. Przed samą instalacją należy zainstalować kompletne środowisko VirtualBoksa, najlepiej z wersji dostarczanej przez Oracle.

Po zainstalowaniu i uruchomieniu genymotion należy pobrać z serwisu producenta obraz emulowanego urządzenia androidowego. Wybór jest spory – oprócz „generycznych” telefonów i tabletów, których parametry sprzętowe (pamięć, liczba rdzeni CPU) można konfigurować, mamy do dyspozycji popularne modele znanych producentów – Samsunga, Sony, HTC i Google (Nexus).

Uruchomione w ten sposób wirtualne urządzenie ma bezpośredni dostęp do zasobów sieciowych hosta, więc na emulowanym Androidzie zaraz po uruchomieniu można instalować aplikacje ze sklepu. Jeśli mamy swoją kolekcję plików APK na komputerze, też nie ma z tym problemu: na emulowaną kartę SD można wgrać pliki z lokalnego systemu plików techniką przeciągnij-i-upuść.

Jeśli mamy w naszym Linuksie dobrze skonfigurowaną akcelerację grafiki przez OpenGL, to zostanie ona przez genymotion wykorzystana w emulowanym Androidzie. Efekty są całkiem zadowalające – korzystając z karty graficznej Nvidii (własnościowe sterowniki) można było bez problemu pograć w popularne gry 3D ze sklepu Play, nawet w rozdzielczości FullHD.

Na dziś można więc Genymotion polecić każdemu, kto chciałby za darmo uzyskać dostęp do bogatej biblioteki aplikacji androidowych. Działa on zdecydowanie szybciej od oficjalnego google'owego emulatora z Android SDK i jest znacznie łatwiejszy w użyciu. Na dziś – gdyż jutro sytuacja może się radykalnie zmienić. Jeszcze w tym miesiącu pojawić się ma dla Linuksa emulator Andyroid, którego autorzy obiecują nie tylko pełne wsparcie dla uruchamiania aplikacji ARM na x86 (z czym w Bluestacks wciąż nie jest najlepiej), ale też możliwość bezpośredniego uruchamiania androidowych aplikacji z pulpitu, z pominięciem interfejsu użytkownika tego systemu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.